Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

By Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielićEducation
Download on the App Store

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić episodes

  • O tym jak dotrzymać postanowień noworocznych (i nie tylko!)
    Zaprawdę powiadam Wam - ludzie są bardzo zabawni. Zmienia się godzina a co za tym idzie zmienia się data - w tym wypadku także i rok - i ludzie, w całej swojej naiwności i uniesieniu sądzą, że z nową datą stają się nową osobą. Pozwól, że przebiję ten balonik - nie kurwa, nie jesteś nową osobą. Jesteś dokładnie tą osobą, którą byłeś o 31 grudnia o 23:59  roku pańskiego 2017. Jesteś DOKŁADNIE tą samą osobą co jeszcze 3 minuty temu, dlatego szansa, że pozostaniesz w starych torach jest ZNACZNIE, ZNACZNIE większa niż to, że je zmienisz.
    Jednak to, że jesteś tą samą osobą nie oznacza absolutnie, że nie możesz ZACZĄĆ STAWAĆ się osobą NOWĄ, lepszą i silniejszą. Dobra i zła wiadomość jest bowiem taka, że za każdym razem gdy coś robisz albo wzmacniasz nawyk już istniejący (stary) albo wyrabiasz sobie nawyk nowy. A ponieważ jesteśmy naszymi nawykami, zobaczmy jak wyrobić w sobie NAWYK dotrzymywania obietnic. Nie tylko tych noworocznych.
    Przejdźmy zatem do rzeczy, jeśli pozwolisz.
    No więc jadę sobie z moją żoną w samochodzie i mówi mi ona, że może napisałbym coś o dotrzymywaniu noworocznych postanowień, bo doczytała się gdzieś, że już po 2 tygodniach stycznia 35% ludzi porzuca robienie (lub nie robienie) tego, na czym im rzekomo tak bardzo zależało. Ostatecznie postanowienia noworoczne dotrzymuje jedynie około 8% ludzi - z czego zapewne połowa kłamie. Co idealnie pokrywa się nam z zasadą głoszoną przez jednego z najbardziej niepoprawnych politycznie psychologów w historii ludzkości, nie-świętej pamięci Chrisa Hyatta, czyli zasadą 5/95. Zasada ta mówi nam, że 95% ludzi stanowi jedynie POKARM dla 5%, którzy cele swoje osiągają...



    Mniej więcej tylko 5% z nas ma szansę cokolwiek osiągnąć. Reszta jest POKARMEM. Cały postęp cywilizacyjny zawdzięczamy tej właśnie nielicznej grupce. Jest to DUCHOWA ARYSTOKRACJA, która spojrzała prawdzie w oczy i odrzuciła ILUZJĘ SKOMPLIKOWANEGO ŚWIATA - Chris Hyatt.
    Pokarmem kogo? Pokarmem czego? Pokarmem dla innych ludzi, pokarmem dla swojej słabości, pokarmem dla swoich stanów emocjonalnych, pokarmem dla okoliczności, dla 'przeciwieństw losu', dla 'braku motywacji', dla 'nie wiem jak' czy 'to i tak nie ma sensu'. W skrócie - są ofiarą bo tak, de facto, wybrali. Pragnę przypomnieć, że to my, ludzie, jesteśmy jedynym gatunkiem, który może świadomie wybrać, czy chce być ofiarą czy też mieć realny wpływ na własny los.
    Tak więc ten post NIE będzie o jakimś tam dotrzymywaniu jakiś tam noworocznych postanowień - które i tak w większości przypadków są życzeniami rodem z dupy. Tu będziemy rozmawiali o tym jak możemy przenieść się do elitarnej formacji DUCHOWEJ ARYSTOKRACJI - czyli jak przeżyć nasze życie jak najbardziej jak najbardziej na NASZYCH WARUNKACH. Jak przeżyć nasze życie GODNIE, MOCNO, z SIŁĄ i DUMĄ. Oraz, oczywiście - SKUTECZNIE, bo jak powszechnie NIE wiadomo: SIŁA SKUTECZNOŚCI NIE MA SŁABYCH STRON!
    No więc ludzie nie dotrzymują noworocznych postanowień, bo ludzie, generalnie, nie dotrzymują absolutnie niczego i w swojej większości są tak dysfunkcyjni, że aż bezużyteczni. Zasada którą głosił Hyatt wynika z innej, bardziej ogólnej zasady 80/20, która mówi nam (w tym kontekście), że w każdej grupie mniej więcej 80% ludzi nie osiągnie niczego, nawet jeśli da się im wsparcie, wiedzę, narzędzia czy zasoby, natomiast 20% poradzi sobie - od radzenia sobie koncertowego po radzenie sobie jako-tako.
    Bystre i kumate ludzie zajrzali więc wgłąb zasady 80/20 i zobaczyli, że bardziej precyzyjna dystrybucja wygląda mniej więcej tak:

    80% z uporem godnym lepszej sprawy pozostanie w dupie, żeby nie-wiem-co
    15% osiągnie zadowalające wyniki (słowo klucz - zadowalające, o czym nieco później)
    5% będzie urywać światu dupę na lewo i na prawo

    Czyli, model dystrybucji SUKCESU jest bardzo nieliniowy i bardzo niesymetryczny i wygląda mniej więcej tak: 5 - 15 - 80, co,
    1 hr 12 min
  • ED MYLETT o tym jak myślą i jak postępują ultra-bogaci
    Pewnie go nie znasz - ja jeszcze niedawno całkowicie o nim nie słyszałem, a słucham wiele i od dawna. Jest szefem World Financial Group - jednego z najbardziej dochodowych finansowych MLM-mów w historii świata. Jest bardzo bogaty, jest bardzo napakowany i mówi prosto z mostu i z sensem. Jest przyjacielem Sylvestra Stallone, Tony Robbinsa i Granta Cardone. W wielkim skrócie - jest człowiekiem od którego sporo można się nauczyć. Ja jestem pod wielkim wrażeniem a kilka omawianych przez niego koncepcji na stałe wejdzie do mojego repertuaru.
    Urodził się w niższej klasie średniej - jego zdaniem najgorszym miejscu:
    "Gdybym urodził się w biedzie, być może od razu wiedziałbym, że tego nie chcę, kojarzył ją z bólem. Gdybym urodził się w klasie wyższej być może byłbym pretensjonalny czy roszczeniowy, ale rozumiałbym czym jest sukces, znał ludzi, których można naśladować. A jednak urodziłem się po środku - a środek uwielbia nijakość i żywi się wygodą. Środek przepada za przeciętnością. Dlatego było mi dużo, dużo trudniej.
    Jednak, podobnie jak mój przyjaciel Tony Robbins WIEM, że rzeczy nie przydarzają się nam, tylko przydarzają się DLA NAS. Są po to, żeby służyć TOBIE a nie po to, by tworzyć wymówki. SENS jaki im nadasz nada kierunek Twojemu życiu.
    To jak alchemia życia - zamieniasz gówno w złoto. Nie spotkałem ani jednego człowieka sukcesu, który nie umie zamieniać przeciwieństw losu w lekcje i wyzwania, który nie rozumie koncepcji patrzenia na życie z właściwej perspektywy."
    Zobaczmy zatem czego możemy nauczyć się od Eda Myletta [czytaj MAJLET].
    Dobre wejście w stylu Eda Myletta...
    PODEJMIJ DECYZJĘ:
    "Większość ludzi żyje pod dyktando innych, robiąc to co rzekomo robić powinni, zamiast żyć zgodnie z tym kim są NAPRAWDĘ. Dlatego WEŹ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne życie! Bo nie możesz bez przerwy oglądać się na innych w poszukiwaniu właściwych odpowiedzi czy wymówek. Nie możesz dopuścić do tego, by to co się dzieje wkoło rujnowało Twoje życie. Nie ma chuja, żeby jakieś losowe zdarzenia pozamiatały MOJE życie! Pod żadnych pozorem nie możesz dopuścić do tego, by przysypano Cię ziemią NIM spotkasz, w rzeczywistym świecie, tego człowieka, którym możesz się stać."
    "Dlatego każdy z nas musi podjąć decyzję: czy moje życie jest już pieśnią przeszłości czy też opowieścią o przyszłości. Co NOWEGO ma się w tej historii wydarzyć? W jaką GRĘ będziesz grać? Jak wygląda NOWA, ULEPSZONA WERSJA?"
    Jedna z największych egzystencjalnych rozkmin brzmi: czy jest coś takiego jak przypadek, czy też wszystko jest w jakiś sposób zaplanowane, celowe. Większość ludzi uważa, że w życiu nie ma przypadków. Ja z kolej uważam, że życie składa się głównie z przypadków i ta niewygodna i przerażająca losowość sprawia, że szukamy celowości tam gdzie jej nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że CELEM naszego życia powinno być usuwanie tej przypadkowości, usuwanie i porządkowanie chaosu. Po to jest ten blog i po to - jak mi się wydaje - Ty tu teraz jesteś: żeby zwiększyć swoje szanse poprzez wprowadzenie porządku, czyli struktury, w pierdolniku.
    I o tym - według mnie - mówi nam Mylett: nie myśl, że coś dzieje się Tobie, myśl że dzieje się dla Ciebie, nadaj temu sens, który Cię wzmocni i zrób wszystko co można, by siły chaosu i rozpadu nie zdominowały Twojego życia. Jak? Poprzez wzięcie za nie pełnej, 100% odpowiedzialności - nawet jeśli rządzi nami losowość i przypadek. A każde wzięcie odpowiedzialności poprzedzone jest podjęciem decyzji, dotyczącej tego, co też chcesz ze SWOIM życiem zrobić.
    Ukochana córusia tatusia... - foto Twitter
    O BYCIU PRZEDSIĘBIORCĄ:
    "Im bardziej rozumiesz siebie i im bardziej zdajesz sobie sprawę z tego KIM NAPRAWDĘ jesteś - tym lepszym przedsiębiorcą będziesz. Dlatego bycie przedsiębiorcą w 100% polega na odkrywaniu tego kim jesteś oraz tworzeniu nowych, lepszych wersji siebie. To najlepszy program samodoskonalenia jaki istnieje i - co więcej - nie tylko najlepszy ale również i najbardziej finansowo opłacalny."
    Co, realnie, oznacza to nietzscheańskie „Powinieneś stać się tym, kim jesteś”? To, że masz wsłuchać się w swoje FLAKI a nie w swoją głowę. Głowa bowiem, przez lata, podlegała społecznemu programowaniu. Flaki, poziom głębszy i bardziej pierwotny, tak łatwo wytresować się nie dają. WCZUJ SIĘ zatem w to, co NAPRAWDĘ Cię WKURWIA lub BRZYDZI oraz w to co naprawdę Cię KRĘCI i POCIĄGA. Nie na poziomie głowy i intelektu - tylko na poziomie ODCZUĆ z ciała. A jeśli Twoja głowa tego czegoś się wstydzi - masz niemal 100% pewności, że trafiłeś na źródło prawdziwej wewnętrznej motywacji.
    Każdy poważny ekspert od mowy ciała / wywierania wpływu czy manipulacji powie Ci, żebyś zwracał uwagę na to co mówi ciało a nie co mówi język. Tu jest podobnie. Co mówisz i co "sądzisz" jest dużo mniej ważne niż to co naprawdę czujesz. Bycie NAPRAWDĘ sobą zaczyna się od podłączenia się pod SYGNAŁ z flaków a nie szum z głowy.
    POWOŁANIE:
    "Święcie wierzę w to, że powołaniem każdego z nas jest służenie innym ludziom. Bycie kimś ważnym czy sławnym szybko się nudzi ale, z jakiegoś powodu, wnoszenie wartości do życia innych nie przestaje bawić. Tak więc znajdź jaki sposób pomagania innym - sposób, który nie jest odczuwany jako praca, sposób, który dodaje Ci energii i który sprawia Ci przyjemność.
    Edi i Toni
    CO CIĘ MOTYWUJE?
    "Znacznie bardziej OBAWIAM SIĘ bycia biednym niż PRAGNĘ być bogatym. I - szczerze - dokładnie to zauważam u innych ultra-bogatych ludzi. DUŻO BARDZIEJ MOTYWUJE ICH BÓL NIŻ PRZYJEMNOŚĆ."
    "Tak więc MUSISZ wiedzieć, czy BARDZIEJ motywuje Cię BÓL czy PRZYJEMNOŚĆ. Czy UNIKANIE BÓLU napędzie Cię mocniej niż OBIETNICA PRZYJEMNOŚCI? Bo motywuje Cie i to i to - jednak tylko jedno z nich jest motywatorem znacznie silniejszym. I dla mnie jest to UNIKANIE BÓLU. Nie mów mi, że będę świetnie wyglądał. Powiedz mi, że jestem tłustą świnią. Zatem, to jest MECHANIZM, który wykorzystuję kiedy tylko mogę i jak tylko mogę. A oto jak to zrobić:
    Musisz PORÓWNYWAĆ SIEBIE z tym kim MÓGŁBYŚ BYĆ / GDZIE MÓGŁBYŚ BYĆ a nie z tym, kim właśnie jesteś czy gdzie właśnie jesteś. Musisz, bez przerwy, GONIĆ swoją następną, lepszą wersję. TO ma być Twoja największa OBSESJA - ciągła pogoń z lepszą wersją samego siebie. WYOBRAŻAJ sobie kim możesz być, jaki możesz się stać a potem BRZYDŹ się tego, GDZIE jesteś w tej chwili. Ja, dosłownie, NIENAWIDZĘ tego, gdzie teraz jestem. Jak powiedział Malcolm X: "Albo nie cierpisz albo tolerujesz."
    "Sprawa jest prosta: jeśli spodoba mi się to gdzie teraz w życiu jestem, zacznę to tolerować - a życie daje Ci więcej tego co już tolerujesz. Dlatego jestem w wiecznej pogoni, w wiecznej pogodni z sobą samym, bo totalnie nie podoba mi się koleś, którego już dogoniłem."
    To jest absolutnie fantastyczny kawałek, który przerobimy sobie bliżej, bo jest cholernie ważny. Kiedy mówiłem o poznaniu tego kim jesteś naprawdę, o tym co Cię wkurwia, brzydzi, kręci i podnieca, mówiłem o Twoich PRAWDZIWYCH wewnętrznych mechanizmach, Twoich motywatorach. I musisz, absolutnie musisz, na podstawie analizy przeszłości, dowiedzieć się, czy bardziej motywuje Cię BÓL czy PRZYJEMNOŚĆ. I pozwól, że Ci podpowiem, chociaż (raczej) Cię nie znam. BÓL.
    Tak, ciągle mówimy  o tym, że chcemy mieć miliony, rezydencje, wolność finansową, sześciopak na brzuchu i szampana w kieliszku. I prawie nikt nie ma. A nie ma głównie dlatego, że to jest motywowanie się PRZYJEMNOŚCIĄ i dlatego w 99% przypadków NIE działa. Szczególnie w początkowej fazie drogi, kiedy nie masz jeszcze za pasem serii mniejszych czy większych zwycięstw.
    Ja absolutnie WIEM, że jestem motywowany BÓLEM. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. To pokazuje mi moja własna historia. I o tym mówi Mylett. I o tym mówi też na przykład Bob Bowman - trener zdobywcy największej ilości medali olimpijskich w historii, Michaela Phelpsa:
    Nie chodzi o to, że Michael uwielbia wygrywać. To jest normalne. Chodzi jednak o to, że Michael NIE MOŻE ZNIEŚĆ PORAŻEK.
    https://youtu.be/hXs6vCmwDis
     
