
Sign up to save your podcasts
Or


Trwa nowa zimna wojna i teraz chodzi o to, by nie przerodziła się w wojnę gorącą - mówi dziennikarz.
W audycji również prognozy dotyczące piłkarskiej reprezentacji Polski na 2026 rok.
Podharcmistrz Jakub Chwesiuk i przyboczny Piotr Muszyński z 7 Poleskiej Drużyny Wędrowników „Żar” opowiadają o wyjątkowym, wieloetapowym projekcie „Harcerskie Skrzydła”. Inicjatywę zainspirowała inspirowanego postać Tadeusza Kotza – pilota Dywizjonu 303. W ramach projektu podążają śladami polskiego żołnierza, ale też odwiedzają miejsca związane z historią skautingu i polskich dywizjonów na Wyspach. Mówią m.in. o tym, czym jest dla nich harcerstwo, w jaki sposób realizują projekt i co oznacza dla nich Tadeusz Kotz.
Następnie odwiedza nas artystka i malarka Weronika Jonak, która niedawno wróciła z kilkumiesięcznego rejsu na statku Fryderyk Chopin. Podróż zainspirowała ją do namalowania obrazów związanych z morzem, a wernisaż owych prac odbędzie się w piątek 9 stycznia o godz. 19:00 w Domu Sztuki na Ursynowie (ul. Wiolinowa 14).
Na koniec audycji łączymy się z redaktorem Konradem Mędrzeckim, który zdaje relację ze swojego pobytu w Użhorodzie.
Które z książek opublikowanych w roku 2025 zapamiętamy? Czym zachwyciła beletrystyka, a czym literatura faktu? Jakie rocznice literackie celebrowano podczas minionych 12 miesięcy?
Współtwórca kanału TAK studzi spekulacje o rychłym rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości. Jego zdaniem napięcia w partii pozostającej w opozycji są naturalne.
Gościem Radia Wnet była Aleksandra Fedorska, dziennikarka i publicystka, która opisała kulisy sabotażu energetycznego w Berlinie. Po ataku, do którego przyznała się skrajnie lewicowa grupa aktywistów, dziesiątki tysięcy mieszkańców stolicy Niemiec zostały pozbawione dostaw prądu.
Jak relacjonowała Fedorska, początkowo bez energii elektrycznej było około 50 tysięcy gospodarstw domowych. Dzięki trwającym od kilku dni pracom naprawczym liczba ta spadła, ale problem wciąż dotyka ogromnej części miasta.
To nie jest pierwszy raz, kiedy Berlin staje się ofiarą takiego ataku. Mówimy o klasycznym sabotażu – bardzo precyzyjnym, wykonanym prawdopodobnie przez sieć grup, a nie jedną komórkę– wskazywała.
Najbardziej dotknięta awarią była dzielnica Lichterfelde na południowym wschodzie miasta, choć – jak zaznaczyła dziennikarka – część tego obszaru zaczęła już wracać do normalnego funkcjonowania.
Fedorska zwróciła uwagę, że sprawcy wykazali się wyjątkowym przygotowaniem technicznym i doskonałą znajomością infrastruktury krytycznej Berlina. Sabotażyści uderzyli w punkt, który nie znajduje się pod ziemią – co w niemieckich warunkach jest rzadkością – lecz nad kanałem, na niewielkim mostku, którym poprowadzono kluczowe kable.
To był newralgiczny punkt dystrybucyjny. Nie byle jaki kabel. Bardzo mądrze wybrany cel – podpalono mostek nad kanałem, a dodatkowo wzmocniono atak metalową konstrukcją, która spowodowała spięcia– opisuje.
Jak podkreślała rozmówczyni Radia Wnet, trudne warunki pogodowe – śnieg i mróz – dodatkowo komplikują prace naprawcze, co tłumaczy, dlaczego pełne przywrócenie dostaw energii zapowiadane jest dopiero na 8 stycznia.
W rozmowie pojawił się również wątek samej grupy sprawców. Sabotażyści określają się mianem „Vulkan”, a niemieckie służby od lat mają problem z ich identyfikacją.
Oni działają od mniej więcej dekady. Bardzo skutecznie. To ta sama grupa, która niegdyś wyłączyła fabrykę Tesli na tydzień. Służby nie wiedzą, czy to jedna grupa, czy cała sieć– mówi.
