Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

By Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielićEducation
Download on the App Store

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić episodes

  • Jak wyrobić nawyk wygrywania?
    To może być najważniejszy wpis na ZenJaskiniowca - a bez wątpienia jeden z najbardziej praktycznych. Będzie krótki i na temat - tak jak i metoda, którą opiszę. Stosuję ją od jakiegoś czasu i efekty jakie uzyskuję - czyli i wyniki w świecie rzeczywistym i przełożenie na to jak się dzięki temu czuję są - delikatnie mówiąc - rewelacyjne.
    Zanim przejdę do metody, parę słów wstępu, aby ustawić ją w kontekście.
    Po pierwsze mamy podział na PROCES i mamy podział na WYNIK. Wynik, niestety, nie zawsze i nie w pełni zależy od nas, za to PROCES już owszem. Mówiąc inaczej, mamy to co możemy kontrolować i to na co mamy wpływ i mamy to, czego kontrolować nie możemy. Jeśli chcesz zwiększać w swoim życiu ilość mocy i skuteczności, koncentruj się na tym co możesz kontrolować i na co możesz wpływać - czyli skupiaj się na PROCESIE.



    Dlaczego? Dlatego, że jeśli Ty zajmiesz się PROCESEM, proces zajmie się WYNIKAMI. Czyli - jeśli naprawdę zależy Ci na wyniku, zajmij się PROCESEM.
    Po drugie wszyscy znamy i kochamy koncepcje takie jak pewność siebie, poczucie wartości, samoocena, motywacja, inspiracja i tak dalej i tym podobne. Dowcip polega jednak na tym, że wszystkie one bledną przy pojęciu dużo mniej znanym - a mianowicie przy pojęciu POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI.
    Pojęcie POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI to niezwykle udane dziecko współczesnego geniusza psychologii - kota, który nazywa się ALBERT BANDURA. Profesor Bandura ma 92 lata i wciąż urywa dupy w światku psychologii. Jest takim współczesnym Williamem James'em, który idzie swoją drogą i nie zgadza się z opiniami większości, tylko po to by po latach okazało się, że to jednak on miał rację.



    O POCZUCIU WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI być może nie słyszałeś, ale to ono - w ogromnym stopniu - wpływa na Twoje życie. Według definicji, jest to:

    siła przekonania, iż jest się w stanie zrealizować określone działanie lub osiągnąć wyznaczone cele.
    Im wyższa jest Twoja SKUTECZNOŚĆ WŁASNA tym mniejsze są lęki i zahamowania związane z działaniem, tym wyższe stawiasz sobie cele, tym więcej w Tobie determinacji nawet w obliczu wyzwań i przeszkód. W skrócie - mówiąc prostym językiem, POCZUCIE WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI to połączenie UMIEJĘTNOŚCI z JAJAMI. Ludzi o wysokim poziomie SKUTECZNOŚCI WŁASNEJ prowadzą bardziej spełnione, bardziej szczęśliwe i bardziej bogate - pod wieloma względami - życie.
    Fantastycznie. Pytanie zatem brzmi - czy się z tym czymś rodzi czy też to coś się nabywa? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej możesz to sobie WYROBIĆ, czyli WYTRENOWAĆ i już za chwilę poznasz na to najlepszą metodę.
    Jednak zanim podam metodę, musisz wiedzieć, że najlepszym sposobem wyrabiania POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI jest zamienienie tego co masz robić w GRĘ. Gra, zgodnie z jedną z definicji to:
    dobrowolne pokonywanie zbędnych przeszkód.
    Podkreślam słowo: DOBROWOLNE! I już wyjaśniam o co chodzi: badania na namiętnych graczach gier wideo pokazują, że przegrywają oni przez około 80% czasu spędzonego przed ekranem. Zatem, przegrywają przez 80% czasu a jednak wciąż namiętnie grają. Dlaczego? A dlatego, że zrobienie z czegoś GRY oznacza, że na dobrą sprawę:
    albo WYGRYWASZ albo się UCZYSZ
    Te 80% przegranych to, realnie, proces uczenia się tego jak wygrywać. To raczkowanie po to, żeby móc chodzić a potem biegać. To dlatego dzieci uczą się tak szybko - bo dla nich wszystko jest GRĄ czyli życie jest procesem POZNAWANIA i UCZENIA się tego co działa i tego co nie działa.