    Mówiąc inaczej, Phelps NIENAWIDZI porażek znacznie bardziej niż kocha wygrywanie. Na potwierdzenie poprawności tej koncepcji, słowa innego miliardera, byłego szefa F1, Bernie Ecclestone'a:
    Ból jaki czuję w związku z porażką jest wielkim bodźcem do wygrywania. Po prostu kompletnie nie umiem przegrywać. (...) Pokażcie mi kogoś, kto umie przegrywać a ja pokażę wam prawdziwego przegranego
    Neurobiologia mówi nam wyraźnie: mózg dużo mocniej reaguje na ból, stratę i obniżenie statusu niż na przyjemność czy obietnicę nagrody. Nie oznacza to jednak, że Phelps, Mylett, Ecclestone i inni ludzie sukcesu są sparaliżowani ryzykiem niepowodzenia. Absolutnie nie są. Kto nie jest gotowy by umrzeć, ten nie jest gotowy by żyć - nie da się odnieść sukcesu bez ryzykowania porażek, niepowodzeń czy publicznej kompromitacji.
    Mylett, wiedząc kim jest, a więc rozumiejąc co go motywuje, znalazł na siebie genialny sposób - motywuje się za pomocą BÓLU i TOŻSAMOŚCI. Kiedy mówię o bólu, chodzi mi o szeroki zbiór elementów takich jak STRACH, POGARDA, OBRZYDZENIE / WSTRĘT, NIEZADOWOLENIE czy GNIEW. To są bardzo silne i bardzo wyraźne odczucia prosto z FLAKÓW. Szczególne miejsce ma tutaj WSTRĘT / OBRZYDZENIE, które omówię nieco później.
    Dodatkowo, Mylett dodał inne fantastyczny element, sięgający bardzo głęboko każdego z nas - element TOŻSAMOŚCI. Tutaj jest to POGOŃ za sobą samym, za lepszą, silniejszą, potężniejszą wersją samego siebie. Czyli, gonienie za swoim potencjałem - a więc motywowanie siebie zarówno BÓLEM (teraz jestem tylko mniejszą, słabszą, pokurczoną wersją tego kim mogę być!) oraz PRZYJEMNOŚCIĄ (... ale kiedy stanę się tym kim mogę, poczuję się ze sobą dużo lepiej!).
    Zwróć jeszcze uwagę to SKRAJNIE WAŻNE - że Mylett NIE CIERPI tego GDZIE życiowo JEST - a nie nie cierpi siebie. Nie chodzi bowiem o to, żeby czuć obrzydzenie do siebie - jesteś w końcu swoim najważniejszych narzędziem. Chodzi o to, żeby czuć BÓL z powodu tego gdzie życiowo jesteś (kontra to, gdzie być możesz),...
    1 hr 19 min
  • ED MYLETT o tym jak myślą i jak postępują ultra-bogaci
    Pewnie go nie znasz - ja jeszcze niedawno całkowicie o nim nie słyszałem, a słucham wiele i od dawna. Jest szefem World Financial Group - jednego z najbardziej dochodowych finansowych MLM-mów w historii świata. Jest bardzo bogaty, jest bardzo napakowany i mówi prosto z mostu i z sensem. Jest przyjacielem Sylvestra Stallone, Tony Robbinsa i Granta Cardone. W wielkim skrócie - jest człowiekiem od którego sporo można się nauczyć. Ja jestem pod wielkim wrażeniem a kilka omawianych przez niego koncepcji na stałe wejdzie do mojego repertuaru.
    Urodził się w niższej klasie średniej - jego zdaniem najgorszym miejscu:
    "Gdybym urodził się w biedzie, być może od razu wiedziałbym, że tego nie chcę, kojarzył ją z bólem. Gdybym urodził się w klasie wyższej być może byłbym pretensjonalny czy roszczeniowy, ale rozumiałbym czym jest sukces, znał ludzi, których można naśladować. A jednak urodziłem się po środku - a środek uwielbia nijakość i żywi się wygodą. Środek przepada za przeciętnością. Dlatego było mi dużo, dużo trudniej.
    Jednak, podobnie jak mój przyjaciel Tony Robbins WIEM, że rzeczy nie przydarzają się nam, tylko przydarzają się DLA NAS. Są po to, żeby służyć TOBIE a nie po to, by tworzyć wymówki. SENS jaki im nadasz nada kierunek Twojemu życiu.
    To jak alchemia życia - zamieniasz gówno w złoto. Nie spotkałem ani jednego człowieka sukcesu, który nie umie zamieniać przeciwieństw losu w lekcje i wyzwania, który nie rozumie koncepcji patrzenia na życie z właściwej perspektywy."
    Zobaczmy zatem czego możemy nauczyć się od Eda Myletta [czytaj MAJLET].



    PODEJMIJ DECYZJĘ:
    "Większość ludzi żyje pod dyktando innych, robiąc to co rzekomo robić powinni, zamiast żyć zgodnie z tym kim są NAPRAWDĘ. Dlatego WEŹ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne życie! Bo nie możesz bez przerwy oglądać się na innych w poszukiwaniu właściwych odpowiedzi czy wymówek. Nie możesz dopuścić do tego, by to co się dzieje wkoło rujnowało Twoje życie. Nie ma chuja, żeby jakieś losowe zdarzenia pozamiatały MOJE życie! Pod żadnych pozorem nie możesz dopuścić do tego, by przysypano Cię ziemią NIM spotkasz, w rzeczywistym świecie, tego człowieka, którym możesz się stać."
    "Dlatego każdy z nas musi podjąć decyzję: czy moje życie jest już pieśnią przeszłości czy też opowieścią o przyszłości. Co NOWEGO ma się w tej historii wydarzyć? W jaką GRĘ będziesz grać? Jak wygląda NOWA, ULEPSZONA WERSJA?"
    Jedna z największych egzystencjalnych rozkmin brzmi: czy jest coś takiego jak przypadek, czy też wszystko jest w jakiś sposób zaplanowane, celowe. Większość ludzi uważa, że w życiu nie ma przypadków. Ja z kolej uważam, że życie składa się głównie z przypadków i ta niewygodna i przerażająca losowość sprawia, że szukamy celowości tam gdzie jej nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że CELEM naszego życia powinno być usuwanie tej przypadkowości, usuwanie i porządkowanie chaosu. Po to jest ten blog i po to - jak mi się wydaje - Ty tu teraz jesteś: żeby zwiększyć swoje szanse poprzez wprowadzenie porządku, czyli struktury, w pierdolniku.
    I o tym - według mnie - mówi nam Mylett: nie myśl, że coś dzieje się Tobie, myśl że dzieje się dla Ciebie, nadaj temu sens, który Cię wzmocni i zrób wszystko co można, by siły chaosu i rozpadu nie zdominowały Twojego życia. Jak? Poprzez wzięcie za nie pełnej, 100% odpowiedzialności - nawet jeśli rządzi nami losowość i przypadek. A każde wzięcie odpowiedzialności poprzedzone jest podjęciem decyzji, dotyczącej tego, co też chcesz ze SWOIM życiem zrobić.