Fedorska zwróciła uwagę na ideologiczne zaplecze ataku. Grupa opublikowała długie, manifestacyjne oświadczenie, które w formie i języku przypomina teksty znane z czasów działalności skrajnie lewicowego terroryzmu w RFN.
Według deklaracji sprawców energia ma być „silnikiem wyzysku gospodarczego”, a jej odcięcie – sposobem na uderzenie w fundamenty kapitalizmu.
Oni uważają, że energia to nowa forma wyzysku. Jeśli się ją odetnie, to – w ich rozumieniu – odcina się powietrze kapitalizmowi– komentuje.
/fa
Gościem „Poranka Wnet” była Joanna Gocłowska-Bolek, latynoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego, która szczegółowo opisała rzeczywistą sytuację polityczną w Wenezueli po zatrzymaniu Nicolása Maduro. Jej zdaniem spektakularne usunięcie prezydenta nie przełożyło się na faktyczną zmianę władzy.
„Struktura rządu w Wenezueli, którą ustanowił reżim Maduro, nadal sprawuje władzę. Reżim kontroluje wojsko, siły bezpieczeństwa, gospodarkę – ta praktyczna władza została zachowana.”
Jak wyjaśniała, sytuacja przypomina moment śmierci głowy państwa – formalnie prezydenta już nie ma, ale cały aparat państwowy funkcjonuje bez większych zakłóceń. Tymczasowo urząd przejęła wiceprezydent Delcy Rodríguez.
„Delcy Rodríguez została zaprzysiężona na prezydenta tymczasowego na trzy miesiące, z możliwością przedłużenia. I prawdopodobnie tak to będzie wyglądało.”
Według dr Gocłowskiej-Bolek obecnie w Wenezueli trwają zakulisowe negocjacje i przetasowania wewnątrz elity rządzącej – zarówno w relacjach z administracją Donalda Trumpa, jak i w samym obozie władzy.
„My tego nie widzimy, o tym się nie mówi, ale najprawdopodobniej trwają rozmowy z administracją Donalda Trumpa oraz ruchy w samym reżimie – zabezpieczanie kapitału, przetasowania personalne.”
Ekspertka zwróciła uwagę, że Donald Trump otwarcie zapowiada kontrolowanie Wenezueli przez Stany Zjednoczone, ale bez natychmiastowego demontażu istniejącego systemu.
„Wiemy z ust Donalda Trumpa, że to on zamierza rządzić Wenezuelą. Wydaje się, że reżim zostanie pozostawiony, przynajmniej przez pewien czas, pod kontrolą USA.”
Kluczowym problemem pozostaje całkowite pominięcie opozycji. Zdaniem rozmówczyni Radia Wnet naturalną kandydatką do udziału w procesie transformacji byłaby Maria Corina Machado – laureatka Pokojowej Nagrody Nobla i liderka opozycji.
„Maria Corina Machado aż się prosi, by uczestniczyć w tym procesie. To ona zjednoczyła opozycję i doprowadziła do wyborów wygranych przez Edmundo Gonzáleza – prezydenta-elekta.”
Tymczasem, jak podkreślała, Donald Trump publicznie umniejsza jej rolę i nie traktuje jej jako realnego partnera.
„Trump powiedział, że nawet z nią nie rozmawiał, że to miła kobieta, ale nie cieszy się szacunkiem w Wenezueli i nie ma kontroli nad wojskiem i siłami bezpieczeństwa.”
W ocenie dr Gocłowskiej-Bolek ewentualne szybkie przekazanie władzy opozycji wymagałoby realnej obecności militarnej USA – czego Waszyngton raczej unika.
„To kraj skrajnie skorumpowany, z silnymi grupami przestępczymi. Poukładanie tego wymaga czasu, pieniędzy i ogromnej rozwagi.”
Ekspertka zwróciła uwagę na jeden szczególnie istotny szczegół w wystąpieniach Trumpa.
„Słuchałam uważnie jego wypowiedzi i ani razu nie padło słowo ‘demokracja’. Głównym tematem była ropa naftowa i kontrola nad nią.”
Jej zdaniem realne, wolne wybory w Wenezueli to perspektywa raczej lat niż miesięcy.
„To może potrwać półtora roku, dwa lata. Dopiero wtedy mogłyby się odbyć wolne i powszechne wybory z udziałem opozycji.”
W rozmowie pojawił się także wątek Chin, które domagają się uwolnienia Maduro. Dr Gocłowska-Bolek oceniła, że Pekin raczej nie zdecyduje się na realną interwencję.