    Doskonale. Część DOBROWOLNOŚCI uznaję za omówioną. Definicja mówi nam jednak o pokonywaniu "ZBĘDNYCH" przeszkód - i tutaj spójrzmy na grę, znaną nam wszystkim, czyli na koszykówkę. Masz piłkę i masz ten cholerny kosz, zawieszony na wysokości 3, 05 metra. Co więcej, kosz jest niewiele większy od piłki. Po co? Nie lepiej byłoby postawić na ziemi odkryty kontener, żeby każdy rzut był trafiony?
    35 min
  • DAN KENNEDY 2 czyli o życiu miłosnym wielkich pieniędzy
    Zaczniemy od cytatu, ale nie z Dana Kennedy, który powraca na ZenJaskiniowca - tylko od słów kogoś znacznie od Kennedy'ego bogatszego. Oto wypowiedź Kevina O'Leary, kanadyjskiego milionera znanego szerzej z amerykańskiego programu "Shark Tank", które idealnie pasują jako wstęp do tego wpisu:
    "(…) Nauczyłem się jednej z najważniejszych zasad kapitalizmu: pieniądze mogą trafiać do złych ludzi, ale nigdy nie trafiają do złych pomysłów. To dlatego ludzie, dla których robienie pieniędzy polega na tym, że 'bardzo ich chcą' albo 'bardzo starają się wizualizować korzystne okoliczności' skończą marnie.
    Jedynym sposobem robienia pieniędzy jest bycie kompletnie szczerym na temat tego, czym one są. Myśl o pieniądzach jak o grawitacji. To prawo absolutne i bezwarunkowe. Możesz do woli roztrząsać to co czujesz na temat grawitacji. Tylko czy będzie to miało znaczenie gdy zwisasz z urwiska?
    Ludzie myślą, że robienie pieniędzy zależy od bycia dobrym czy złym. Ale pieniędzy to nie interesuje. Podobnie nie interesujesz ich ty, twoja rodzina czy twoja ojczyzna. I wcale nie musi to być negatywne. Pieniądze są neutralne. Pieniądze podążają tylko tam, gdzie czują się bezpieczne, co na ogół oznacza bliskość innych dużych pieniędzy.  Tak więc wzbogacanie się wymaga posiadania umiejętności myślenia w sposób taki, w jaki myślą same pieniądze. To z kolej oznacza nie mylenie pieniędzy z emocjami.
    Co więcej, uczucia są często przeszkodą na drodze do bogactwa, ponieważ uczucia, podobnie jak pogoda, są nieprzewidywalne, zawodne, trudne do utrzymania i bardzo zmienne. Pieniądze odnoszą się ściśle i bezpośrednio do faktów. Oto prawda ostateczna na temat pieniędzy:  chociaż pieniądze nie troszczą się ani o mnie ani o ciebie, wymagają tego, by bardzo troszczyć się o nie.” - Kevin O’Leary  „Cold, Hard Truth”
    Wujek Kevin mówi jak jest...
    Skoro wujek Kevin powiedział nam, że zarabianie pieniędzy wymaga myślenia i czucia tak jak one, pozwólmy wujkowi Danowi Kennedy wyjaśnić nam, co pieniądze kochają a czego nienawidzą. Wujek Kennedy gościł już na tym blogu, zatem powtarzać się nie będę i napiszę tylko tyle: podobnie jak O'Leary, Kennedy wie co mówi i nie szczególnie owija w bawełnę.
    Zatem, oto najważniejsze lekcje z życia miłosnego PIENIĘDZY:
    Pieniądze mają całkowicie w dupie TWOJE potrzeby:
    Jest im dokładnie obojętne czy ich właśnie potrzebujesz. Co więcej, im bardziej ich potrzebujesz, tym bardziej je od siebie odpychasz. Im bardziej ich potrzebujesz, tym bardziej przypominasz ludzi biednych, którzy, jak wiadomo, mistrzami w przyciąganiu bogactwa nie są. Oto pierwsza lekcja z myślenia tak, jak myślą pieniądze... (Dla mniej uważnych czy mniej kumatych podkreślam różnicę pomiędzy słowem 'potrzebować' a 'chcieć' czy nawet 'pragnąć'.)
    Pieniądze olewają TWOJE tytuły i cechy wrodzone:
    Twoje nadzwyczajne geny i pochodzenie, Twoje naukowe stopnie oraz osiągnięcia, Twoje certyfikaty, szkolenia oraz dyplomy, Twoje talenty, wybitność i unikalność - wszystko to (i jeszcze więcej) olewane jest przez pieniądze sikiem prostym, moczem ciepłym. A raczej, żeby być nieco bardziej precyzyjnym - wszystko to absolutnie NICZEGO Ci nie gwarantuje. Owszem - to może być Twoja przewaga, owszem, to może być Twoja dźwignia i karta przetargowa - ale samo z siebie gwarantuje Ci gówno a nie fortunę.
    Dan Kennedy w kapeluszu z wężowo głowo
    Pieniądze brzydzą się postawą roszczeniową:
    Jeśli z jakiegoś powodu uważasz, że pieniądze należą się Tobie z urzędu i przez nadzwyczajny fakt, że się urodziłeś - Dan ma dla Ciebie kiepską wiadomość. Nie tylko Ci się nie należą, ale właśnie je od siebie odtrącasz, bo tego typu arogancja napawa je obrzydzeniem. Twoje "zasługiwanie" z powodu moralnej wyższości, świetnie wykonanej pracy czy szlachetnych pobudek nie robi na nich szczególnego wrażenia.
    Jeśli jeszcze tego nie wiesz, oto szokujący fakt: większość dobrych ludzi jest biedna. A tak przy okazji: to że jesteś w czymś "najlepszy" albo zajmujesz się tym "od lat" również traktowane jest przez pieniądze z politowaniem i rezerwą... (no bo powiedz mi, czy serio McDonald ma najlepsze burgery na świecie a Justin Bieber jest jednym z najlepszych wokalistów?).
    Pieniądze kochają JASNOŚĆ:
    Mówimy tu o jasności, która jest przeciwieństwem konfuzji i zagubienia. Pieniądze szybko i stanowczo UCIEKAJĄ od chaosu i przypadkowości. Dlatego Dan Kennedy wyróżnia aż 5 rodzajów jasności tak przez pieniądze ubóstwianej:
    Jasność OSOBISTA: kim jestem i czego pragnę
    Jasność KIERUNKU: dokąd zmierzam, mój ostateczny cel
    Jasność RYNKU: do kogo mówię, kto jest moim idealnym klientem i gdzie ich znajdę
    Jasność PRZEKAZU: jaką TRANSFORMACJĘ oferuję (a nie jedynie produkt czy usługę!)
    Jasność METODOLOGII: w jaki sposób robię to co robię, jaki są moje procesy / systemy
    Ci już bogaci i ci na drodze do bogactwa niemal ZAWSZE ZAWĘŻAJĄ swoją uwagę jeśli chodzi o to do kogo mówią i z kim chcą nawiązywać relacje. Ignorują zatem całą resztę (stanowiącą zazwyczaj większość) - resztę, która nie potrafi lub nie może docenić ich oferty.
    Metafora jest taka: pomyśl sobie, że pieniądze chcą mieć bezpieczny i stabilny dom, w którym obowiązują jasne zasady. Jeśli nie umiesz zapewnić im tego typu PRZEJRZYSTOŚCI, jeśli nie masz pojęcia CO CHCESZ OSIĄGNĄĆ - będziesz mieć kłopoty z finansami.
    Ale - dla ułatwienia zadania: JASNOŚĆ nie musi dotyczyć jedynie tego, czego chcesz. Dotyczy również tego, czego absolutnie NIE chcesz. I, jak już często wspominałem, szczególnie w początkowej fazie, JASNOŚĆ nie oznacza, że zawsze wiesz CO i JAK robić. Masz wiedzieć CO CHCESZ OSIĄGNĄĆ - sposób się znajdzie. A raczej - Ty go jakoś znajdziesz...
    Grand Master B. i kilka jego obecnych domków...
    Pieniądze domagają się SPÓJNOŚCI:
    Z chwilą gdy określisz swój biznesowy czy finansowy cel, wszystkie Twoje myśli, decyzje, działania czy inwestycje muszą być SPÓJNE z wizją tego, co chcesz osiągnąć. Bo widzisz, określmy to tak: pieniądze mają wbudowany w siebie 'OPIERDALACZOMETR' i jeśli wyczują, że nie traktujesz sprawy serio, pójdą sobie gdzie indziej. Problem większości ludzi, w większości przypadków, polega na tym, że nie przemyśleli i nie WYPISALI sobie tego JAK trzeba myśleć i tego CO trzeba robić, by być SPÓJNYM z postawionym sobie celem.
    Tak więc osiąganie celów nie jest większym problemem. Problemem jest bycie SPÓJNYM w sposób, który jest i dla Ciebie i dla świata zauważalny. To zdecydowanie ma wręcz bić i od Ciebie i od sposobu, w jaki bierzesz się za zarabianie pieniędzy. A ponieważ większość ludzi nie zadała sobie trudu przeanalizowania jakie MYŚLENIE, MÓWIENIE i ROBIENIE będzie dla sukcesu niezbędne, większość, jak zwykle, jest w większej lub mniejszej dupie...
    Pieniądze doceniają INTELIGENTNĄ HOJNOŚĆ:
    A skoro przyjemnie pomrukują przy hojności inteligentnej, jak nietrudno się domyśleć, wrogo warczą widząc hojność głupią. Niezależnie od tego, czy ofiarowujesz swój czas, porady czy pieniądze, upewnij się, że ten kto je otrzymuje autentycznie na to zasługuje. Do głupiej hojności zaliczamy wszystko, co robisz z poczucia winy, przymusu oraz miejsca, gdzie Twój dar zostanie zmarnotrawiony. Pamiętaj, że głupia hojność będzie kosztowała Cię podwójnie.
    Pieniądze uwielbiają ORGANIZATORÓW i ZORGANIZOWANE ŚRODOWISKA:
    Jeśli spojrzysz na zdecydowaną większość najbogatszych ludzi świata - tych ludzi, którzy dorobili się sami - zauważysz ten trend:
    Organizowali otoczenie tak, by pieniądze mogły rosnąć i pomnażać się
    Posiadali umiejętności organizowania ludzi i środowiska
    Posiadali umiejętności organizowania wydarzeń
    W skrócie - bogaci, prawie zawsze, są świetnymi organizatorami. A to oznacza, że Ty też chcesz się tego nauczyć. Tak więc, wybierz coś co możesz zorganizować zamiast czegoś w czym jedynie będziesz uczestniczyć. Zatem, pytanie na teraz brzmi: "Jak z uczestnika mogę stać się ORGANIZATOREM?"
    Poza tym, bycie organizatorem jest spójne z punktem mówiącym o spójności - jest bowiem spora szansa, że bez Twojego bezpośredniego zaangażowania, to w czym bierzesz udział rozlezie się w szwach i nie będzie w tym ani JASNOŚCI ani SPÓJNOŚCI z Twoimi celami. Pamiętaj również, że organizowanie innych ludzi czy wydarzeń zaczyna się od bycia zorganizowanym - więc zadbaj również o swój wewnętrzny porządek. Żeby wpływać na innych, musisz wpłynąć na siebie.
    Z życia organizatora: za Kim Dzong Unem chłopcy w mundurach sznurem!           Foto: REUTERS
    Pieniądze oczekują, że traktujesz ich zarabianie BARDZO POWAŻNIE:
    Przypominam znaną już koncepcję o 'OPERDALACZOMETRU'. Pieniądze lekceważą niezdecydowanych i chwiejnych. Nagradzają za to tych, którzy swoje finansowe ambicje traktują SERIO i z poczuciem PILNOŚCI. Jeśli nie traktujesz ich poważnie, jeśli nie traktujesz poważnie swojego biznesu - okradasz samego siebie. Dlaczego zatem pieniądze mają trafić do kogoś, kto okrada samego siebie? Wygłupiaj się i rób sobie jaja ile chcesz i kiedy chcesz - ale w kontekście biznesu  i robienia pieniędzy, traktuj sprawy POWAŻNIE.
    Traktuj pieniądze poważnie. Traktuj biznes poważnie. I traktuj życie poważnie - Dan Kennedy
    Pieniądze są KAPRYŚNE, KRYTYCZNE, DRAŻLIWE i NIE będą Ci się narzucać...
    O wszystkim w biznesie myśl w kategorii PROGU: czy Twój próg (nawet jeśli jedynie symboliczny) jest na tyle wysoki, że Twoi klienci muszą skakać lub będą się potykać? Czy też może zrobiłeś wszystko co trzeba, by wejście do Twojego biznesu w celu oddania Ci pieniędzy było lekkie, łatwe i przyjemne?
    Pamiętaj, że w przeciwieństwie do Ciebie, pieniądze mają absolutnie nieograniczone możliwości. Mogą poruszać się gdzie chcą i jak chcą, zatem wybierają miejsca, gdzie są nie tylko mile widziane, ale i szanowane. I nie muszą, ani nie będą, zbyt długo dobijać się do Twoich drzwi. Dlaczego? A dlatego, że są KAPRYŚNE, KRYTYCZNE, DRAŻLIWE i NIE będą Ci się narzucać...
    Pieniądze mieszkają w PROCESIE:
    Zasada jest prosta: bogaci ludzie nie żyją w oparciu o zdarzen
    55 min
  • DAN KENNEDY 2 czyli o życiu miłosnym wielkich pieniędzy
    Zaczniemy od cytatu, ale nie z Dana Kennedy, który powraca na ZenJaskiniowca - tylko od słów kogoś znacznie od Kennedy'ego bogatszego. Oto wypowiedź Kevina O'Leary, kanadyjskiego milionera znanego szerzej z amerykańskiego programu "Shark Tank", które idealnie pasują jako wstęp do tego wpisu:
    "(…) Nauczyłem się jednej z najważniejszych zasad kapitalizmu: pieniądze mogą trafiać do złych ludzi, ale nigdy nie trafiają do złych pomysłów. To dlatego ludzie, dla których robienie pieniędzy polega na tym, że 'bardzo ich chcą' albo 'bardzo starają się wizualizować korzystne okoliczności' skończą marnie.
    Jedynym sposobem robienia pieniędzy jest bycie kompletnie szczerym na temat tego, czym one są. Myśl o pieniądzach jak o grawitacji. To prawo absolutne i bezwarunkowe. Możesz do woli roztrząsać to co czujesz na temat grawitacji. Tylko czy będzie to miało znaczenie gdy zwisasz z urwiska?
    Ludzie myślą, że robienie pieniędzy zależy od bycia dobrym czy złym. Ale pieniędzy to nie interesuje. Podobnie nie interesujesz ich ty, twoja rodzina czy twoja ojczyzna. I wcale nie musi to być negatywne. Pieniądze są neutralne. Pieniądze podążają tylko tam, gdzie czują się bezpieczne, co na ogół oznacza bliskość innych dużych pieniędzy.  Tak więc wzbogacanie się wymaga posiadania umiejętności myślenia w sposób taki, w jaki myślą same pieniądze. To z kolej oznacza nie mylenie pieniędzy z emocjami.
    Co więcej, uczucia są często przeszkodą na drodze do bogactwa, ponieważ uczucia, podobnie jak pogoda, są nieprzewidywalne, zawodne, trudne do utrzymania i bardzo zmienne. Pieniądze odnoszą się ściśle i bezpośrednio do faktów. Oto prawda ostateczna na temat pieniędzy:  chociaż pieniądze nie troszczą się ani o mnie ani o ciebie, wymagają tego, by bardzo troszczyć się o nie.” - Kevin O’Leary  „Cold, Hard Truth”