    O BYCIU PRZEDSIĘBIORCĄ:
    "Im bardziej rozumiesz siebie i im bardziej zdajesz sobie sprawę z tego KIM NAPRAWDĘ jesteś - tym lepszym przedsiębiorcą będziesz. Dlatego bycie przedsiębiorcą w 100% polega na odkrywaniu tego kim jesteś oraz tworzeniu nowych, lepszych wersji siebie. To najlepszy program samodoskonalenia jaki istnieje i - co więcej - nie tylko najlepszy ale również i najbardziej fi...
    1 hr 19 min
  • Miliarder RAY DALIO: Jak osiągać własne cele i mieć to czego chcesz
    Wiele osób o nim w ogóle nie słyszało a facet jest właścicielem i szefem największego funduszu hedgingowego na świecie. Mowa o założonym w 1972 roku Bridgewater Associates, który zarządza aktywami wysokości - uwaga - 150 miliardów dolarów. Najbliższy rywal funduszu jest ponad dwa razy mniejszy. Majątek samego Dalio szacowany jest na 17 miliardów dolarów. Oczywiście nie da się być w biznesie inwestycyjnym - na dobrą sprawę nie da się być w żadnym biznesie - przez ponad 4o lat, jeśli nie ma się wglądu w to, jak być skutecznym w osiąganiu własnych celów.
    Zobaczmy zatem czego uczy nas o skuteczności 'Pan 17 Miliardów', czyli Ray Dalio w swojej wypuszczonej na rynek w 2017 roku książce - "Principles". Oto fragmenty tego działa (bo to jest dzieło...).
    Ray Dalio - ambicja, pokora i miliardy $$$
    Dalio twierdzi - i nie ma powodu by mu nie wierzyć - że wykonanie tych 5-ciu kroków czyni Twój sukces właściwie pewnym - na ile cokolwiek w życiu może być pewne. Oto jego model skuteczności najpierw w ogólnym zarysie a potem w szczegółowym opisie:
    Miej jasno określone cele
    Określ a następnie absolutnie NIE toleruj wszelkich problemów stojących na drodze to osiągnięcia Twoich celów
    Precyzyjnie zdiagnozuj problemy i ich prawdziwe przyczyny
    Nakreśl plan który pozwoli Ci problemy te pokonać lub obejść
    Rób wszystko co trzeba by nakreślony plan przyniósł wymierne wyniki
    Dalio podkreśla, że te pięć kroków tworzy PĘTLĘ - czyli, przypominając Model Arnolda, jest to SERIA składająca się z 5 powtórzeń. A Twój sukces składa się właśnie z codziennych potworzeń ułożonych w serie. Mówiąc inaczej, jest to MODEL, który stosujesz i powielasz codziennie, codziennie, codziennie. Podkreślam, że NIE jest to model teoretyczny tylko praktyczny, pragmatyczny i sprawdzony w bojach.
    a wiara NIE wymaga dowodów...
    Jak uczy nas życie, Ty wyznaczasz sobie cele a cele wyznaczają Tobie kierunek. Oraz powodują pojawianie się problemów. Problemy - a przynajmniej niektóre z nich - uwypuklają Twoje obecne słabości. To z kolej powoduje ból - ból emocjonalny zazwyczaj. To jak na ten ból konfrontacji zareagujesz będzie determinowało Twoje osiągnięcia i jakość Twojego życia. Możesz reagować w sposób odruchowy, emocjonalny i popędliwy (czyli tryb domyślny Twojej biologii, czyli tryb z 'mózgu') lub w sposób spokojnym, chłodny, opanowany i analityczny - czyli z umysłu, jak przystało na człowieka, który chce być więcej niż jedynie biologią. Oczywiście, Dalio poleca metodę 'z umysłu', czyli spokojne diagnozowanie, tworzenie rozwiań oraz zdecydowane i agresywne (ale rozsądne) działanie.
    Myk polega na tym, że SERIA jest kompletna tylko wtedy, kiedy wykonasz wszystkie 5 elementów. Jednocześnie, elementy te wykonujesz oddzielnie. Dla przykładu - kiedy wyznaczasz swoje cele, skupiasz się na tym czego chcesz a nie na tym, jak to osiągnąć czy na tym co może się po drodze zesrać. Tym zajmiesz się później. Kiedy zajmujesz się diagnozowaniem problemów, zajmujesz się właśnie tym a nie dumaniem nad sposobami ich rozwiązywania. Tak więc nie zamazuj granic pomiędzy tymi krokami. Każdy z nich jest samodzielny, jednak dopiero wszystkie pięć tworzy działający i pulsujący skutecznością SYSTEM.
    Domyślasz się również zapewne, że koleś żyjący ze skutecznego inwestowania nie zajmuje się myśleniem życzeniowym czy bujaniem w obłokach, tylko w zimny i bezwzględny sposób robi wszystko, by mieć kontakt z rzeczywistością a więc, by podłączyć się do PRAWDY - w tym również prawdy o sobie i własnych możliwościach. A do tego - potarzam to jeszcze raz: potrzeba trzeźwej i chłodnej oceny.
    Dalio przyznaje, że to co osiągnął NIE byłoby możliwe bez medytacji (Grafika: Insider Money)
    "Byś mógł być opanowany i skuteczny, udawaj, że Twoje życie jest SZTUKĄ WALKI lub GRĄ, celem której jest poradzenie sobie z WYZWANIAMI i osiągnięcie założonego CELU. I kiedy ZAAKCEPTUJESZ już zasady tej gry, przywykniesz do DYSKOMFORTU wynikającego z ciągłej FRUSTRACJI. Bo wiesz, że nigdy nie zrobisz wszystkiego perfekcyjnie. Błędy są absolutnie nie do uniknięcia i jest skrajnie ważnym by fakt ten znać i go akceptować. Dobra wiadomość jest jednak taka, że każdy błąd może Cię czegoś nauczyć, zatem nie ma końca dla procesu uczenia się.
    (...) I nie martw się tym, że nie masz wszystkich niezbędnych do sukcesu umiejętności. Nikt nie ma wszystkich. Wystarczy, że wiesz kiedy są naprawdę niezbędne i kto je ma. Z czasem i z doświadczeniem zaczniesz GRAĆ w tę GRĘ z niezmąconym i niezachwianym spokojem nawet w obliczu największych przeciwieństw. A Twoje UMIEJĘTNOŚCI osiągania tego co pragniesz będą Cię wręcz podniecały!"
    Zwracam uwagę Szanownych Państwa na to, że Dalio nie przedstawia procesu osiągania swoich celów, z więc procesu brania od życia tego, czego chcesz jako radochy i czystej przyjemności. On mówi nam o bólu, frustracji i popełnianiu błędów. Czyli, mówiąc inaczej - nie mówi, że będzie łatwo. Mówi za to, że będzie warto... Mówi również, że osiąganie swoich celów to UMIEJĘTNOŚĆ a umiejętności zdobywamy wraz z ich praktykowaniem. Tak więc z czasem będzie nieco łatwiej - nieco, bo cele będą coraz WIĘKSZE a więc i WYZWANIA potężniejsze!
    Sukces osiąga się POMIMO a nie dlatego, że...
    Przejdźmy zatem do szczegółowego omówienia każdego z pięciu kroków:
    KROK PIERWSZY: MIEJ JASNO OKREŚLONE CELE
    Ustal swój priorytet - bo o ile możesz mieć niemalże wszystko czego chcesz, nie da się mieć wszystkiego naraz
    Wybór celu niemal automatycznie oznacza odrzucenie innych możliwości. Dla przykładu: jeśli priorytetem jest silne ciało, musisz odrzucić gówniane jedzenie. Jeśli priorytetem jest zarabianie pieniędzy, nie będziesz mieć czasu na oglądanie TV całymi godzinami. Coś za coś. Koncepcja tak bardzo prosta, że większość ludzi obowiązkowo się na niej wykłada. MUSISZ ZAPŁACIĆ CENĘ. MUSISZ COŚ POŚWIĘCIĆ. Jeśli gonisz zbyt wiele celów, nie osiągniesz żadnego.
    "Nie zrażaj się i nie dopuść do tego, by mnogość wyborów Cię sparaliżowała. Możesz osiągnąć znacznie, znacznie więcej niż potrzeba Ci do szczęścia. Ale - dokonaj wyboru i trzymaj się go!"
    Nie myl celów z pragnieniami
    "Właściwy cel to coś co NAPRAWDĘ POTRZEBUJESZ osiągnąć. Pragnienia to coś, co CHCIAŁBYŚ mieć i to właśnie pragnienia często stoją na drodze do osiągania celów. (...) dla przykładu Twoim celem może być dobra fizyczna forma a Twoim pragnieniem smaczne, ale niezdrowe jedzenie. Tak więc jeśli autentycznie chcesz lepszego ciała, zostaw torbę z chipsami zamkniętą." 
    Czy to oznacza, że cel nie może być pragnieniem? Absolutnie NIE, o czym Dalio mówi nam już w następnym punkcie
    Zdecyduj o tym czego od życia chcesz naprawdę, poprzez zespojenie Twoich celów z Twoimi pragnieniami
    "Weźmy dla przykładu PASJĘ, bo bez pasji życie byłoby nudne. Jednak KLUCZOWE jest to co z tą pasją robisz. Czy pozwalasz by Cię pożerała i popychała do irracjonalnych działań czy też ściągasz jej cugle tak, by stanowiła motywację i napęd, który pozwoli Ci osiągać PRAWDZIWE cele? Ostatecznie, spełnienie osiągniesz jedynie dzięki temu, co ODCZUWASZ jako właściwe na obu tych poziomach: zarówno na poziomie pragnień JAK I na poziomie celów."
    Najlepsza biznesowo pasja? PASJA ZARABIANIA!
    Z wrodzoną mi dozą nieśmiałości przypominam, w kontekście biznesowym, że rynki - nie tylko finansowe - nie działają w oparciu o pasję tylko w oparciu o popyt i podaż. Dlatego, od siebie, dorzucam w tym miejscu analogię nosa - mamy dwie dziurki i tylko wtedy kiedy obie są drożne, proces oddychania jest optymalny. To samo dotyczy emocji i logiki - dopiero kiedy ożenisz w zgrabny sposób jedno z drugim, wyniki będą lepsze a życie bardziej spełnione. Pasja jest zajebista - ale pasja połączona z racjonalnym i wykalkulowanym działaniem jest jeszcze bardziej zajebiściejsza...
    Nigdy nie myl oznak sukcesu z samym sukcesem
    "Nastawienie na osiągnięcia jest bardzo ważne, ale obsesja na punkcie butów za 1200$ albo wypasionego samochodu nie da Ci szczęścia, z tego prostego powodu, że ludzie szukający szczęścia jedynie w dobrach materialnych nie wiedzą tak naprawdę czego chcą a co za tym idzie, nie są w stanie znaleźć satysfakcji."
    W prostych słowach chodzi tu o to, że dobra materialne mają być dla Ciebie a nie Ty dla nich. One są jedynie przy okazji. Nie są celem samym w sobie. Masz je, bo możesz je mieć i chcesz je mieć, a nie dlatego, że musisz je mieć, bo w ten sposób się definiujesz. Jasne?
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że wydaje Ci się nieosiągalny
    "Bądź ZUCHWAŁY!  Zawsze jest jakaś najlepsza ścieżka a Twoim zadaniem jest ścieżkę tę odszukać a potem ODWAŻNIE nią podążać. Co to myślisz, że jest 'osiągalne' jest jedynie wynikiem tego, co w DANEJ CHWILI wiesz. Z chwilą gdy zaczniesz swoją pogoń zaczniesz też proces nauki, szczególnie gdy konsultujesz się z innymi ludźmi. Pojawią się ścieżki dotychczas poukrywane."
    Jak mówił generał Hannibal w 3 wieku przed naszą erą:
    Te słowa to również motto miliardera Larry Ellisona (Oracle)
    Pamiętaj, że wielkie oczekiwania tworzą wielkie możliwości
    "Jeśli ograniczysz swoje cele do tego co JUŻ WIESZ jak osiągnąć, to bardzo nisko zawiesisz poprzeczkę."
    Życiowa korelacja wydaje się być prosta i jasna: im więcej od siebie ŻĄDASZ, tym więcej z siebie DASZ i tym więcej od świata DOSTANIESZ. Zatem, jeśli nie boisz się dyskomfortu niewiadomej i jeśli rozumiesz, że jesteś w procesie zwanym ALBO SIĘ UCZĘ ALBO WYGRYWAM nie ma żadnych ani emocjonalnych ani logicznych powodów, by tanio sprzedać własną skórę. Pozwól, by to rzeczywistość pokazywała Ci REALNE ograniczenia. Nie musisz ich sobie samemu narzucać.
    Jak mawia nam znany i lubiany Gene SIMMONS:
    Życie jest zbyt krótkie, by nie mieć o sobie PRZESADNIE DOBREGO zdania
    Praktycznie nic nie stanie Ci na drodze do sukcesu jeśli posiadasz 1) elastyczność i 2) rozliczasz się z własnych wyników
    Dalio używa słowa 'accountability', które, niestety, nie ma po polsku bezpośredniego odpowiednika. Oznacza ono bycie przed kimś odpowiedzialnym,...
    45 min
  • Miliarder RAY DALIO: Jak osiągać własne cele i mieć to czego chcesz
    Wiele osób o nim w ogóle nie słyszało a facet jest właścicielem i szefem największego funduszu hedgingowego na świecie. Mowa o założonym w 1972 roku Bridgewater Associates, który zarządza aktywami wysokości - uwaga - 150 miliardów dolarów. Najbliższy rywal funduszu jest ponad dwa razy mniejszy. Majątek samego Dalio szacowany jest na 17 miliardów dolarów. Oczywiście nie da się być w biznesie inwestycyjnym - na dobrą sprawę nie da się być w żadnym biznesie - przez ponad 4o lat, jeśli nie ma się wglądu w to, jak być skutecznym w osiąganiu własnych celów.
    Zobaczmy zatem czego uczy nas o skuteczności 'Pan 17 Miliardów', czyli Ray Dalio w swojej wypuszczonej na rynek w 2017 roku książce - "Principles". Oto fragmenty tego działa (bo to jest dzieło...).



    Dalio twierdzi - i nie ma powodu by mu nie wierzyć - że wykonanie tych 5-ciu kroków czyni Twój sukces właściwie pewnym - na ile cokolwiek w życiu może być pewne. Oto jego model skuteczności najpierw w ogólnym zarysie a potem w szczegółowym opisie:


    Miej jasno określone cele
    Określ a następnie absolutnie NIE toleruj wszelkich problemów stojących na drodze to osiągnięcia Twoich celów
    Precyzyjnie zdiagnozuj problemy i ich prawdziwe przyczyny
    Nakreśl plan który pozwoli Ci problemy te pokonać lub obejść
    Rób wszystko co trzeba by nakreślony plan przyniósł wymierne wyniki

    Dalio podkreśla, że te pięć kroków tworzy PĘTLĘ - czyli, przypominając Model Arnolda, jest to SERIA składająca się z 5 powtórzeń. A Twój sukces składa się właśnie z codziennych potworzeń ułożonych w serie. Mówiąc inaczej, jest to MODEL, który stosujesz i powielasz codziennie, codziennie, codziennie. Podkreślam, że NIE jest to model teoretyczny tylko praktyczny, pragmatyczny i sprawdzony w bojach.



    Jak uczy nas życie, Ty wyznaczasz sobie cele a cele wyznaczają Tobie kierunek. Oraz powodują pojawianie się problemów. Problemy - a przynajmniej niektóre z nich - uwypuklają Twoje obecne słabości. To z kolej powoduje ból - ból emocjonalny zazwyczaj. To jak na ten ból konfrontacji zareagujesz będzie determinowało Twoje osiągnięcia i jakość Twojego życia. Możesz reagować w sposób odruchowy, emocjonalny i popędliwy (czyli tryb domyślny Twojej biologii, czyli tryb z 'mózgu') lub w sposób spokojnym, chłodny, opanowany i analityczny - czyli z umysłu, jak przystało na człowieka, który chce być więcej niż jedynie biologią. Oczywiście, Dalio poleca metodę 'z umysłu', czyli spokojne diagnozowanie, tworzenie rozwiań oraz zdecydowane i agresywne (ale rozsądne) działanie.
    Myk polega na tym, że SERIA jest kompletna tylko wtedy, kiedy wykonasz wszystkie 5 elementów. Jednocześnie, elementy te wykonujesz oddzielnie. Dla przykładu - kiedy wyznaczasz swoje cele, skupiasz się na tym czego chcesz a nie na tym, jak to osiągnąć czy na tym co może się po drodze zesrać. Tym zajmiesz się później. Kiedy zajmujesz się diagnozowaniem problemów, zajmujesz się właśnie tym a nie dumaniem nad sposobami ich rozwiązywania. Tak więc nie zamazuj granic pomiędzy tymi krokami. Każdy z nich jest samodzielny, jednak dopiero wszystkie pięć tworzy działający i pulsujący skutecznością SYSTEM.
    Domyślasz się również zapewne, że koleś żyjący ze skutecznego inwestowania nie zajmuje się myśleniem życzeniowym czy bujaniem w obłokach, tylko w zimny i bezwzględny sposób robi wszystko, by mieć kontakt z rzeczywistością a więc, by podłączyć się do PRAWDY - w tym również prawdy o sobie i własnych możliwościach. A do tego - potarzam to jeszcze raz: potrzeba trzeźwej i chłodnej oceny.