„Chiny są obecne w Wenezueli głównie ze względu na ropę. Interwencja militarna jest bardzo mało prawdopodobna, choć region stał się polem rywalizacji USA i Chin.”
Zaznaczyła jednak, że działania USA tworzą niebezpieczny precedens w polityce międzynarodowej.
„To lekcja dla innych, że prawo międzynarodowe nie jest aż tak ważne. Taki precedens może być wykorzystywany w innych regionach świata, także przez Chiny.”
Na koniec rozmowy ekspertka odniosła się do gróźb Donalda Trumpa wobec Kolumbii i Meksyku.
„Trump pokazuje, że obie Ameryki są jego strefą wpływów. To powrót do roli ‘policjanta’, choć sytuacja Kolumbii jest inna, bo tam władza pochodzi z demokratycznych wyborów.”
Gościem „Odysei Wyborczej” Radia Wnet był Łukasz Warzecha, dziennikarz i publicysta, który w rozmowie odniósł się do narastających napięć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz możliwych konsekwencji politycznych ewentualnego odejścia Mateusza Morawieckiego z partii.
Warzecha podkreślał, że choć w polityce nie ma stuprocentowych pewników, to obecna sytuacja w PiS wyraźnie wskazuje na pogłębiający się konflikt między byłym premierem a frakcją, która chciałaby wypchnąć go z ugrupowania.
„Sugeruję, bo oczywiście w polityce pewności nie ma. Natomiast widać, że napięcie pomiędzy Mateuszem Morawieckim i jego ludźmi a frakcją, która dążyłaby wręcz do jego wypchnięcia z PiS, rośnie.”
Publicysta przypomniał, że obecna odsłona sporu nie jest pierwszą. W jego ocenie to kontynuacja wcześniejszego, długotrwałego konfliktu Morawieckiego ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry – dziś już zmarginalizowanym, ale wcześniej bardzo wpływowym.
„Ta obecna odsłona konfliktu jest drugą odsłoną poważnego sporu. Wcześniej byli to ziobryści, dziś są inni aktorzy, ale wiele wątków zostało przejętych i one nadal stanowią dla Morawieckiego bardzo poważne obciążenie.”
Jak zaznaczył Warzecha, nie są to wyłącznie personalne animozje, lecz kwestie programowe, które ciągną się za byłym premierem i mogą być problemem nie tylko dla niego, ale również dla całego PiS.
„To są argumenty, które Morawiecki próbuje zagadać albo zbić, ale one są realne i są dla niego poważnym obciążeniem – także dla PiS, gdyby miał w nim odgrywać większą rolę.”
W dalszej części rozmowy publicysta rozważał możliwe scenariusze polityczne w przypadku rozłamu w PiS. Jego zdaniem Morawiecki mógłby próbować pozycjonować się jako „bardziej europejski” wariant tej formacji, co naturalnie zbliżałoby go do Koalicji Obywatelskiej.
„W takiej sytuacji Morawiecki będzie się starał ustawić jako rozsądniejszy, bardziej europejski PiS. To popycha go w stronę Koalicji Obywatelskiej.”
Warzecha zwrócił uwagę, że w obecnych realiach trudno przewidzieć układ przyszłego Sejmu, a ewentualna lista Morawieckiego – nawet z kilkunastoma mandatami – mogłaby stać się czynnikiem rozstrzygającym o kształcie rządu.
„Możemy mieć sytuację, w której to właśnie Morawiecki stanie się czynnikiem decydującym. I wtedy pojawi się pytanie: z kim pójdzie?”
Zapytany o charakter konfliktu, publicysta stanowczo podkreślił, że nie sprowadza się on jedynie do osobistych ambicji.
„Ten konflikt ma oczywiście wymiar personalny, ale jego podstawy są jak najbardziej programowe. Zarzuty dotyczą zbyt daleko idącej uległości wobec Unii Europejskiej, a nawet pojawiają się głosy o konieczności rozważania wariantu polexitowego.”
W rozmowie pojawił się także wątek Wenezueli i reakcji polskich polityków na działania USA. Warzecha bardzo krytycznie ocenił wypowiedzi części prawicy, sugerujące analogie między Wenezuelą a sytuacją w Polsce.
„Reakcje typu ‘ha, ha, ha, dobrze Trump zrobił’ są intelektualnie prostackie. Stany Zjednoczone ewidentnie złamały prawo międzynarodowe.”