    Skoro wujek Kevin powiedział nam, że zarabianie pieniędzy wymaga myślenia i czucia tak jak one, pozwólmy wujkowi Danowi Kennedy wyjaśnić nam, co pieniądze kochają a czego nienawidzą. Wujek Kennedy gościł już na tym blogu, zatem powtarzać się nie będę i napiszę tylko tyle: podobnie jak O'Leary, Kennedy wie co mówi i nie szczególnie owija w bawełnę.
    Zatem, oto najważniejsze lekcje z życia miłosnego PIENIĘDZY:


    Pieniądze mają całkowicie w dupie TWOJE potrzeby:

    Jest im dokładnie obojętne czy ich właśnie potrzebujesz. Co więcej, im bardziej ich potrzebujesz, tym bardziej je od siebie odpychasz. Im bardziej ich potrzebujesz, tym bardziej przypominasz ludzi biednych, którzy, jak wiadomo, mistrzami w przyciąganiu bogactwa nie są. Oto pierwsza lekcja z myślenia tak, jak myślą pieniądze... (Dla mniej uważnych czy mniej kumatych podkreślam różnicę pomiędzy słowem 'potrzebować' a 'chcieć' czy nawet 'pragnąć'.)


    Pieniądze olewają TWOJE tytuły i cechy wrodzone:

    Twoje nadzwyczajne geny i pochodzenie, Twoje naukowe stopnie oraz osiągnięcia, Twoje certyfikaty, szkolenia oraz dyplomy, Twoje talenty, wybitność i unikalność - wszystko to (i jeszcze więcej) olewane jest przez pieniądze sikiem prostym, moczem ciepłym. A raczej, żeby być nieco bardziej precyzyjnym - wszystko to absolutnie NICZEGO Ci nie gwarantuje. Owszem - to może być Twoja przewaga, owszem, to może być Twoja dźwignia i karta przetargowa - ale samo z siebie gwarantuje Ci gówno a nie fortunę.




    Pieniądze brzydzą się postawą roszczeniową:

    Jeśli z jakiegoś powodu uważasz, że pieniądze należą się Tobie z urzędu i przez nadzwyczajny fakt, że się urodziłeś - Dan ma dla Ciebie kiepską wiadomość. Nie tylko Ci się nie należą, ale właśnie je od siebie odtrącasz, bo tego typu arogancja napawa je obrzydzeniem. Twoje "zasługiwanie" z powodu moralnej wyższości, świetnie wykonanej pracy czy szlachetnych pobudek nie robi na nich szczególnego wrażenia.
    Jeśli jeszcze tego nie wiesz,
    55 min
  • Ron Meyer o tym, że możesz odnieść wielki sukces bez bycia dupkiem
    Zapewne go nie znasz, a to jedna z najciekawszych i najpotężniejszych postaci Hollywood - i jest tak już od ponad 30 lat. Przez dwadzieścia lat był współwłaścicielem i założycielem wszechpotężnej i trzęsącej amerykańskim showbusinessem agencji talentów CAA (Creative Artists Agency) by następnie, w 1995 roku, odejść z niej i zostać szefem czołowego studia filmowego Universal. To właśnie Universal wyprodukował "Parki Jurajskie", wszystkich "Szybkich i wściekłych" czy "Minionki".
    Jest jedynym człowiekiem w historii Hollywood, który był szefem wielkiego studia przez 20 lat pod rząd - pomimo tego, iż 6 razy zmieniali się właściciele. Co więcej, kiedy James Andrew Miller, autor fenomenalnej monografii o CAA przeprowadzał wywiady w gwiazdami Hollywood, 55 osób powiedziało mu: "Ron Meyer [bo o nim właśnie mowa] jest moim najlepszym przyjacielem."
    "I słowem kluczowym jest tutaj - najlepszym! Nie miałem sumienia powiedzieć im, że właśnie nieco ponad 50 osób powiedziało mi dokładnie to samo, czyli, że Ron jest ich najlepszym przyjacielem."
    Ron co to mu dobrze z oczu paczy
    To Ron Meyer osobiście prowadził i nadzorował karierę takich gwiazd jak Tom Cruise, Sylvester Stallone, Barbra Streisand, Meryl Streep czy Cher. Kiedy oznajmił im, że nie może ich już więcej prowadzić, bo zmienia ścieżkę kariery, płacz i rozpacz mieszały się z błaganiami o to, by zrezygnował z reszty klientów, ale prowadził ich chociaż po cichu i nieoficjalnie.
    W jednej z najbardziej twardych, bezlitosnych i krwiożerczych branży na świecie Ron Meyer dokonał - wydawałoby się - niemożliwego: osiągnął ogromny sukces zawodowy i finansowy stając się jednocześnie jedną z najbardziej kultowych, lubianych - i co najważniejsze - cieszących się świetną reputacją i zaufaniem postaci w Hollywood.
    Ciekawe osiągnięcie, zważywszy na to, że w latach młodości trafiał do aresztu za bijatyki i pijatyki. "Kiedyś pobiłem na ulicy faceta na oczach jego syna. Do dziś nie potrafię sobie tego wybaczyć. Okryło mnie to takim wstydem, że marzę by móc tych ludzi odszukać i błagać ich o wybaczenie."
    Ron i Arnoldu Schwarzeneggeru
    W wieku 17 zaciągnął się do piechoty morskiej: tam go naprostowano i nakierowano jego agresję. Do cywila wychodzi po 2 latach, odmieniony, z celem. Celem tym było Hollywood i showbusiness.
    Dziś, po wielu, wielu, wielu latach, wielu, wielu, wielu sukcesach i wielu, wielu, wielu milionach dolarów mówi nam o tym, jak odnieść sukces bez bycia dupkiem i burakiem. Omówimy to sobie tutaj pokrótce a potem, już bez udziału Rona zobaczymy, dlaczego NIE WARTO być palantem i dlaczego mili ludzie NIEKONIECZNIE kończą jako ostatni.
    https://youtu.be/-Fr1hql8PjA
    Oto skrócone podsumowanie tego przemówienia:
    Nigdy nie wiesz GDZIE, KIEDY i JAK pojawi się dogodna okazja ('otwarcie')
    zatem, na drodze do realizacji marzenia, łap się każdego, nawet drobnego zajęcia
    Talent to za mało, miej oczy i uszy szeroko otwarte
    Nie pozwól by Twoje ego tarasowało Ci drogę do przyszłości
    i zawsze patrz na sytuację z szerszej perspektywy
    Czasami musisz przegrać bitwę by móc wygrać całą wojnę
    Wszystko jest możliwe, szczególnie jeśli zbudujesz odpowiednią sieć kontaktów
    dlatego pytaj i proś absolutnie wszystkich, których znasz i spotkasz: nigdy nie wiadomo
    kogo znają i jak bardzo mogą Ci pomóc
    Nie chowaj się, wyjdź na światło dziennie, szukaj ekspozycji!
    Ron, Stevenu Spielbergu i jakiś brzydalu
    Najważniejsze zasady i lekcje życia wg. Rona Meyera:
    1)  Czymkolwiek się zajmujesz, rób to NAJLEPIEJ jak potrafisz i z POZYTYWNYM nastawieniem. Pracuj ciężko, mądrze i solidnie.
    2) Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe - traktuj ludzi tak, jak sam chcesz być traktowany. Owszem: często nie odwdzięczą Ci się tym samym, ale bądź silny, szczodry, szczery, życzliwy i uprzejmy - większość ludzi jest przyzwoita a dobrzy ludzie nie muszą kończyć na samym końcu!
    "Dwa razy pod rząd naiwniakiem nie będę, ale jestem gotowy zaryzykować bycie nim raz." - Ron Meyer.
    3) Podejmując trudne decyzje bierz pod uwagę życie i odczucia innych ludzi.
    "Na ile się da, zawsze mów prawdę. Nie zawsze można mówić pełną prawdę, ale zawsze można być szczerym na ile się da." - Ron Meyer
    4) Ostatecznie, udane życie to życie, z którego jesteś dumny: bądź uczciwy, miej zasady - zaufanie raz utracone jest bardzo trudne do odrobienia. Stanowiska się zmieniają, ale reputacja pozostaje - to Twoja reputacja decyduje o tym jak Cię postrzegają i traktują.
    5) "TAK' i "DZIĘKUJĘ" to najważniejsze słowa, niezależnie od typu relacji. Mów 'TAK" wszystkiemu co może prowadzić Cię do celu a potem podziękuj za taką możliwość. Nigdy nie myl uprzejmości ze słabością:
    Nie musisz być dupkiem by osiągnąć sukces. - Ron Meyer
    Tomcio i Roncio
    6) Nie pozwól na to, by na drodze do Twojego celu stanął Ci STRACH i DUMA (ego). Zadawaj pytania i szukaj odpowiedzi - nigdy nie wstydź się tego, że czegoś nie wiesz. Pamiętaj również o tym, że będziesz popełniać błędy - przyznawaj się do nich i bierz je na klatę.
    7)  ZAŁOŻENIA SĄ MATKĄ WSZYSTKICH ZJEB: nigdy nie zakładaj, że ktoś coś zrobi tylko dlatego, że to poleciłeś; sprawdzaj i bierz na siebie odpowiedzialność za to co inni robią w Twoim imieniu. Rób co powiedziałeś, że zrobisz i sprawdzaj działania innych. Twoi ludzie muszą wiedzieć, że mogą na Tobie polegać. (Zadaniem Rona "Założenia są  matką wszystkich zjeb' to najważniejsza zasada ze wszystkim wymienionych).
    8) Wierz w siebie, wierz w swoją przyszłość, wypatruj okazji do stworzenia własnego dziedzictwa i przenigdy się nie poddawaj.
    9) "SKORO MOGŁEM JA, MOŻESZ I TY" - nie ma rzeczy niemożliwych!
    Ron Meyer, Shreku oraz Mike Myers i Eddie Murphy
    A teraz zostawmy na chwilę Rona Meyera i zajmijmy się głównym tematem tego wpisu, czyli faktem, że można mieć to czego się chcę od życia bez bycia dupkiem (czy suką). Co więcej - co będzie tutaj tu udowodnienia - nie tylko można, ale wręcz jest to pewniejsze i łatwiejsze: o ile spełnisz pewne warunki.
    Skupmy się teraz na dupkach. Dla ułatwienia zadania uznajmy, że kobiety też potrafią być dupkami, więc jest to typ uniwersalny. Tak, to prawda, że ludzie postrzegają dupków jako ludzi, którzy mają więcej władzy. Tak to prawda, że są oni bardziej asertywni i nie boją się mówić (czy krzyczeć) o co im w życiu chodzi. Tak, to prawda, że gdy będziesz dupkiem ludzie będą się Ciebie obawiali. Jest tylko jeden problem - nikt nie będzie chciał z Tobą dobrowolnie WSPÓŁPRACOWAĆ. Tak się bowiem dziwnie składa, że ludzie nie lubią być poniżani i umniejszani.
    Ron i Dustinu Hoffmanu
    Tak, bycie dupkiem, który zagarnia jedynie do siebie opłaca się - krótkookresowo. Statystycznie, przeciętny 'zagarniacz' ma więcej i szybciej niż osoba, która myśli również o innych. Krótkookresowo. Problem polega na tym, że kiedy już ludzie się już na dupku poznają, sprawa zaczyna się komplikować: bo trzeba jakoś współpracować z innymi dupkami, którzy - nie zgadniesz! - też chcą zagarniać jedynie do siebie. Prowadzi to do paradoksu, gdzie "przyzwoici" mają tylko jednego naturalnego wroga - dupków, podczas gdy dupki mają wrogów wszędzie: i 'przyzwoitych' i innych dupków.
    Oczywiście nie chodzi o to, żeby być pierdołą, przez którą inni przejadą się jak huragan Irma. Ale chodzi o to, że jeśli chcesz osiągnąć coś większego to NIE UDA Ci się to bez pomocy innych ludzi. Mentalność samotnego kowboja może wyglądać sexy na filmach, jednak nie sprawdza się w życiu realnym, czyli w życiu, które oparte jest o relacje, czyli o ludzi czyli o istoty społeczne. A życie w społeczeństwie możliwe jest jedynie wtedy, kiedy inni Ci UFAJĄ. Bez zaufania cała reszta gówno znaczy.
    A gówno znaczy z bardzo prostego powodu: jesteśmy istotami, dla których bolesny bodziec znaczy wiele, wiele więcej niż bodziec przyjemny. Jeśli się na kimś sparzysz, będziesz pamiętać to dużo lepiej i dużo dłużej i właśnie ten ból a nie wcześniejsze miłe chwile, zabarwią Ci obraz tej osoby.
    Ronu i Jasonu Stathamu
    Lekcja naszej fizjologii jest prosta:
    LUDZIE NIE MUSZĄ PAMIĘTAĆ CO IM POWIEDZIAŁEŚ LUB ZROBIŁEŚ
    ALE ZAWSZE BĘDĄ PAMIĘTAĆ JAK DZIĘKI TOBIE SIĘ CZULI
    Współczesna psychologia nie ma wątpliwości: za każdym razem kiedy dochodzi do dowolnej interakcji, oceniasz (podświadomie) ludzi w bardzo prostym modelu opartym o DWA elementy:
    Siła
    Ciepło
    Siła, w zależności od kontekstu, oznacza czy dana osoba WIE CO CHCE OSIĄGNĄĆ, czy potrafi zadbać o sobie i innych, czy jest kompetentna, jak wysoki jest jej status - czyli ogólnie czy jest w stanie pomóc TOBIE w osiąganiu TWOICH celów (tak, tak, Stirner miał rację, wszyscy jesteśmy egoistami).
    Ciepło to cecha, która wskazuje, na ile ten ktoś wykazuje się zrozumieniem, empatią i serdecznością - czyli na ile jest w stosunku do Ciebie przyjazny a na ile chłodny czy wręcz wrogi. Mówiąc prościej, czy stanowi zagrożenie czy nie.
    Idealnym miejscem na mapie, miejscem w którym jest właśnie Ron Meyer jest bycie jednocześnie i SILNYM (wiesz czego chcesz i umiesz sprawić, że sprawy idą we właściwym kierunku) i CIEPŁYM (współpracujesz z innymi wykazując się zrozumieniem i empatią). I chociaż dla wielu bycie silnym oznacza od razu bycie dupkiem (SILNY + ZIMNY) - to tak być nie musi, czego przykładem jest Meyer.
    KOBIETY muszą zazwyczaj pracować nad SIŁĄ. FACECI nad CIEPŁEM.
    Tak więc, celem powinno być wzięcie tego, co sprawdza się w przypadku dupków oraz tego, co najlepsze u nie-dupków i połączenie tego w co prawda wybuchową, ale korzystną mieszankę. Jak zatem być i ciepłym i silnym bez bycia podnóżkiem czy popychadłem?
    Po pierwsze musisz absolutnie i bez wątpliwości wiedzieć CZEGO CHCESZ zarówno na poziomie globalnym (czyli czego chcesz od życia) jak i na poziomie lokalnym (czyli czego chcesz od danej INTERAKCJI). Mówiąc prościej - musisz mieć INTENCJĘ. Absolutnie najważniejszym pytaniem w Twoim życiu powinno być pytanie:
    CO CHCĘ OSIĄGNĄĆ?
    Co masz zatem wiedzieć w DRUGIEJ kolejności? W drugiej kolejności masz wiedzieć, co chce osiągnąć osoba,...
    30 min
  • Ron Meyer o tym, że możesz odnieść wielki sukces bez bycia dupkiem
    Zapewne go nie znasz, a to jedna z najciekawszych i najpotężniejszych postaci Hollywood - i jest tak już od ponad 30 lat. Przez dwadzieścia lat był współwłaścicielem i założycielem wszechpotężnej i trzęsącej amerykańskim showbusinessem agencji talentów CAA (Creative Artists Agency) by następnie, w 1995 roku, odejść z niej i zostać szefem czołowego studia filmowego Universal. To właśnie Universal wyprodukował "Parki Jurajskie", wszystkich "Szybkich i wściekłych" czy "Minionki".
    Jest jedynym człowiekiem w historii Hollywood, który był szefem wielkiego studia przez 20 lat pod rząd - pomimo tego, iż 6 razy zmieniali się właściciele. Co więcej, kiedy James Andrew Miller, autor fenomenalnej monografii o CAA przeprowadzał wywiady w gwiazdami Hollywood, 55 osób powiedziało mu: "Ron Meyer [bo o nim właśnie mowa] jest moim najlepszym przyjacielem."
    "I słowem kluczowym jest tutaj - najlepszym! Nie miałem sumienia powiedzieć im, że właśnie nieco ponad 50 osób powiedziało mi dokładnie to samo, czyli, że Ron jest ich najlepszym przyjacielem."



    To Ron Meyer osobiście prowadził i nadzorował karierę takich gwiazd jak Tom Cruise, Sylvester Stallone, Barbra Streisand, Meryl Streep czy Cher. Kiedy oznajmił im, że nie może ich już więcej prowadzić, bo zmienia ścieżkę kariery, płacz i rozpacz mieszały się z błaganiami o to, by zrezygnował z reszty klientów, ale prowadził ich chociaż po cichu i nieoficjalnie.
    W jednej z najbardziej twardych, bezlitosnych i krwiożerczych branży na świecie Ron Meyer dokonał - wydawałoby się - niemożliwego: osiągnął ogromny sukces zawodowy i finansowy stając się jednocześnie jedną z najbardziej kultowych, lubianych - i co najważniejsze - cieszących się świetną reputacją i zaufaniem postaci w Hollywood.
    Ciekawe osiągnięcie, zważywszy na to, że w latach młodości trafiał do aresztu za bijatyki i pijatyki. "Kiedyś pobiłem na ulicy faceta na oczach jego syna. Do dziś nie potrafię sobie tego wybaczyć. Okryło mnie to takim wstydem, że marzę by móc tych ludzi odszukać i błagać ich o wybaczenie."



