Na Węgrzech trwa finisz kampanii, która może przesądzić, czy Viktor Orbán utrzyma władzę na kolejną kadencję. Prof. Maciej Szymanowski, hungarysta, wykładowca Studium Europy Wschodniej UW studzi jednak emocje wywoływane sondażami – i przypomina, że w węgierskim systemie wyborczym „ogólnokrajowe nastroje” nie muszą przełożyć się na realny układ mandatów.
„Niezwykle trudno jest powiedzieć, jaki będzie wynik wyborów”
– mówi Szymanowski.
Ordynacja, która może odwrócić wynik
Węgierski parlament liczy 199 miejsc. Kluczowe jest to, że 106 mandatów obsadza się w okręgach jednomandatowych, a nie z listy krajowej. W takich okręgach wygrywa kandydat z najwyższym wynikiem – bez drugiej tury, więc przy rozproszeniu głosów można zwyciężyć nawet przy poparciu rzędu „trzydzieści kilka procent”.
„Większość miejsc jest w okręgach jednomandatowych”
– zaznacza ekspert.