    "Byś mógł być opanowany i skuteczny, udawaj, że Twoje życie jest SZTUKĄ WALKI lub GRĄ, celem której jest poradzenie sobie z WYZWANIAMI i osiągnięcie założonego CELU. I kiedy ZAAKCEPTUJESZ już zasady tej gry, przywykniesz do DYSKOMFORTU wynikającego z ciągłej FRUSTRACJI. Bo wiesz,
    45 min
  • Jak przestać przejmować się tym co myślą inni
    Prośba - pomyśl o kimś kogo podziwiasz, o kimś, kto Cię inspiruje. Serio - zrób to TERAZ.
    Już? OK. Oczywiście nie wiem kim ten ktoś jest, ale pozwól, że zgadnę:
    jest postacią SILNĄ a nie słabą
    nastawiony jest na OSIĄGANIE a nie na unikanie
    widzi MOŻLIWOŚCI tam, gdzie większość dostrzega zagrożenia
    żyje w sposób DUMNY, co jest zaprzeczeniem wstydu
    Zgadłem? Zgadza się? Zapewne się zgadza. I bardzo dobrze, oby się zgadzało, bo to oznacza, że masz TAKI POTENCJAŁ w sobie. To właśnie mówi nam "ZASADA STRUNY": podziwiasz tych, którymi możesz być! Gdybyś nie miał(a) tej struny już w sobie, nie wydawałaby ona dźwięku zwanego podziwem czy inspiracją. Bo pomyśl - dlaczego z dziesiątek tysięcy ludzi na świecie wybrałeś akurat TĘ postać? Ano właśnie dlatego - dlatego, że reprezentuje ona dla Ciebie PUNKT ODNIESIENIA. Dlatego, że - jak to mawiają - GRA Ci w duszy...
    Mówiąc inaczej - podziwiamy ludzi, którzy NIE WSTYDZĄ i NIE BOJĄ się okazywać KIM SĄ i CZEGO CHCĄ. Czyli podziwiamy ludzi, którzy WYBRALI EKSPRESJĘ. Tą ekspresją może być sztuka, biznes, sport, polityka, działalność charytatywna czy duchowa. To bez znaczenia. Ale to ludzie, którzy NIE UKRYWAJĄ za czym się opowiadają (się zrymowało).
    Dobra. Czyli sporo już wiemy. Chcesz od swojego życia WIĘCEJ i przeszkadza Ci to, że - chociażby czasami - przejmujesz się tym co pomyślą sobie inni.
    Skusisz się?
    Otóż pozwól, że rozprawimy się z tematem od razu. To że przejmujesz się czy martwisz tym co inni pomyślą czy powiedzą NIE jest problemem. To JEDYNIE OBJAW. Problemem jest to, że:
    PRZYWIĄZUJESZ SIĘ do tego co myślisz i czujesz
    Brakuje Ci wielkiego i ambitnego PROJEKTU
    Przywiązujesz się do swoich myśli i odczuć bo nie WYTRENOWAŁEŚ w sobie UMIEJĘTNOŚCI działania POMIMO tego co myślisz i POMIMO tego co czujesz. A musisz nauczyć się działać POMIMO tego co myślisz i czujesz z tego prostego powodu, że nie masz pełnej kontroli nad tym co myślisz i czujesz. Za to masz kontrolę nad tym co robisz i nad tym co IGNORUJESZ.
    Zwróć uwagę na ten cytat:
    Tym co myśli są same myśli - William James
    Nie masz wrażenia, że Twoje myśli robią się jakby same? Że po prostu są bytem niezależnym od Ciebie? Ja mam, bo tak jest i u mnie i u Ciebie. I tak będzie, bo na tym polega ta GRA. Myśli są. Odczucia są. Jednak Ty NIE jesteś swoimi myślami. I nie jesteś swoimi ODCZUCIAMI. Jeśli myśli, emocje i odczucia są spójne z tym co chcesz robić, jeśli Ci pomagają to zajebiście - będzie Ci dużo łatwiej. Jednak nie zawsze są i nie zawsze będą - dlatego musisz nauczyć się żyć i działać POMIMO. Co, prostym językiem oznacza, że masz nauczyć się je IGNOROWAĆ czyli mieć W DUPIE.
    Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że nasze myśli i odczucia mają niezwykłą moc. Moc rządzenia naszym życiem i - niestety - rozbijania nas o życiowe skały. I to prawda - ta mgła może stać się betonem o ile jej na to pozwolisz. Jednak to wciąż jedynie mgła a betonem staje się TYLKO wtedy, kiedy myśli i emocje zamienisz w działanie. Poza tym przypadkiem myśli i odczucia NIE mają mocy sprawczej. Gdyby myśli i odczucia miały moc sprawczą, żaden samolot nie miałby szans dolecieć do celu, bo większość pasażerów myśli i odczuwa rychło nadchodzącą lotniczą katastrofę.
    A więc nastawiasz się na OSIĄGNIĘCIA czy na UNIKANIE?
    Tak więc, jeśli jeszcze raz spojrzysz na tych, których podziwiasz, zobaczysz, że nie byli ani ludźmi-myślami ani ludźmi-odczuciami, tylko byli ludźmi-czasownikami, a więc ludźmi, którzy zajmowali się WYRAŻANIEM SIEBIE (ekspresją) poprzez robienie. Nawet jeśli podziwiasz filozofa albo myśliciela, to podziwiasz go tylko i wyłącznie dlatego, że pozostawił po sobie jakiś ślad, czyli coś ZROBIŁ. Czyli - co omówimy sobie nieco dalej - miał swój PROJEKT i zajmował się jego REALIZOWANIEM. Realizowaniem a nie RUMINOWANIEM...
    Ruminacje – rodzaj obsesyjnych myśli, charakteryzujący się ciągłymi wątpliwościami co do jakości i faktu wykonanych czynności (...) Określenie oznacza również uporczywe myśli koncentrujące się na przeżywanych symptomach stresu oraz jego przyczynach w rozumieniu chorego (...) - Wikipedia
    Co prowadzi nad do dwóch bardzo ważnych par pojęć: SZUM kontra SYGNAŁ i BODZIEC oraz REAKCJA.
    Jeśli jeszcze raz spojrzysz na swoich idoli, na ludzi, których podziwiasz, okaże się bardzo szybko, że wiedzieli KIM są oraz CZEGO CHCĄ. Wiedzieli za czym się w życiu opowiadają i wiedzieli przeciwko czemu się w życiu opowiadają. Mówiąc prościej - zdawali sobie sprawę ze swoich WARTOŚCI i PRZEKONAŃ i byli gotowi ich BRONIĆ. To właśnie były ich PROJEKTY, projekty, na których zależało im tak bardzo, że nie interesowało ich nic poza nimi - mieli gdzieś krytykę, mieli gdzieś sceptyczne spojrzenia, mieli gdzieś przeszkody, niepowodzenia, potknięcia, własne wątpliwości, obawy czy lęki.
    W skrócie:
    Zależało im tak bardzo, że przestało im zależeć (na niemal całej reszcie)
    Bo widzisz - kiedy OKREŚLISZ już KIM JESTEŚ / KIM CHCESZ BYĆ - między innymi na podstawie ludzi, których podziwiasz, zaczynasz ZAWĘŻAĆ chaotyczna i rozproszoną rzeczywistość. Zaczynasz - na początku powoli ale pewnie - DOSTRAJAĆ się do SYGNAŁU - sygnały w otaczającym Cię oceanie SZUMU.
    Jordan i ODWRACANIE GRY
    Pozwól, że podam Ci prosty przykład: jedziesz samochodem i postanawiasz posłuchać klasycznego rocka. Szumem będzie wszystko co klasycznym rockiem nie jest. Tak więc będziesz dostrajać swoje radio do czasu, kiedy trafisz na WŁAŚCIWY SYGNAŁ. Sprawa jest prosta i banalna - IGNORUJESZ wszystkie inne stacje radiowe aż trafisz na tę - z punktu widzenia Twojej INTENCJI - właściwą. I zwróć uwagę, że nie ma w tym żadnej agresji, nie ma żadnej wrogości - chcesz posłuchać klasycznego rocka, więc olewasz to co nim nie jest  i słuchasz tego, co nim jest. Proste.
    Czy ta analogia została zrozumiana?
    Jakość Twojego życia zależy od tego jak ZARZĄDZASZ przestrzenią pomiędzy BODŹCEM a Twoją REAKCJĄ. Tym bodźcem może być coś wewnętrznego (pragnienia, lęki, marzenia, popędy czy tendencje, które już posiadasz) lub coś zewnętrznego (pogoda, zdarzenia losowe czy inni ludzie). Generalnie możemy bezpiecznie założyć, że w wielu wypadkach NIE masz kontroli (oraz wpływu) na BODŹCE. No bo zobacz: czy jesteś w stanie w pełni kontrolować to co myślisz? Nie, prawda. Ale jesteś (a przynajmniej już wkrótce będziesz w stanie to IGNOROWAĆ).
    Ale się lekko rozpraszam. Wracamy do bodźca. Zatem wiemy już, że jest bodziec. Jest też REAKCJA. Niestety, w większości automatyczna i w większości niekorzystna - ale właśnie ten nieprzyjemny drobiazg będziemy chcieli tutaj zmienić. Tak więc, REAKCJA, na którą MOŻESZ mieć wpływ, może być albo odruchowa (czyli automatyczna) albo ŚWIADOMA, czyli zgodna z Twoją INTENCJĄ. W interesującym nas tu kontekście, czyli przejmowania się tym co pomyślą inni, Twoja reakcja jest AUTOMATYCZNA i niekorzystna - bo ogranicza Ciebie i Twoje działania (czyli Twoją ekspresję).
    Pomiędzy BODŹCEM a REAKCJĄ jest przestrzeń. Ta przestrzeń (a czasami to ułamki sekund) pomiędzy bodźcem a reakcję to miejsce, gdzie znajduje się Twoja NAJWIĘKSZA I NAJWAŻNIEJSZA SIŁA, MOC, WOLNOŚĆ i OSOBISTA WŁADZA. Właśnie w tej przestrzeni. Jeśli zapanujesz nad tą przestrzenią, jeśli bacznym okiem będziesz ją patrolować jak Strażnik Teksasu, Chuck Norris - zaczniesz żyć, jak Twój bohater, w DUMIE, w SILE, w ŚWIADOMOŚCI, w MOŻLIWOŚCI, w ODWADZE i w WYBORZE.
    Chucku Cię ochroni mój okruszku mały / Nie da Cię ukrzywdzić, strącić Cię ze skały / Chucku Cię obroni, Ty kruszynko moja/ Nic Ci się nie stanie, gdy między Bodźcem a Reakcją stoi...
    Tak więc, parafrazując nieco słowa Viktora Frankla:
    W PRZESTRZENI POMIĘDZY BODŹCEM A REAKCJĄ LEŻY TWOJA PRAWDZIWA SIŁA
    Zatem: jak reagujesz na SZUM? A jak reagujesz na SYGNAŁ? To Twój WYBÓR.
    Jest taki fajny koleżka, który nazywa się Brian Little i jest profesorem psychologii specjalizującym się w psychologii osobowości. Ponoć najwybitniejszy specjalista! I najważniejsza lekcja, której nauczyłem się od niego polega na tym, że na nasze szczęście:
    PROJEKTY KSZTAŁTUJĄ POSTAWY
    Mówiąc inaczej, kiedy zajmiesz się TWORZENIEM swojego życia, zamiast reagowaniem na co, jak inni reagują na Ciebie, zatem, kiedy zajmiesz się SWOIMI PROJEKTAMI, Twoja osobowość zacznie dopasowywać się do wymagań projektu. Dla przykładu: profesor Little jest osobą bardzo introwertyczną, jednak jego miłość do psychologii i pasja "zarażania" psychologią swoich studentów sprawiła, że w kontekście pracy, profesor jest ekstrawertycznym wymiataczem. Dlaczego? Dlatego, że jego projekt, projekt pod tytułem "ZARAŻAĆ LUDZI PASJĄ DO PSYCHOLOGII" wymusił na nim zmiany - tak się bowiem dziwnie składa, że nie da się nikogo zainteresować poprzez zanudzenie go na śmierć. Tym samym, profesor Little nauczył się być charyzmatycznym showmanem - środowisko, które wytworzył swoimi projektem spowodowało zmianę.
    Mówiąc jeszcze inaczej, profesor Little przestał być samolubnym i egoistycznym chujem myślącym jedynie o tym jak się czuje i pragnącym jedynie własnej emocjonalnej wygody i poprzez PODŁĄCZENIE się pod projekt, który jest WIĘKSZY od niego samego, stał się LEPSZYM, WIĘKSZYM i bardziej ELASTYCZNYM oraz SKUTECZNYM człowiekiem. Pomaga ludziom POMIMO tego, że nie było to dla niego na początku naturalne. POMIMO - czy to jasne?
    i jakoś sobie chłopak radzi...
    Jeśli jeszcze nie dotarła do Ciebie najważniejsza lekcja Twojego wpisu pozwól, że wyłożę Ci ją wprost: przejmujesz się tym co pomyślą sobie inni, paraliżuje Cie to, bo JEST CI TAK WYGODNIE. A jest Ci tak wygodnie bo jesteś pieprzonym samolubem i egoistą, kręcącym się jedynie wokół własnej osi. Rozpieprzasz swoje własne życie babrząc się we własnych myślach, odczuciach i emocjach  zamiast zająć się tym co KONSTRUKTYWNEGO można zrobić.
    Twoim pierdolonym moralnym OBOWIĄZKIEM jest rozpoznanie tego, w czym jesteś DOBRY / MOCNY i maksymalizowanie tego potencjały w taki sposób, żeby było to korzystne i dla Ciebie i dla świata (nawet jeśli będzie to jedynie malutka, elitarna i zamknięta grupka)....
    37 min
  • Jak przestać przejmować się tym co myślą inni
    Prośba - pomyśl o kimś kogo podziwiasz, o kimś, kto Cię inspiruje. Serio - zrób to TERAZ.

    Już? OK. Oczywiście nie wiem kim ten ktoś jest, ale pozwól, że zgadnę:

    jest postacią SILNĄ a nie słabą
    nastawiony jest na OSIĄGANIE a nie na unikanie
    widzi MOŻLIWOŚCI tam, gdzie większość dostrzega zagrożenia
    żyje w sposób DUMNY, co jest zaprzeczeniem wstydu

    Zgadłem? Zgadza się? Zapewne się zgadza. I bardzo dobrze, oby się zgadzało, bo to oznacza, że masz TAKI POTENCJAŁ w sobie. To właśnie mówi nam "ZASADA STRUNY": podziwiasz tych, którymi możesz być! Gdybyś nie miał(a) tej struny już w sobie, nie wydawałaby ona dźwięku zwanego podziwem czy inspiracją. Bo pomyśl - dlaczego z dziesiątek tysięcy ludzi na świecie wybrałeś akurat TĘ postać? Ano właśnie dlatego - dlatego, że reprezentuje ona dla Ciebie PUNKT ODNIESIENIA. Dlatego, że - jak to mawiają - GRA Ci w duszy...
    Mówiąc inaczej - podziwiamy ludzi, którzy NIE WSTYDZĄ i NIE BOJĄ się okazywać KIM SĄ i CZEGO CHCĄ. Czyli podziwiamy ludzi, którzy WYBRALI EKSPRESJĘ. Tą ekspresją może być sztuka, biznes, sport, polityka, działalność charytatywna czy duchowa. To bez znaczenia. Ale to ludzie, którzy NIE UKRYWAJĄ za czym się opowiadają (się zrymowało).

    Dobra. Czyli sporo już wiemy. Chcesz od swojego życia WIĘCEJ i przeszkadza Ci to, że - chociażby czasami - przejmujesz się tym co pomyślą sobie inni.



    Otóż pozwól, że rozprawimy się z tematem od razu. To że przejmujesz się czy martwisz tym co inni pomyślą czy powiedzą NIE jest problemem. To JEDYNIE OBJAW. Problemem jest to, że:


    PRZYWIĄZUJESZ SIĘ do tego co myślisz i czujesz
    Brakuje Ci wielkiego i ambitnego PROJEKTU

    Przywiązujesz się do swoich myśli i odczuć bo nie WYTRENOWAŁEŚ w sobie UMIEJĘTNOŚCI działania POMIMO tego co myślisz i POMIMO tego co czujesz. A musisz nauczyć się działać POMIMO tego co myślisz i czujesz z tego prostego powodu, że nie masz pełnej kontroli nad tym co myślisz i czujesz. Za to masz kontrolę nad tym co robisz i nad tym co IGNORUJESZ.
    Zwróć uwagę na ten cytat:
    Tym co myśli są same myśli - William James
    Nie masz wrażenia, że Twoje myśli robią się jakby same? Że po prostu są bytem niezależnym od Ciebie? Ja mam, bo tak jest i u mnie i u Ciebie. I tak będzie, bo na tym polega ta GRA. Myśli są. Odczucia są. Jednak Ty NIE jesteś swoimi myślami. I nie jesteś swoimi ODCZUCIAMI. Jeśli myśli, emocje i odczucia są spójne z tym co chcesz robić, jeśli Ci pomagają to zajebiście - będzie Ci dużo łatwiej. Jednak nie zawsze są i nie zawsze będą - dlatego musisz nauczyć się żyć i działać POMIMO. Co, prostym językiem oznacza, że masz nauczyć się je IGNOROWAĆ czyli mieć W DUPIE.
    Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że nasze myśli i odczucia mają niezwykłą moc. Moc rządzenia naszym życiem i - niestety - rozbijania nas o życiowe skały. I to prawda - ta mgła może stać się betonem o ile jej na to pozwolisz. Jednak to wciąż jedynie mgła a betonem staje się TYLKO wtedy, kiedy myśli i emocje zamienisz w działanie. Poza tym przypadkiem myśli i odczucia NIE mają mocy sprawczej. Gdyby myśli i odczucia miały moc sprawczą, żaden samolot nie miałby szans dolecieć do celu, bo większość pasażerów myśli i odczuwa rychło nadchodzącą lotniczą katastrofę.



    Tak więc, jeśli jeszcze raz spojrzysz na tych, których podziwiasz, zobaczysz, że nie byli ani ludźmi-myślami ani ludźmi-odczuciami, tylko byli ludźmi-czasownikami, a więc ludźmi, którzy zajmowali się WYRAŻANIEM SIEBIE (ekspresją) poprzez robienie. Nawet jeśli podziwiasz filozofa albo myśliciela, to podziwiasz go tylko i wyłącznie dlatego, że pozostawił po sobie jakiś ślad, czyli coś ZROBIŁ. Czyli - co omówimy sobie nieco dalej - miał swój PROJEKT i zajmował się jego REALIZOWANIEM. Realizowaniem a nie RUMINOWANIEM...

    Ruminacje – rodzaj obsesyjnych myśli,
    37 min
  • DAVID GOGGINS 2: Jak usuwa się strach i słabość
    Parę dni temu na fanpage'u ZenJaskiniowca napisałem takie słowa:
    "Ostatecznie wszystko sprowadza się do chęci wyrażenia tego, kim jesteśmy. Każdy cel, każde marzenie: od bycia miliarderem, po sportowe samochody, inną dupę każdej nocy, po bycie rodzicem dzieci swoich czy przybranych a nawet papieżem.
    To wszystko forma ekspresji. Ale, żeby się wyrazić, trzeba się narazić: bo ci, którzy siedzą pasywnie w loży szyderców zajmując się krytykowaniem i obserwowaniem życia innych ludzi też chcą "się wyrazić".
    Ale żeby dostać to czego od życia chcesz, musisz wyciągnąć po to ręce. A żeby móc wyciągnąć ręce - musisz opuścić gardę, musisz się odsłonić - bo nie da się wygrać rywalizacji jedynie się broniąc.
    W skrócie - ODSŁOŃ SIĘ i NARAŹ SIĘ. Na szczęście krytyka, krzywe spojrzenia innych i pogardliwe uśmieszki nie zabijają.
    Przestań ciągle grać w obronie. Są wolne miejsca na przodzie w ataku. To że zarobisz w cymbał - nie raz - to pewne. I co z tego? Na co się tak kurwa oszczędzasz? Na życie wieczne?"
    A mówią, że aeroby szkodzą masie mięśniowej...
    Ten wpis jest właśnie o tym jak się ODSŁONIĆ, jak się NARAZIĆ, jak DOSTAĆ W CYMBAŁ, ale, ostatecznie, jak to WSZYSTKO WYGRAĆ. Cokolwiek to znaczy dla Ciebie. Nie będę ponownie przytaczał tego, kim jest David Goggins - jeśli znasz pierwszą cześć to już to wiesz. Jeśli nie znasz, zacznij od początku a potem wróć tutaj. Powiem tylko tyle: GOGGINS jest jednym z największych twardzieli na świecie. Nie dlatego, że się takim urodził, tylko dlatego, że takim się STWORZYŁ.
    W tym wpisie wejdziemy GŁĘBIEJ w jego mroczną duszę i poznamy LEPIEJ mechanizmy ZMIANY. Całość materiału oparta jest o wywiad, który przeprowadził z Gogginsem wybitny psycholog sportowy, Michael Gervais. To Gervais jest kolesiem, którego wezwano do Felixa Baumgartnera, który, w ramach projektu RedBull Stratos miał skoczyć z wysokości 40 km i - co zabawne - nabawił się w trakcie przygotowań zarówno lęku wysokości jak i klaustrofobii. To właśnie Gervais stawiał go na mentalne nogi tylko po to, by Baumgartner mógł rzucić się w przepaść.
    Tak więc jest to rozmowa faceta, który zadziwia świat z facetem, który zajmuje się mentalnym przygotowaniem ludzi, którzy świat zadziwiają. W oryginale, podcast znajdziesz tutaj. Ale zanim to TY zadziwisz świat, musisz wprowadzić w sobie wiele trudnych i głębokich zmian.
    Zobaczmy zatem jak to zrobić...
    Dr. Michael Gervais, który wygląda jak Tom Cruise i zabiera ludzi - mentalnie - w stratosferę
    Co jest najpewniejszym motywatorem do głębokiej osobistej zmiany? BÓL. Ludzie najbardziej zmieniają się pod wpływem bólu. Powiem więcej - ludzie zmieniają się JEDYNIE pod wpływem bólu.
    Pozwól, że pokażę Ci prosty model skutecznej osobistej zmiany:
    Znajdź ranę
    Pogłęb ranę
    Nakieruj na zmianę
    Najgorsza rzecz jaką możesz zrobić bliskiej Ci osobie to zabrać ją od bólu lub zmniejszyć jego intensywność. Dotyczy to również relacji z samym sobą.
    Co zatem jest rzeczą najlepszą? Rzeczą najlepszą jest sprawić by ten ktoś ból ten BARDZO DOBRZE POCZUŁ, by wycedził przez zęby: 'NIE KURWA, DOŚĆ TEGO!' i odpowiedział Ci na bardzo proste pytanie:
    'CO W TAKIM RAZIE ZAMIERZASZ ZROBIĆ Z TYM CAŁYM CIERPIENIEM?'
    A teraz zobacz że dokładniej według tego schematu działał David Goggins:
    BÓL i CIERPIENIE jako NAPĘD
    "Innych ludzi można okłamywać non stop, jednak sobie bez przerwy kitu wciskać nie możesz. Z lustra zerkał na mnie kłamca, słabiutka postać i za wszelką cenę chciałem odmienić odbicie w tym jebanym lustrze."
    Czujesz w słowach Gogginsa WSTRĘT? Wstręt, czyli obrzydzenie, jest bardzo silnym odczuciem, które niemal zawsze prowadzi do mocnej reakcji - zamiast rozbijać lustro, Goggins rozbił samego siebie. Przy czym nie trzeba czuć wstrętu do siebie - wystarczy do swojej sytuacji, do swoich działań lub do ich braku...
    WSTRĘT: to silna emocja na bazie somatycznej, wyrażająca odrazę do czegoś, kogoś, jakiejś sytuacji. (...) Ze wstrętem wiązano dwa rodzaje zmian fizjologicznych. Jeden rodzaj zmian odróżnia wstręt od innych emocji – tylko wstręt łączy się ze specyficznym stanem fizjologicznym, którym są mdłości. Innym fizjologicznym zjawiskiem towarzyszącym wstrętowi jest niekontrolowane uczucie przykrości - Wikipedia
    "Zdałem sobie sprawę z mojego położenia: żaden zasmarkany, złamany chujoza nie kiwnie palcem, by pomóc Davidowi Gogginsowi. Pomóc mogę sobie tylko ja sam. Więc postanowiłem przekonać się, kim faktycznie jestem. A najbardziej zabawne było to, że ogarnęło mnie ukojenie, bo w końcu mogłem przestać udawać, ściemniać i robić wszystko, by się dopasować. I tak i tak nikt mnie nie akceptował, co więcej, nie akceptowałem siebie samego. Więc powiedziałem sobie: 'Wiesz co? Jebać ich wszystkich. I tak mają mnie w dupie, więc sam wyznaczę własną drogę - drogę do bycia najtwardszym facetem na Ziemi. Zobaczmy dokąd mnie to zaprowadzi. I niech się dzieje co chce.'"
    Nie obchodziło mnie to, że teraz będę się potykał. Obchodziło mnie jedynie to, że kiedyś będę WYGRYWAŁ - David GOGGINS
    "Dotarło do mnie, że jednym sposobem na to, bym kontrolował moje przeznaczenie będzie zmiana sposobu myślenia. Zatem rzekłem do Boga: 'Dzięki Ci Boże za to moje marne, zasrane z dupy życie, bo tym co zrobię teraz będzie odmienienie go o 180 stopni. Odwrócę je do góry nogami i zniszczę stary schemat. Jeśli zaczynając z poziomu tego szamba będę mógł stać się najtwardszym człowiekiem na Ziemi to będzie to coś na tyle wielkiego, że ZYSKAM MAKSYMALNIE WE WŁASNYCH OCZACH.  Z otwartymi rękami i z podniesioną głową przywitam WYZWANIE STAWANIA SIĘ WIELKIM. Tak, wiem, że to będzie trudne, ale trudne jest dokładnie tym, czego mi w tej chwili potrzeba."
    Za słownikiem języka polskiego:
    WYZWANIE: «trudne zadanie, nowa sytuacja itp. wymagające od kogoś wysiłku, poświęcenia itp., będące sprawdzianem czyjejś wiedzy, odporności itp.»
    "Twoje najważniejsze rozmowy, to też ze sobą samym. I jesteś winien sobie wyłącznie prawdę. Ja wyłożyłem sobie sprawę bez cenzury, i uwierz mi, to nie był zbyt śliczny obrazek. Ale musiałem przyznać się do tego, kim tak naprawdę NIE byłem. I robiłem to każdego ranka."
    Zgadnij od czego zaczyna się skuteczne leczenie uzależnień. Od przyznania się, że jest się uzależnionym. Zgadnij od czego zaczyna się wprowadzanie zmiany na lepsze? Od przyznania się, że w jakiejś dziedzinie jest się wciąż chujowym. JESTEŚ WINIEN SOBIE WYŁĄCZNIE PRAWDĘ -  a nie dobre samopoczucie. Capisci?
    "Jestem człowiekiem duchowym, wierzę w Boga, w coś większego niż David Goggins. I poszukiwałem każdego grama SIŁY jaki dało się pozyskać. Nie siedziałem na tyłku w łaskawym oczekiwaniu. Aktywnie poszukiwałem. I jedyna rzeczą o którą prosiłem Boga była SIŁA: 'Boże dodaj mi SIŁ bym pokonał to, co przyjdzie mi pokonywać.' Nigdy nie zrzucałem na nikogo winy za sytuację w której się znalazłem. Wiedziałem, że znalazłem się na Ziemi w określonym celu i właśnie ta podróż była moim celem. Wiedziałem, że muszę zatłuc tego wewnętrznego słabowitego pizdusia. I nie chodziło tu o to, żeby wygrać jakiś etap. Chodziło o to, by wygrać całą podróż. Niestety, większość ludzi jest zbyt przerażona by ją nawet zacząć."
    Jakiego wewnętrznego karalucha przyjdzie Tobie rozgnieść z obrzydzeniem?
    Albo umarty albo robi brzuszki...
    "Wszystko sprowadza się do POKONANIA STRACHU PRZED WŁASNĄ WIELKOŚCIĄ. Sporych jaj wymaga olewanie tego, co mówią ludzie kiedy właśnie Ci się nie udało. Ale wiesz jak te jaja sobie wyrabiasz? Poprzez pakowanie się w trudne i wymagające sytuacje. Poprzez pakowanie się w nie i zachowywanie się w ich obliczu w sposób GODNY. Poprzez robienie rzeczy, które są trudne w imię CZEGOŚ WYŻSZEGO."
    Wszyscy kumają na czym polega "pakowanie" - podnosisz coraz większe ciężary. Wszyscy kumają na czym polega HARTOWANIE się - eksponujesz się na agresywne czynniki zewnętrzne. Nie potrzeba zatem geniusza i 700 książek, żeby wpaśćna pomysł, jak stać się nieco silniejszym i bardziej zahartownym psychicznie, prawda? Czy potrzeba?
    "Zacząłem od siebie bezwzględnie wymagać. A robiłem to po to, by ZYSKAĆ WARTOŚĆ WE WŁASNYCH OCZACH. Chodziło o to, ile jestem NAPRAWDĘ wart. Musiałem wierzyć w siebie, bo musiałem w coś wierzyć, a nie możesz wierzyć w siebie jeśli jesteś bezwartościowym kawałkiem gówna. Jeśli nie masz kręgosłupa, jeśli nie masz czegoś namacalnego w sercu i w duszy to nie masz niczego - i nic nie znaczysz."
    "Ponieważ wierzyłem w to, co mówią o mnie ludzie, samemu sobie dałem przyzwolenie na to, by czuć się jak gówno. Oni coś mówili, ja to powtarzałem i nagle wszystko to stawało się prawdą. Trzeba jednak było przestać obwiniać innych za moją sytuację. Nadszedł czas ZMIAN FUNDAMENTALNYCH - koniec rozglądania się za skrótami czy kombinatorstwem. Nadszedł czas wejścia na TWARDĄ ŚCIEŻKĘ."
    FUNDAMENTALNA ZMIANA - nie mentalny hacking czy skakanie jak pojeb przy plemiennym ognisku. Chcesz być twardy? Rób rzeczy twarde.
    CI KTÓRZY ROBIĄ, MOGĄ!
    BYĆ TWARDYM
    "Bycie twardym, według mnie, oznacza konfrontowanie się ze strachem. Zatem zacząłem robić wszystko to, do czego nie byłem stworzony: nie jestem typem, który szuka wrażeń, więc nie cierpiałem skoków ze spadochronem. Nienawidzę też strzelania i ogólnie wszystkiego co muszą na co dzień robić SEALS. Spójrz na moje CV a zobaczysz tam wszystko, czego nie chciałem robić. Ludzie pytają mnie: 'Więc jak wyrabia się psychiczną twardość?' A wyrabia się ją poprzez BYCIE twardym. Więc jak staje się twardym? Przez robienie rzeczy których nie masz ochoty kurwa robić!"
    Kumasz "sekret"? Bo masz go przed swoimi oczami: TWARDOŚĆ WYRABIA SIĘ PRZEZ BYCIE TWARDYM. DYSCYPLINĘ WYRABIA SIĘ PRZEZ BYCIE ZDYSCYPLINOWANYM. NIE przez myślenie o tym, NIE przez mówienie o tym, NIE przez słuchanie o tym czy czytanie o tym. PRZEZ BYCIE. Czyli: zacznij i nie przestawaj, a gdy przestaniesz zacznij znowu i nie przestawaj, a gdy przestaniesz to zacznij znowu i nie przestawaj. Wiem, skomplikowane. Może napiszę o tym 3-tomową książkę...
    "Jasne, bycie twardym jest względne....
    1 hr 10 min
  • DAVID GOGGINS 2: Jak usuwa się strach i słabość
    Parę dni temu na fanpage'u ZenJaskiniowca napisałem takie słowa:
    "Ostatecznie wszystko sprowadza się do chęci wyrażenia tego, kim jesteśmy. Każdy cel, każde marzenie: od bycia miliarderem, po sportowe samochody, inną dupę każdej nocy, po bycie rodzicem dzieci swoich czy przybranych a nawet papieżem.
    To wszystko forma ekspresji. Ale, żeby się wyrazić, trzeba się narazić: bo ci, którzy siedzą pasywnie w loży szyderców zajmując się krytykowaniem i obserwowaniem życia innych ludzi też chcą "się wyrazić".


    Ale żeby dostać to czego od życia chcesz, musisz wyciągnąć po to ręce. A żeby móc wyciągnąć ręce - musisz opuścić gardę, musisz się odsłonić - bo nie da się wygrać rywalizacji jedynie się broniąc.
    W skrócie - ODSŁOŃ SIĘ i NARAŹ SIĘ. Na szczęście krytyka, krzywe spojrzenia innych i pogardliwe uśmieszki nie zabijają.
    Przestań ciągle grać w obronie. Są wolne miejsca na przodzie w ataku. To że zarobisz w cymbał - nie raz - to pewne. I co z tego? Na co się tak kurwa oszczędzasz? Na życie wieczne?"



    Ten wpis jest właśnie o tym jak się ODSŁONIĆ, jak się NARAZIĆ, jak DOSTAĆ W CYMBAŁ, ale, ostatecznie, jak to WSZYSTKO WYGRAĆ. Cokolwiek to znaczy dla Ciebie. Nie będę ponownie przytaczał tego, kim jest David Goggins - jeśli znasz pierwszą cześć to już to wiesz. Jeśli nie znasz, zacznij od początku a potem wróć tutaj. Powiem tylko tyle: GOGGINS jest jednym z największych twardzieli na świecie. Nie dlatego, że się takim urodził, tylko dlatego, że takim się STWORZYŁ.
    W tym wpisie wejdziemy GŁĘBIEJ w jego mroczną duszę i poznamy LEPIEJ mechanizmy ZMIANY. Całość materiału oparta jest o wywiad, który przeprowadził z Gogginsem wybitny psycholog sportowy, Michael Gervais. To Gervais jest kolesiem, którego wezwano do Felixa Baumgartnera, który, w ramach projektu RedBull Stratos miał skoczyć z wysokości 40 km i - co zabawne - nabawił się w trakcie przygotowań zarówno lęku wysokości jak i klaustrofobii. To właśnie Gervais stawiał go na mentalne nogi tylko po to, by Baumgartner mógł rzucić się w przepaść.
    Tak więc jest to rozmowa faceta, który zadziwia świat z facetem, który zajmuje się mentalnym przygotowaniem ludzi, którzy świat zadziwiają. W oryginale, podcast znajdziesz tutaj. Ale zanim to TY zadziwisz świat, musisz wprowadzić w sobie wiele trudnych i głębokich zmian.
    Zobaczmy zatem jak to zrobić...














    Co jest najpewniejszym motywatorem do głębokiej osobistej zmiany? BÓL. Ludzie najbardziej zmieniają się pod wpływem bólu. Powiem więcej - ludzie zmieniają się JEDYNIE pod wpływem bólu.
    Pozwól, że pokażę Ci prosty model skutecznej osobistej zmiany:


    Znajdź ranę
    Pogłęb ranę
    Nakieruj na zmianę

    Najgorsza rzecz jaką możesz zrobić bliskiej Ci osobie to zabrać ją od bólu lub zmniejszyć jego intensywność. Dotyczy to również relacji z samym sobą.
    Co zatem jest rzeczą najlepszą? Rzeczą najlepszą jest sprawić by ten ktoś ból ten BARDZO DOBRZE POCZUŁ, by wycedził przez zęby: 'NIE KURWA, DOŚĆ TEGO!' i odpowiedział Ci na bardzo proste pytanie:
    'CO W TAKIM RAZIE ZAMIERZASZ ZROBIĆ Z TYM CAŁYM CIERPIENIEM?'
    A teraz zobacz że dokładniej według tego schematu działał David Goggins:

    BÓL i CIERPIENIE jako NAPĘD
    "Innych ludzi można okłamywać non stop, jednak sobie bez przerwy kitu wciskać nie możesz. Z lustra zerkał na mnie kłamca, słabiutka postać i za wszelką cenę chciałem odmienić odbicie w tym jebanym lustrze."
    Czujesz w słowach Gogginsa WSTRĘT? Wstręt, czyli obrzydzenie, jest bardzo silnym odczuciem, które niemal zawsze prowadzi do mocnej reakcji - zamiast rozbijać lustro, Goggins rozbił samego siebie. Przy czym nie trzeba czuć wstrętu do siebie - wystarczy do swojej sytuacji, do swoich działań lub do ich braku...

    1 hr 10 min
  • Jak wyrobić nawyk wygrywania?
    To może być najważniejszy wpis na ZenJaskiniowca - a bez wątpienia jeden z najbardziej praktycznych. Będzie krótki i na temat - tak jak i metoda, którą opiszę. Stosuję ją od jakiegoś czasu i efekty jakie uzyskuję - czyli i wyniki w świecie rzeczywistym i przełożenie na to jak się dzięki temu czuję są - delikatnie mówiąc - rewelacyjne.
    Zanim przejdę do metody, parę słów wstępu, aby ustawić ją w kontekście.
    Po pierwsze mamy podział na PROCES i mamy podział na WYNIK. Wynik, niestety, nie zawsze i nie w pełni zależy od nas, za to PROCES już owszem. Mówiąc inaczej, mamy to co możemy kontrolować i to na co mamy wpływ i mamy to, czego kontrolować nie możemy. Jeśli chcesz zwiększać w swoim życiu ilość mocy i skuteczności, koncentruj się na tym co możesz kontrolować i na co możesz wpływać - czyli skupiaj się na PROCESIE.
    PROCES czyni cuda...
    Dlaczego? Dlatego, że jeśli Ty zajmiesz się PROCESEM, proces zajmie się WYNIKAMI. Czyli - jeśli naprawdę zależy Ci na wyniku, zajmij się PROCESEM.
    Po drugie wszyscy znamy i kochamy koncepcje takie jak pewność siebie, poczucie wartości, samoocena, motywacja, inspiracja i tak dalej i tym podobne. Dowcip polega jednak na tym, że wszystkie one bledną przy pojęciu dużo mniej znanym - a mianowicie przy pojęciu POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI.
    Pojęcie POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI to niezwykle udane dziecko współczesnego geniusza psychologii - kota, który nazywa się ALBERT BANDURA. Profesor Bandura ma 92 lata i wciąż urywa dupy w światku psychologii. Jest takim współczesnym Williamem James'em, który idzie swoją drogą i nie zgadza się z opiniami większości, tylko po to by po latach okazało się, że to jednak on miał rację.
    Przekot psychologii, Albi Bandura
    O POCZUCIU WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI być może nie słyszałeś, ale to ono - w ogromnym stopniu - wpływa na Twoje życie. Według definicji, jest to:
    siła przekonania, iż jest się w stanie zrealizować określone działanie lub osiągnąć wyznaczone cele.
    Im wyższa jest Twoja SKUTECZNOŚĆ WŁASNA tym mniejsze są lęki i zahamowania związane z działaniem, tym wyższe stawiasz sobie cele, tym więcej w Tobie determinacji nawet w obliczu wyzwań i przeszkód. W skrócie - mówiąc prostym językiem, POCZUCIE WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI to połączenie UMIEJĘTNOŚCI z JAJAMI. Ludzi o wysokim poziomie SKUTECZNOŚCI WŁASNEJ prowadzą bardziej spełnione, bardziej szczęśliwe i bardziej bogate - pod wieloma względami - życie.
    Fantastycznie. Pytanie zatem brzmi - czy się z tym czymś rodzi czy też to coś się nabywa? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej możesz to sobie WYROBIĆ, czyli WYTRENOWAĆ i już za chwilę poznasz na to najlepszą metodę.
    Jednak zanim podam metodę, musisz wiedzieć, że najlepszym sposobem wyrabiania POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI jest zamienienie tego co masz robić w GRĘ. Gra, zgodnie z jedną z definicji to:
    dobrowolne pokonywanie zbędnych przeszkód.
    Podkreślam słowo: DOBROWOLNE! I już wyjaśniam o co chodzi: badania na namiętnych graczach gier wideo pokazują, że przegrywają oni przez około 80% czasu spędzonego przed ekranem. Zatem, przegrywają przez 80% czasu a jednak wciąż namiętnie grają. Dlaczego? A dlatego, że zrobienie z czegoś GRY oznacza, że na dobrą sprawę:
    albo WYGRYWASZ albo się UCZYSZ
    Te 80% przegranych to, realnie, proces uczenia się tego jak wygrywać. To raczkowanie po to, żeby móc chodzić a potem biegać. To dlatego dzieci uczą się tak szybko - bo dla nich wszystko jest GRĄ czyli życie jest procesem POZNAWANIA i UCZENIA się tego co działa i tego co nie działa.
    Czyżby miliarder Larry Ellison mówił o życiu i biznesie jak o grze?
    Doskonale. Część DOBROWOLNOŚCI uznaję za omówioną. Definicja mówi nam jednak o pokonywaniu "ZBĘDNYCH" przeszkód - i tutaj spójrzmy na grę, znaną nam wszystkim, czyli na koszykówkę. Masz piłkę i masz ten cholerny kosz, zawieszony na wysokości 3, 05 metra. Co więcej, kosz jest niewiele większy od piłki. Po co? Nie lepiej byłoby postawić na ziemi odkryty kontener, żeby każdy rzut był trafiony? Nie, nie lepiej, bo:
    BEZ WYZWANIA NIE MA GRY
    Czy jeśli jest TRUDNO to jest FUN. Zwróć proszę uwagę na to, że to co w GRZE nazywamy WYZWANIEM, w życiu (postrzeganym nie jako gra lecz jako obowiązek czy wyrok) nazywamy PRZEJEBANE i NIE FAIR. Jest ciekawym i znaczącym, że kiedy podczas pewnego badania jednej grupie studentów powiedziano, że mają szykować się do egzaminu a drugiej, że do gry, poziom stresu i prokrastynacji (wiecznego przekładania wszystkiego w czasie) był skrajnie wysoki w grupie egzaminu i marginalny w grupie GRY.
    Zatem: im coś jest bardziej trudne, bardziej nie fair, bardziej niesprawiedliwe, bardziej przejebane i bardziej beznadziejne - tym bardziej wymaga uczynienia z tego GRY, do której wchodzisz dobrowolnie, wiedząc, że albo się czegoś NAUCZYSZ albo po prostu WYGRASZ.
    Zatem, po tym nieco długim wstępie wiesz już, że o jakości Twojego życia decyduje TWOJE POCZUCIE WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI, które najlepiej wyrobić poprzez zamienienie tego co masz robić w GRĘ.
    Przejdźmy zatem do konkretu, czyli do tego jak wygląda sam PROCES wyrabiania SKUTECZNOŚCI WŁASNEJ, czyli sam proces WYRABIANIA NAWYKU WYGRYWANIA.
    Jak już zapewne wiesz z poprzednich wpisów, najważniejszym pytaniem Twojego życia jest pytanie:
    CO CHCĘ OSIĄGNĄĆ?
    Musisz - nie żartuje - MUSISZ wiedzieć, jak wyobrażasz sobie własne życie w 3 najważniejszych płaszczyznach.
    Wiesz czego chcesz?
    Jak wiesz fizyka mówi nam o 3 stanach skupienia. Otóż Rafał Mazur nie jest gorszy i też ma swoje trzy stany skupienia, czyli trzy stany na których trzeba się skupiać:
    stan ciała
    stan ducha
    stan konta
    To one składają się na jakość Twojego życia. Celem jest właściwy stan ciała (Twój stan fizyczny), właściwy stan psychiczny / emocjonalny / duchowy (stan ducha) oraz właściwy stan konta (pieniądze, biznes, kariera).  Co oznacza "właściwy" zależy już od Ciebie, oczywiście.
    Tak więc pierwsze zadanie to określić co chcesz w tych 3 płaszczyznach. Już wiesz? Doskonale!
    Czas przejść do samego sedna, czyli do samego PROCESU. Jego autorem jest jeden z moich ulubieńców, Andy FRISELLA, młody i bogaty przedsiębiorca amerykański, który przy okazji prowadzi najlepszy podcast po angielsku jaki znam, czyli MFCEO. Frisella nazywa metodę tę The POWER LIST (Listą Mocy) - ja nazwałem ją 5 ZWYCIĘSTWAMI DZIENNIE.
    Jest banalnie prosta - co nie oznacza, że łatwa (ale to GRA, więc nie może być łatwa, bo byłaby NUDNA) i jeśli jej nie zastosujesz, GWARANTUJĘ, okradniesz się i to bardzo.
    Oto ona:
    Wiedząc czego chcesz, codziennie z samego rana (lub nim położysz się spać dnia poprzedniego) wypisujesz 5 ZADAŃ, które masz wykonać, które w sposób ZNACZĄCY przybliżą Cię do Twojego ostatecznego celu. Mówiąc inaczej - szukasz dźwigni, szukasz 5% które przełoży się na 95% wyników, szukasz tego, co da Ci największy zwrot z inwestycji.
    SZUKASZ SKUTECZNOŚCI A NIE ZAJĘTOŚCI
    Zadań ma być 5. Wypisujesz je na kartce - ODRĘCZNIE. To zadania to Twoje ANDy, czyli ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE DZIAŁANIA:
    https://youtu.be/5_llmaB2cVY
    Po wykonaniu zadania, skreślasz je. Twoim celem, celem tej GRY (bo to GRA, pamiętasz?) jest WYGRANIE TEGO DNIA - czyli skreślenie wszystkich 5 wpisów. Kiedy skreślisz je wszystkie, na górze karki wypisujesz wielkie Z jako ZWYCIĘSTWO. Jednak jeśli nie wykonasz wszystkich zadań, np. zrobisz tylko 4, wpisujesz na kartkę wielkie P - jak PRZEGRANA (lub jak PIZDA, wybierz co wolisz).
    Robisz to CODZIENNIE. Jeśli po 7 dniach masz na koncie łącznie 30 lub więcej zwycięstw, WYGRAŁEŚ TYDZIEŃ (czyli możesz mieć maksymalnie 5 fuck-upów). Jeśli wygrałeś minimum 3 z 4 tygodni, wygrałeś MIESIĄC. Jasne? Wszystko to jednak sprowadza się do wygrania TEGO DNIA - codziennie, codziennie, codziennie...
    Mówiąc prościej, żyjesz w KONTRAŚCIE: albo dzień WYGRYWASZ albo PRZEGRYWASZ. Niezależnie od wyniku, następnego dnia czynność powtarzasz. Kolejny DZIEŃ DO WYGRANIA, kolejne 5 zadań do strącenia. Frisella swoją GRĘ toczy codziennie od 16 lat. Jeździ Lambo lub Rolls Roycem a jego i firmy przynoszą ponad 100 mln dolarów rocznie, więc chyba dobrze na tym wychodzi. Co więcej, twierdzi, że to właśnie 5 ZWYCIĘSTWOM DZIENNIE zawdzięcza swój sukces i fortunę.
    Skuteczny Andy FRISELLA
    Celem 5 ZWYCIĘSTW DZIENNIE jest wyrobienie NAWYKU WYGRYWANIA czyli wyrobienie POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI. Przy okazji wyrobisz sobie nawyk robienia TYLKO tego co naprawdę się liczy i co NAPRAWDĘ daję efekty. Dlatego na listę wpisujesz tylko to, co jest WAŻNE i tylko to co daje Ci DŹWIGNIĘ. Nie wpisujesz tam np. mycia zębów albo oglądania TV - chyba, że te nawyki chcesz sobie wyrobić.
    Kiedy coś stanie się już dla Ciebie automatyczne (np. zdrowe odżywianie) wypada z listy tworząc miejsce dla nowych WYZWAŃ.
    Generalnie, zalecane jest, by wszystkie 5 NIE odnosiło się tylko do jednego stanu: dla przykładu, jeśli w danej chwili potrzebujesz skupić się najbardziej na biznesie, niech biznesowe będą maksymalnie 3-4 zadania. Zostaw 1-2 na stan ciała czy ducha.
    Czyli lista zazwyczaj wygląda mniej więcej tak: 3-1-1, lub 2-2-1 ew. 4-1-0.
    Podaję przykład dla kogoś kto uznał, że na tym etapie życia chce skupić się głównie na stanie ciała:
    3 zdrowe posiłki dziennie (stan ciała)
    wypić 3L wody (stan ciała)
    30 min kardio (stan ciała)
    medytacja 2 x dziennie (stan ducha)
    zadzwonić do ważnego klienta (stan konta)
    Niektóre elementy będą na liście długo - aż wyrobisz sobie nawyk, inne pojawią się i znikną (różnego rodzaju "gaszenie pożarów" czy pojawiające się okazje). Frisella poleca, by zadania były na tyle krótkie, by zrobienie wszystkich pięciu nie zajmowało więcej niż 3-4 godziny łącznie. Co realnie może oznaczać, że jeszcze przed południem możesz zrobić wszystko co trzeba i cieszyć się wolnym czasem. Owszem, to "tylko" 5 czynności - ale będziesz je robić codziennie, plus to czynności dające Ci dźwignię, zatem efekt będzie się bardzo szybko kumulować.
    Dodatkowo, te małe ale widoczne zwycięstwa nakręcą Cię pozytywnie do dalszego działania, więc obiecuję Ci,...
    35 min

About Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

From the publisher's feed

Przestań się martwić. Zacznij wygrywać!

More shows like Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Cyprian Majcher by Cyprian Majcher

Cyprian Majcher

9 Listeners

Karolina Sobańska by Karolina Sobanska

Karolina Sobańska

44 Listeners

Podcast Internetowych Sprzedawców by Mirosław Skwarek

Podcast Internetowych Sprzedawców

1 Listeners

Biznes 2.0 - Maciej Wieczorek by Expertia

Biznes 2.0 - Maciej Wieczorek

5 Listeners

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka by Dariusz Rosiak

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

42 Listeners

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów by zurnalistapl

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

23 Listeners

Przemek Górczyk Podcast by Przemek Górczyk

Przemek Górczyk Podcast

13 Listeners

Madame Monday - po dorosłemu by Joanna Flis

Madame Monday - po dorosłemu

3 Listeners

Rezultaty by Michał Wrzosek

Rezultaty

0 Listeners