    W wieku 17 zaciągnął się do piechoty morskiej: tam go naprostowano i nakierowano jego agresję. Do cywila wychodzi po 2 latach, odmieniony, z celem. Celem tym było Hollywood i showbusiness.
    Dziś, po wielu, wielu, wielu latach, wielu, wielu, wielu sukcesach i wielu, wielu, wielu milionach dolarów mówi nam o tym, jak odnieść sukces bez bycia dupkiem i burakiem. Omówimy to sobie tutaj pokrótce a potem, już bez udziału Rona zobaczymy, dlaczego NIE WARTO być palantem i dlaczego mili ludzie NIEKONIECZNIE kończą jako ostatni.
    https://youtu.be/-Fr1hql8PjA

    Oto skrócone podsumowanie tego przemówienia:

    Nigdy nie wiesz GDZIE, KIEDY i JAK pojawi się dogodna okazja ('otwarcie')
    zatem, na drodze do realizacji marzenia, łap się każdego, nawet drobnego zajęcia
    Talent to za mało, miej oczy i uszy szeroko otwarte
    Nie pozwól by Twoje ego tarasowało Ci drogę do przyszłości
    i zawsze patrz na sytuację z szerszej perspektywy
    Czasami musisz przegrać bitwę by móc wygrać całą wojnę
    Wszystko jest możliwe, szczególnie jeśli zbudujesz odpowiednią sieć kontaktów
    dlatego pytaj i proś absolutnie wszystkich, których znasz i spotkasz: nigdy nie wiadomo
    kogo znają i jak bardzo mogą Ci pomóc
    Nie chowaj się, wyjdź na światło dziennie, szukaj ekspozycji!



    Najważniejsze zasady i lekcje życia wg. Rona Meyera:
    1)  Czymkolwiek się zajmujesz, rób to NAJLEPIEJ jak potrafisz i z POZYTYWNYM nastawieniem. Pracuj ciężko, mądrze i solidnie.
    2) Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe - traktuj ludzi tak, jak sam chcesz być traktowany. Owszem: często nie odwdzięczą Ci się tym samym, ale bądź silny, szczodry, szczery, życzliwy i uprzejmy - większość ludzi jest przyzwoita a dobrzy ludzie nie muszą kończyć na samym końcu!
    30 min
  • MAX STIRNER czyli ekstremalny indywidualizm i biblia egoizmu
    Max Stirner to Mike Tyson filozofii - nieszczególnie wyrafinowany ale mój Boże, przypierdolić to on potrafił.
    Max Stirner działa na pogrążonych w letargu, bezradności i marazmie ludzi jak amfetamina popita potrójnym espresso i zagryziona dopalaczem. Co prawda, w ostatecznym rozrachunku nie wyjdzie Ci to na zdrowie, ale bez wątpienia doda energii i kopa na start (przy okazji: kawa jest OK, ale amfa i dopalacze są dla frajerów).
    Wielu ludzi uważa, że życie dzieli się na to przed poznaniem Stirnera i to po poznaniu Strirnera. Już za chwilkę będziesz wiedzieć czy jest tak również u Ciebie.  Ja dawkę Stirnera zalecałem moim klientom za każdym razem kiedy potrzeba było   wybić ich z niewoli wstydu, bezradności oraz zaniedbywania własnego życia.
    Portret Stirnera spod ręki Engelsa (tak, tego Engelsa)
    Naprawdę ciekawym jest, dlaczego prawie nikt o nim nie słyszał i prawie nikt go dziś już nie pamięta. Jest co prawda kultową postacią w kręgach anarchistów - ale nie o jego poglądach polityczno-społecznych będziemy tutaj sobie rozmawiać. Co prawda będzie o nich - wszak kształtują nas tak geny jak i środowisko - ale dla mnie Stirner to człowiek, który otwiera nasze oczy na NAS SAMYCH, czyli jak bardzo JA jestem ważny dla SIEBIE, jaka jest MOJA rola we własnym życiu i w jaki sposób my sami - z pomocą innych ludzi - umniejszamy samych siebie.
    Z jego filozofii bije agresja, gniew czy wręcz wkurwienie. Nic dziwnego: jego ojciec umarł gdy miał pół roczku, podczas studiów musiał pomagać chorej psychicznie matce, a jego pierwsza żona zmarła podczas porodu.
    Jego najważniejsze działo - w oparciu o które piszę ten post - powstało w 1844 roku, gdy Stirner miał 38 lat. Umarł wyizolowany, w biedzie, w wieku 49 lat, ukąszony przez owada - przy czym nie jakiegoś dzika z Amazonii, tylko takiego zwykłego, niemieckiego, aryjskiego owada...
    Mordercze owady...
    Postać bez wątpienia tragiczna, zagubiona i życiowo mało skuteczna, ale dająca do myślenia.
    Również bez wątpienia 'Jedyny i jego własność' to biblia egoizmu. Całość myśli tego dzieła krąży wokół trzech elementów:
    JA
    MOJA wolność
    MOJA siła
    Zatem, w imię interesu własnego, zaczynajmy...
    "Wiem, że moja wolność jest uszczuplona przez to, że wobec drugiego nie mogę postawić na swoim, gdy zrzekam się SIEBIE wobec drugiego, tzn. ulegam, wyrzekam się i poddaję – wypieram się SIEBIE przez uległość i oddanie."
    "Moja wolność stanie się dopiero wtedy doskonała, gdy będzie moją siłą. Dzięki niej przestanę być jedynie wolny, a stanę się Właścicielem. (...) Siła to piękna rzecz i przydaje się w wielu sprawach, gdyż 'dalej zajdziesz z garścią siły aniżeli z workiem pełnym praw.' Tęsknicie za wolnością? Wy durnie! Gdy zdobędziecie siłę, to wolność przyjdzie sama. Czyż nie widzicie, że ten, kto ma siłę 'stoi ponad prawem'? Jak smakuje Wam ta perspektywa, Wy 'praworządni'?"
    Chris Hyatt napisał kiedyś jedno z moich ulubionych zdanek - a mianowicie, że:
    Twoje prawa kończą się z chwilą, gdy kończy Ci się amunicja
    Zwróć uwagę na to, jak dziś wielu krzyczy o wolności zapominając, że jeżeli ktoś może Ci ją dać to znaczy, że może Ci ją odebrać - czyli, że to gówno a nie wolność, plus, co jeszcze ważniejsze, zapominając, że masz tylko tyle ile sobie wywalczysz i ile będziesz umiał(a) utrzymać - czyli to siła (niekoniecznie rozumiana jako siła fizyczna czy przemoc) determinuje jakość Twojego życia.
    W skrócie, bezsilni domagający się wolności to czysty Mrożek.
    Bądź jak Hardkorowy Koksu: silny i delikatny zarazem!
    Na czym zatem ma polegać ta SIŁA?
    "SWÓJ WŁASNY staję się dopiero wtedy, gdy ani zmysłowość, ani żadna inna siła nie ma MNIE we władzy, ale JA sam; to, co MNIE służy – MNIE własnemu, zależnemu jedynie ode MNIE – oto cel mojej interesowności. Bo interesowność to najsilniejsza z pobudek. Egoista przecież nigdy nie czyni niczego dla samej sprawy, lecz zawsze z myślą o sobie; sprawa jemu ma służyć. Egoistyczne jest nie nadać żadnej sprawie „absolutnej” czy szczególnej wartości, ale mierzyć jej wartość MOJĄ, własną miarą."
    A więc siła polega na samokontroli - panowaniu nad swoimi ciałem i swoim umysłem. Tylko wtedy realne i zdrowe staje się dbanie o własny interes. Tylko wtedy kiedy podporządkujesz samego/samą siebie możesz rozpocząć podporządkowywanie świata zewnętrznego. Pokrywa się to dokładnie z tym, co opisałem w poście "Być jak Conoc McGregor 3: życie na własnych warunkach".
    "Moja siła jest moją własnością. Moja siła zapewnia MI własność. JA jestem moją siłą i dzięki niej jestem moją własnością."
    "Tylko Twoja siła, Twoja moc daje Ci prawo. Oznacza to jedynie, że masz prawo być tym, co da Ci TWA siła. Ja jestem źródłem wszelkich praw i uprawnień; jestem uprawniony do wszystkiego, co jest w mej mocy. Tak więc mam prawo obalić Zeusa, Jahwe, Boga itd. jeśli tylko potrafię – a jeśli nie, to zawsze siła i słuszność będą po ich stronie; a JA będę drżał w obliczu ich prawa i mocy, bezsilny.
    "(...) Jeżeli coś MI odpowiada, to jest słuszne. Nie mam prawa wyłącznie do tego, do czego brak mi odwagi, tzn. do czego sam się nie uprawniam."
    "Gdzie świat wchodzi MI w drogę – a wchodzi MI w drogę wszędzie – tam go pożeram by zaspokoić głód mego egoizmu. Nie jesteś dla MNIE niczym innym niż tylko strawą, tak jak i JA jestem przez Ciebie spożywany i pochłaniany. Stosunek, który istnieje między NAMI to stosunek użyteczności, pożyteczności, korzyści. Nie jesteśmy SOBIE nawzajem nic winni, albowiem to co wydaje się iż jestem TOBIE winien, co najwyżej jestem winien SOBIE."
    "JA wolę liczyć na interesowność niż na 'miłosierny uczynek', miłosierdzie, litość itd. Interesowność wymaga wzajemności, nie ma tu nic za darmo, trzeba ją zdobywać, kupić. A jak mam nabyć dla siebie ów miłosierny uczynek? Wszystko zależy od tego czy mam akurat do czynienia z 'Życzliwym'. Miłosierny uczynek można jedynie wyżebrać: przez mój godny pożałowania wygląd, przez to, iż potrzebuję pomocy, przez mą nędzę i moje cierpienie. Co za nędza, co za żebranina przyjmować datki nie mogąc się odwzajemnić."
    "Dlaczego miałbym się bać wyrazić to otwarcie? Ależ tak, wykorzystuję świat i ludzi!"
    Stirner się nie bawi: relacje między ludźmi opierają się na tym, na ile jesteśmy dla siebie - na różnych poziomach - użyteczni. Tak więc, by zaczerpnąć z innego źródła:
    Łańcuch pokarmowy wśród ludzi jest faktem - Chris Hyatt
    oraz:
    Nie wiem, kto to powiedział, ale dobrze powiedział
    "Zgadzam się z Wami, że każdy rodzi się człowiekiem i nowonarodzeni są wobec siebie równi. A dlaczego? Wyłącznie dlatego, iż nie dowiedli, że są czymś innym jak tylko ludzkimi dziećmi, nagimi człowieczkami. Tym samym różnią się od tych, co już do czegoś doszli i nie są już dłużej tylko „ludzkimi dziećmi”, lecz dziećmi swego własnego stworzenia. Ci ostatni posiadają więcej aniżeli tylko dziedziczne prawa – oni prawa zdobyli. KTO MA SIŁĘ – MA PRAWO; jeśli jej nie macie, nie macie również prawa."
    "Uważa się, że nie można być czymś więcej niż Człowiekiem. Raczej nie można być czymś mniej!"
    "Nie Człowiek stanowi o twej wielkości, lecz TY jesteś jej autorem, gdyż jesteś czymś więcej niż Człowiekiem, czymś potężniejszym niż inni ludzie. Na czym polega zatem twoja wielkość? Właśnie na tym, że jesteś czymś więcej niż 'masy', więcej niźli to, czym ludzie są zazwyczaj, więcej niż 'zwyczajni ludzie' - na twej wyższości nad ludźmi, na tym, że jesteś 'jedynym' człowiekiem."
    "Uprawniony czy nieuprawniony – to MNIE nie obchodzi; jeśli tylko jestem silny, to sam SOBIE biorę władzę i nie potrzeba MI żadnego pełnomocnictwa lub uprawnienia. Siła i moc istnieją tylko we MNIE – Mocnym i Silnym."
    Twoim zadaniem, dzięki Twojej SILE (czyli samokontroli i dbaniu o własne życie) jest WYBIĆ SIĘ PONAD przeciętność, być, parafrazując nieco Nietzsche (który do pewnego stopnia inspirował się Stirnerem) - a więc być PONADCZŁOWIEKIEM. Można by o tym napisać wiele, ale grecki generał, historyk i kronikarz, Tukidydes, powiedział w tym temacie wszystko jednym zdaniem:
    Historia ludzkości w jednym zdaniu
    "Nie mam nic przeciwko wolności, lecz życzę Ci czegoś więcej. Musiałbyś nie tylko odrzucić to, czego chcesz się pozbyć, ale również MIEĆ to, czego pragniesz: musiałbyś być nie tylko „wolny”, lecz także „Właścicielem”. Wolność istnieje wyłącznie w krainie marzeń! SWOJOŚĆ jest natomiast całą mą istotą, bytem – to JA sam. Jestem wolny od tego, czego się pozbyłem; jestem właścicielem tego, co mam w swojej władzy, nad czym panuję. SWÓJ własny jestem zawsze i w każdych warunkach, jeśli tylko SIEBIE potrafię mieć i nie poniżam się przed innymi."
    Co, dodatkowo, da Ci Twoja SIŁA i ODWAGA?
    "Dlaczego nie chcecie zebrać się na odwagę i samych SIEBIE uczynić najważniejszą sprawą? Po cóż uganiać się za wolnością, mrzonką waszą? Czyż nie WY sami jesteście swoim marzeniem? Przeto zwróćcie się raczej do SIEBIE, nie do swoich bogów czy bożków. Wydobądźcie z Was to, co w Was tkwi, ujawnijcie się, objawcie SIEBIE. Jednak nawyk religijnego sposobu myślenia tak strasznie skrępował naszego ducha, że przeraża Nas nasza nagość i naturalność; upodlił Nas tak bardzo, że uważamy się za grzesznych, za wcielone diabły. Czyż JA nie jestem wart więcej niż wolność? Jestem przecież – i nie dopiero czymś przyszłym, jak wolność, której się wyczekuje, lecz istnieję obecnie, także jako najpodlejszy z niewolników."
    Twoim zadaniem, jak mówi na Stirner, jest zatem PEŁNA EKSPRESJA tego KIM jesteś i tego CZEGO CHCESZ. Żadnego chowania się za placami innych, żadnego ulegania innym i 'ogólnie przyjętym normom" tylko dlatego, że ktoś uznał, że tak być powinno. Przypomina mi to scenkę: serial "Doktor House" - odcinek pierwszy drugiej serii: House namawia, tradycyjnie, lekarkę do zrobienia czegoś skutecznego, ale sprzecznego z etyką zawodową, na co ona mówi mu: 'Nie mogę tego zrobić, składałam przysięgę'. A House jej na to: 'NICZEGO NIE PODPISYWAŁAŚ..."
    Mówiąc jeszcze prościej, Twoim zadaniem jest ZDOBYCIE SIŁY  poprzez:
    pozbycie się WSTYDU
    i zebranie się na ODWAGĘ
    by WYRAZIĆ siebie
    ...
    27 min
  • MAX STIRNER czyli ekstremalny indywidualizm i biblia egoizmu
    Max Stirner to Mike Tyson filozofii - nieszczególnie wyrafinowany ale mój Boże, przypierdolić to on potrafił.
    Max Stirner działa na pogrążonych w letargu, bezradności i marazmie ludzi jak amfetamina popita potrójnym espresso i zagryziona dopalaczem. Co prawda, w ostatecznym rozrachunku nie wyjdzie Ci to na zdrowie, ale bez wątpienia doda energii i kopa na start (przy okazji: kawa jest OK, ale amfa i dopalacze są dla frajerów).
    Wielu ludzi uważa, że życie dzieli się na to przed poznaniem Stirnera i to po poznaniu Strirnera. Już za chwilkę będziesz wiedzieć czy jest tak również u Ciebie.  Ja dawkę Stirnera zalecałem moim klientom za każdym razem kiedy potrzeba było   wybić ich z niewoli wstydu, bezradności oraz zaniedbywania własnego życia.



    Naprawdę ciekawym jest, dlaczego prawie nikt o nim nie słyszał i prawie nikt go dziś już nie pamięta. Jest co prawda kultową postacią w kręgach anarchistów - ale nie o jego poglądach polityczno-społecznych będziemy tutaj sobie rozmawiać. Co prawda będzie o nich - wszak kształtują nas tak geny jak i środowisko - ale dla mnie Stirner to człowiek, który otwiera nasze oczy na NAS SAMYCH, czyli jak bardzo JA jestem ważny dla SIEBIE, jaka jest MOJA rola we własnym życiu i w jaki sposób my sami - z pomocą innych ludzi - umniejszamy samych siebie.
    Z jego filozofii bije agresja, gniew czy wręcz wkurwienie. Nic dziwnego: jego ojciec umarł gdy miał pół roczku, podczas studiów musiał pomagać chorej psychicznie matce, a jego pierwsza żona zmarła podczas porodu.
    Jego najważniejsze działo - w oparciu o które piszę ten post - powstało w 1844 roku, gdy Stirner miał 38 lat. Umarł wyizolowany, w biedzie, w wieku 49 lat, ukąszony przez owada - przy czym nie jakiegoś dzika z Amazonii, tylko takiego zwykłego, niemieckiego, aryjskiego owada...



    Postać bez wątpienia tragiczna, zagubiona i życiowo mało skuteczna, ale dająca do myślenia.
    Również bez wątpienia 'Jedyny i jego własność' to biblia egoizmu. Całość myśli tego dzieła krąży wokół trzech elementów:


    JA
    MOJA wolność
    MOJA siła

    Zatem, w imię interesu własnego, zaczynajmy...
    "Wiem, że moja wolność jest uszczuplona przez to, że wobec drugiego nie mogę postawić na swoim, gdy zrzekam się SIEBIE wobec drugiego, tzn. ulegam, wyrzekam się i poddaję – wypieram się SIEBIE przez uległość i oddanie."
    "Moja wolność stanie się dopiero wtedy doskonała, gdy będzie moją siłą. Dzięki niej przestanę być jedynie wolny, a stanę się Właścicielem. (...) Siła to piękna rzecz i przydaje się w wielu sprawach, gdyż 'dalej zajdziesz z garścią siły aniżeli z workiem pełnym praw.' Tęsknicie za wolnością? Wy durnie! Gdy zdobędziecie siłę, to wolność przyjdzie sama. Czyż nie widzicie, że ten, kto ma siłę 'stoi ponad prawem'? Jak smakuje Wam ta perspektywa, Wy 'praworządni'?"
    Chris Hyatt napisał kiedyś jedno z moich ulubionych zdanek - a mianowicie, że:
    Twoje prawa kończą się z chwilą, gdy kończy Ci się amunicja
    Zwróć uwagę na to, jak dziś wielu krzyczy o wolności zapominając, że jeżeli ktoś może Ci ją dać to znaczy, że może Ci ją odebrać - czyli, że to gówno a nie wolność, plus, co jeszcze ważniejsze, zapominając, że masz tylko tyle ile sobie wywalczysz i ile będziesz umiał(a) utrzymać - czyli to siła (niekoniecznie rozumiana jako siła fizyczna czy przemoc) determinuje jakość Twojego życia.
    W skrócie, bezsilni domagający się wolności to czysty Mrożek.



    Na czym zatem ma polegać ta SIŁA?
    "SWÓJ WŁASNY staję się dopiero wtedy, gdy ani zmysłowość, ani żadna inna siła nie ma MNIE we władzy, ale JA sam; to, co MNIE służy – MNIE własnemu, zależnemu jedynie ode MNIE – oto cel mojej interesowności. Bo interesowność to najsilniejsza z pobudek. Egoista przecież nigdy nie czyni niczego dla samej sprawy, lecz zawsze z myślą o sobie; sprawa jemu ma służyć.
    27 min
  • Jak skutecznie medytować – bez bzdur i ideologii
    Na zdjęciu poniżej, ciekawski, otwarty i niezależnie myślący kardiolog, dr Herbert Benson, który po przebadaniu ludzi stosujących Medytację Transcendentalną zauważył, że powoduje ona reakcję dokładnie odwrotną do reakcji walki i ucieczki. Reakcję tę nazwał "REAKCJĄ RELAKSACYJNĄ" bo dokładnie taki efekt się uzyskuje: więcej koncentracji, więcej spokoju, więcej rozluźnienia i znacznie niższe ciśnienie krwi.
    Dr Herbert Benson: łagodny ale buldog!
    Wyrzucił więc z metody TM wszystko co zbędne - odniesienia filozoficzno-religijne, teksty o transcendencji i kosmicznej świadomości i przede wszystkim wysoką opłatę za naukę i na podstawie naukowych badań stworzył skrajnie prosty - i darmowy - model skutecznego osiągania reakcji relaksacyjnej (bo dr Benson unika słowa 'medytacja' - skupiając się na wyniku a nie na sposobie).
    A oto jak poprawić swoje mentalne i fizyczne funkcjonowanie - bez bzdur, bez ideologii i bez zbędnych ozdobników.
    Medalista olimpijski w Judo Flavio Canto medytuje
    Aby wywołać REAKCJĘ RELAKSACYJNĄ potrzeba jedynie dwóch - powtarzam, tylko dwóch - elementów:
    Powtarzania słowa / dźwięku / frazy / słów modlitwy (wybierz własną religię) lub ruchu
    Pozytywnego i łagodnego ignorowania całej pozostałej aktywności Twojego umysłu,
    poprzez powracanie do tego co powtarzasz
    Jego metoda, jak zaraz zobaczysz, jest absolutnie niezależna od Twoich religijnych przekonań czy też ich braku, bo fraza może być "świecka" albo też religijna - wybór należy do Ciebie. Warto, żeby była krótka i najlepiej dość rytmiczna - w końcu masz ją sobie powtarzać.
    Medytacja w sporcie i zagrodzie: Jordan, Kobe i LeBron
    Po ponad 20 latach badań kroki medytacji / treningu uważności / prowadzącej do reakcji relaksacyjnej wyglądają tak:
    Wybierz słowo, krótką frazę czy słowa modlitwy dopasowane do Twojego systemu przekonań (jeśli nie wiesz co, użyj dźwięku 'LAM', który niczego nie oznacza, ale jest miły, krótki, łagodny, rytmiczny i dźwięczny - jeśli to nie wystarcza to wiedz, że ja z niego korzystam...)
    Usiądź sobie w WYGODNIEJ pozycji (żadne kwiaty lotosu nie są wymagane)
    Zamknij oczy (nie mów, że nie wiesz jak...)
    Rozluźnij mięśnie, zaczynając od palców stóp aż po czubek głowy - nie musisz się spinać z tym rozluźnieniem, tak jak umiesz.  Aha - nie zapomnij rozluźnić języka - będziesz mniej do siebie gadać!
    Oddychaj powoli ale naturalnie, przez nos i podczas WYDECHU mów (NIE na głos, tylko delikatnie w myślach) swój dźwięk czy frazę - np. 'LAM'. Czyli wdech, potem wydech + LAM, wdech, potem wydech + LAM i tak dalej.
    Żadnej spinki, żadnego zamartwiania się czy wychodzi czy nie. Im mniej się starasz, tym lepiej. Daj sobie dar lekkiej nonszalancji...
    Umysł zacznie podrzucać Ci myśli, obrazy i inne twory - to jest OK, potraktuj to wszystko z wyrozumiałością. Kiedy "przyłapiesz się" na tym, że się w nie wkręcasz, powiedz sobie łagodnie "TO NIC" (też jedynie w myślach) i wróć do oddychania i powtarzania "LAM".
    Zacznij od 5 minut, docelowo dojdź do 20 minut, raz lub dwa razy dziennie (nastaw alarm na wibracje).
    Po upłynięciu czasu, otwórz oczy i daj sobie z minutę nim wyruszysz na podbój świata.
    Tyle. Nie kosztuje nic, poza 20 minutami raz lub dwa razy dziennie. Efekty masz szansę zobaczyć już po pierwszej sesji.
    A teraz przestań się martwić i ZACZNIJ WYGRYWAĆ!
    7 min
  • Jak skutecznie medytować – bez bzdur i ideologii
    Na zdjęciu poniżej, ciekawski, otwarty i niezależnie myślący kardiolog, dr Herbert Benson, który po przebadaniu ludzi stosujących Medytację Transcendentalną zauważył, że powoduje ona reakcję dokładnie odwrotną do reakcji walki i ucieczki. Reakcję tę nazwał "REAKCJĄ RELAKSACYJNĄ" bo dokładnie taki efekt się uzyskuje: więcej koncentracji, więcej spokoju, więcej rozluźnienia i znacznie niższe ciśnienie krwi.



    Wyrzucił więc z metody TM wszystko co zbędne - odniesienia filozoficzno-religijne, teksty o transcendencji i kosmicznej świadomości i przede wszystkim wysoką opłatę za naukę i na podstawie naukowych badań stworzył skrajnie prosty - i darmowy - model skutecznego osiągania reakcji relaksacyjnej (bo dr Benson unika słowa 'medytacja' - skupiając się na wyniku a nie na sposobie).
    A oto jak poprawić swoje mentalne i fizyczne funkcjonowanie - bez bzdur, bez ideologii i bez zbędnych ozdobników.




    Aby wywołać REAKCJĘ RELAKSACYJNĄ potrzeba jedynie dwóch - powtarzam, tylko dwóch - elementów:

    Powtarzania słowa / dźwięku / frazy / słów modlitwy (wybierz własną religię) lub ruchu
    Pozytywnego i łagodnego ignorowania całej pozostałej aktywności Twojego umysłu,
    poprzez powracanie do tego co powtarzasz

    Jego metoda, jak zaraz zobaczysz, jest absolutnie niezależna od Twoich religijnych przekonań czy też ich braku, bo fraza może być "świecka" albo też religijna - wybór należy do Ciebie. Warto, żeby była krótka i najlepiej dość rytmiczna - w końcu masz ją sobie powtarzać.




    Po ponad 20 latach badań kroki medytacji / treningu uważności / prowadzącej do reakcji relaksacyjnej wyglądają tak:



    Wybierz słowo, krótką frazę czy słowa modlitwy dopasowane do Twojego systemu przekonań (jeśli nie wiesz co, użyj dźwięku 'LAM', który niczego nie oznacza, ale jest miły, krótki, łagodny, rytmiczny i dźwięczny - jeśli to nie wystarcza to wiedz, że ja z niego korzystam...)
    Usiądź sobie w WYGODNIEJ pozycji (żadne kwiaty lotosu nie są wymagane)
    Zamknij oczy (nie mów, że nie wiesz jak...)
    Rozluźnij mięśnie, zaczynając od palców stóp aż po czubek głowy - nie musisz się spinać z tym rozluźnieniem, tak jak umiesz.  Aha - nie zapomnij rozluźnić języka - będziesz mniej do siebie gadać!
    Oddychaj powoli ale naturalnie, przez nos i podczas WYDECHU mów (NIE na głos, tylko delikatnie w myślach) swój dźwięk czy frazę - np. 'LAM'. Czyli wdech, potem wydech + LAM, wdech, potem wydech + LAM i tak dalej.
    Żadnej spinki, żadnego zamartwiania się czy wychodzi czy nie. Im mniej się starasz, tym lepiej. Daj sobie dar lekkiej nonszalancji...
    Umysł zacznie podrzucać Ci myśli, obrazy i inne twory - to jest OK, potraktuj to wszystko z wyrozumiałością. Kiedy "przyłapiesz się" na tym, że się w nie wkręcasz, powiedz sobie łagodnie "TO NIC" (też jedynie w myślach) i wróć do oddychania i powtarzania "LAM".
    Zacznij od 5 minut, docelowo dojdź do 20 minut, raz lub dwa razy dziennie (nastaw alarm na wibracje).
    Po upłynięciu czasu, otwórz oczy i daj sobie z minutę nim wyruszysz na podbój świata.