Publicysta jednoznacznie odrzucił pomysł jakiejkolwiek zewnętrznej interwencji w Polsce, nawet wobec rządu, który sam ocenia bardzo krytycznie.
„Można bardzo źle oceniać premiera Tuska – ja go bardzo źle oceniam – ale życzenie sobie obcej interwencji w Polsce to brak szacunku dla własnego państwa.”
Na zakończenie rozmowy Warzecha odniósł się do aktualnej kondycji rządu Donalda Tuska. Jego zdaniem sytuacja nie jest ani tak dobra, jak sugeruje propaganda rządowa, ani tak zła, jak oczekiwała opozycja po wcześniejszych kryzysach.
„Jest lepiej, niż spodziewała się opozycja, ale nie jest tak dobrze, jak chciałby rząd. Makroekonomiczne wskaźniki niewiele mówią o sytuacji zwykłego podatnika.”
Publicysta przestrzegał przed przekonaniem, że wynik kolejnych wyborów jest już przesądzony.
„To absolutnie nie jest tak jasne i oczywiste. Do wyborów jest jeszcze trochę czasu, a dynamika polityczna jest bardzo duża.”
Ekspert ds. Ameryki Łacińskiej Zbigniew Dąbrowski analizuje sytuację po ujęciu Nicolasa Maduro przez Stany Zjednoczone. Podkreśla skalę zbrodni byłego już dyktatora.
Gościem Poranka Wnet była Aleksandra Fedorska, dziennikarka i publicystka, która opisała kulisy sabotażu energetycznego w Berlinie. Po ataku, do którego przyznała się skrajnie lewicowa grupa aktywistów, dziesiątki tysięcy mieszkańców stolicy Niemiec zostały pozbawione dostaw prądu.
Jak relacjonowała Fedorska, początkowo bez energii elektrycznej było około 50 tysięcy gospodarstw domowych. Dzięki trwającym od kilku dni pracom naprawczym liczba ta spadła, ale problem wciąż dotyka ogromnej części miasta.
To nie jest pierwszy raz, kiedy Berlin staje się ofiarą takiego ataku. Mówimy o klasycznym sabotażu – bardzo precyzyjnym, wykonanym prawdopodobnie przez sieć grup, a nie jedną komórkę– wskazywała.
Najbardziej dotknięta awarią była dzielnica Lichterfelde na południowym wschodzie miasta, choć – jak zaznaczyła dziennikarka – część tego obszaru zaczęła już wracać do normalnego funkcjonowania.
Fedorska zwróciła uwagę, że sprawcy wykazali się wyjątkowym przygotowaniem technicznym i doskonałą znajomością infrastruktury krytycznej Berlina. Sabotażyści uderzyli w punkt, który nie znajduje się pod ziemią – co w niemieckich warunkach jest rzadkością – lecz nad kanałem, na niewielkim mostku, którym poprowadzono kluczowe kable.
To był newralgiczny punkt dystrybucyjny. Nie byle jaki kabel. Bardzo mądrze wybrany cel – podpalono mostek nad kanałem, a dodatkowo wzmocniono atak metalową konstrukcją, która spowodowała spięcia– opisuje.
Jak podkreślała rozmówczyni Radia Wnet, trudne warunki pogodowe – śnieg i mróz – dodatkowo komplikują prace naprawcze, co tłumaczy, dlaczego pełne przywrócenie dostaw energii zapowiadane jest dopiero na 8 stycznia.
W rozmowie pojawił się również wątek samej grupy sprawców. Sabotażyści określają się mianem „Vulkan”, a niemieckie służby od lat mają problem z ich identyfikacją.
Oni działają od mniej więcej dekady. Bardzo skutecznie. To ta sama grupa, która niegdyś wyłączyła fabrykę Tesli na tydzień. Służby nie wiedzą, czy to jedna grupa, czy cała sieć– mówi.
Fedorska zwróciła uwagę na ideologiczne zaplecze ataku. Grupa opublikowała długie, manifestacyjne oświadczenie, które w formie i języku przypomina teksty znane z czasów działalności skrajnie lewicowego terroryzmu w RFN.
Według deklaracji sprawców energia ma być „silnikiem wyzysku gospodarczego”, a jej odcięcie – sposobem na uderzenie w fundamenty kapitalizmu.
Oni uważają, że energia to nowa forma wyzysku. Jeśli się ją odetnie, to – w ich rozumieniu – odcina się powietrze kapitalizmowi– komentuje.
/fa
From the publisher's feed

11 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners