Okrutne określenie, którym codziennie tysiące kobiet określa... same siebie.
- Bo nakrzyczały.
- Bo nie dopilnowały.
- Bo odmówiły dziecku wspólnego czasu czy aktywności.
Ten wewnętrzny głos, bezlitośnie punktujący nasze najdrobniejsze potknięcie, nie daje się uciszyć i nie milknie.
Odziera nas z poczucia kompetencji, zaufania, radości i lekkości w rodzicielstwie.
I nie musi tak być - o tym, skąd się ten macierzyński krytyk wewnętrzny bierze i jak sobie z nim radzić rozmawiam z Asią Dardzińską, psychoterapeutką i moją przyjaciółką.
Asię znajdziecie tutaj.