    Tyle. Nie kosztuje nic, poza 20 minutami raz lub dwa razy dziennie. Efekty masz szansę zobaczyć już po pierwszej sesji.

    A teraz przestań się martwić i ZACZNIJ WYGRYWAĆ!
    TO CO UKRYTE, W KOŃCU STAŁO SIĘ JAWNE...
    Poznaj metody, które dają siłę najlepszym
    https://youtu.be/Nw7jwl7Q5Tg
    Ten program da Ci:

    POCZUCIE MOCY
    POCZUCIE KONTROLI
    POCZUCIE SKUTECZNOŚCI

    W CAŁOŚCI oparty o sprawdzone w praktyce metody
    najlepszych mentalnych trenerów na świecie!
    Dowiesz się jak:

    Określić swoją życiową FILOZOFIĘ
    Przełożyć tę filozofię na Twoją MISJĘ
    Rozbić tę misję na działające PROCESY
    7 min
  • Legendarny BOB ROTELLA o tym jak myślą i jak czują mistrzowie
    Zaczynał od bycia trenerem, z małą ilością założeń ale silną tendencją do obserwacji. Bardzo szybko zauważył pewien fenomen: niektórzy sportowcy są świetni na treningu ale słabi podczas rywalizacji, inni dokładnie odwrotnie. Jako jeden z pierwszych zrozumiał, że najbardziej liczy się to, czego nie mogą pokazać nam ani kamery ani zdjęcia: poza samymi umiejętnościami technicznymi sportowca, najbardziej liczą się jego mentalne i emocjonalne procesy. Czyli to co w środku.
    Został psychologiem, ale psychologiem sportowym bo interesowała go doskonałość i wyjątkowość a nie patologia i bezradność. Ze sportowcami zaczął pracować jeszcze we wczesnych latach 70-tych, kiedy i mentalny coach i sportowiec z nim współpracujący w oczach trenerów i działaczy uchodzili za świry i dziwolągi. Dziś, po ponad 40 latach, świrami i dziwolągami są ci, którzy z trenerem mentalnym nie pracują. Dzięki niemu, między innymi.
    Dr Bob Rotella. Pracował dla ludzi z NBA (koszykówka), NFL (amerykański futbol), Major League Baseball, NASCAR (wyścigi samochodowe), amerykańskimi olimpijskimi narciarzami oraz jeźdźcami konnymi. Jednak najbardziej znany jest ze współpracy z golfistami:  "jego" zawodnicy i zawodniczki wygrali ponad 74 czołowe turnieje. To co ważne dla nas, to fakt, że golf, podobnie jak życie, jest dyscypliną dużo bardziej mentalną niż fizyczną, zatem to co sprawdza się w golfie sprawdzi się również w życiu osób, które mają ambicje sięgania po WIĘCEJ.
    Masz w sobie SIŁĘ ZAUFANIA?
    W 2015 roku Bob Rotella wydał książkę "How Champions Think" - a ja, teraz, na podstawie tej książki oraz notatek z jego wywiadów, zamieszczam najbardziej smakowite i przydatne elementy. I niech nie zraża Cię to, że wiele przykładów odnosi się do golfa. To akurat nie ma żadnego znaczenia. I chociaż mamy, wśród wiernych miłośników ZenJaskiniowca, wybitnego polskiego trenera golfowego, Emila Wójcika oraz paru golfistów, rozumiem, że cała reszta (ze mną włącznie) nie ma licznych punktów odniesień. To nic - model jest uniwersalny i sprawdzi się tak w Twoim życiu tak prywatnym jak i zawodowym - oraz sportowym, niezależnie od tego co uprawiasz.
    Rotella to szkoła znanego nam z tego bloga Williama Jamesa, czyli szkoła psychologii kognitywnej. Zakłada ona, że możesz, dzięki sile swojego umysłu świadomego wpłynąć na to co czujesz, co robisz i jaki jesteś. Mówiąc prościej - że możesz decydować o sobie. Stoi ona w wyraźnej kontrze do tego, co nazwać możemy "szkoła freudowską" - czyli założeniem, że rządzi nami potężna i mroczna podświadomość, nasze instynkty i nasze popędy.
    Oczywiście, obie szkoły są prawdziwe i jedna nie wyklucza drugiej: jeśli niczego nie zrobisz, jeśli będziesz pasywny, wygra szkoła Freuda. Jednak jeśli postanowisz wziąć na siebie odpowiedzialność i pokierować własnym życiem - przeniesiesz się do klasy Williama Jamesa. Oto jak ułatwić sobie to zadanie:
    Uważaj jak o sobie myślisz, bo ZAWSZE się słuchasz...
    "Wyjątkowi ludzie zaczynają JEDYNIE od AMBICJI. Bo pierwszym niezbędnym do zostania mistrzem wymogiem jest WYBÓR POSTAWY, czyli tego, w jaki sposób ZDECYDUJESZ SIĘ postrzegać siebie."
    "To Ty piszesz historię własnego życia. Więc jaka ona będzie? Bohaterska, czy też będzie to historia o kimś, kto ledwo sobie radzi? Będziesz gwiazdą czy będziesz jedynie grzać ławkę rezerwowych? Bo widzisz - to co sądzimy o sobie w wielkim stopniu determinuje jakość naszego życia. Więc MOŻESZ WYBRAĆ wiarę we własne możliwości i dzięki temu osiągać, dążyć, ryzykować i rosnąć. Albo możesz wybrać kurczowe trzymanie się bezpieczeństwa i przeciętności. MOŻESZ ZOSTAĆ kimś kto nie narzuca sobie żadnych sztucznych ograniczeń, kto stawia sobie wielkie i ambitne cele i ma ogromne marzenia. Albo możesz zostać filozofem najgorszego rodzaju - czyli takim, który znajduje usprawiedliwienia dla swoich porażek i własnej przeciętności. MOŻESZ ZAKOCHAĆ SIĘ we własnych możliwościach i własnym potencjale i POSTANOWIĆ możliwości te jeszcze powiększać. Albo uznać, że nie masz szczególnego talentu i próbować odnaleźć szczęście w poczuciu bezpieczeństwa i wygody."
    Czy jesteś WŁAŚCICIELEM własnego życia?
    Jak zmieniłoby się Twoje życie, gdybyś zmienił(a) swój stosunek do dyskomfortu?
    Percepcja TWORZY rzeczywistość
    "Jak szybko się przekonałem, WYJĄTKOWI LUDZIE, zaczynali od optymizmu albo bardzo szybko się optymizmu NAUCZYLI, bo nie da się bez niego wiele w życiu osiągnąć. Tak więc WYBRALI OPTYMIZM. I, trzeba dodać, optymizm jest często AKTEM WIARY, PRZEKONANIEM o czymś, czego JESZCZE nie da się udowodnić, co JESZCZE się nie wydarzyło. Optymizm to ODCZUCIE, które w sobie wytwarzasz. Jego przeciwieństwem jest pesymizm, czyli postawa STRACHU, ZAMARTWIANIA oraz WĄTPLIWOŚCI. I o ile OPTYMIZM w życiu i w sporcie niczego Ci nie gwarantuje a jedynie ZWIĘKSZA Twoje szanse, pesymizm ZAWSZE działa na Twoją NIEKORZYŚĆ. Więc dlaczego nie być OPTYMISTYCZNYM i nie zwiększać swoich szans?"
    "Wyjątkowi ludzie WYBRALI sposób myślenia, który pomaga im w odniesieniu sukcesu. WYBRALI stworzenie OBRAZU SIEBIE pełnego poczucia pewności. A pewność siebie i optymizm są bardzo blisko powiązane. W moim słowniku, OPTYMIZM to OGÓLNA WIARA, że wszystko pójdzie po Twojej myśli o ile ZROBISZ TO CO DO CIEBIE NALEŻY. Pewność siebie, z kolej, jest bardziej specyficzna i odnosi się do konkretnych umiejętności."
    Optymizm NIE jest myśleniem życzeniowym.
    Optymizm oznacza, że wierzysz w swoje szanse.
    "Możesz pomyśleć o obrazie siebie jako o archiwum wszystkich Twoich myśli o sobie. Przy czym myśli najbardziej aktualne mają większy wpływ niż te starsze, podobnie jak mocniejsze są myśli naładowane emocjami i odczuciami.  Nasza podświadomość słucha przecież, bez przerwy, wszystkiego tego co O SOBIE mówimy. Skoncentruj się zatem na tym co Ci wychodzi i to właśnie skojarz ze silnymi, pozytywnymi emocjami. Zapomnij to co nie wyszło i przestań podłączać do tego emocje!"
    "Ludzie niedowierzają, że można WYBRAĆ bycie PEWNYM SIEBIE. Sądzą, że pewność siebie to coś co nabywasz w wyniku już odniesionych sukcesów. Ale gdyby pewność siebie była uzależniona od odniesionych zwycięstw, to w jaki sposób wybrałbyś po raz pierwszy? Skąd wziąłbyś niezbędną do tego pewność siebie?"
    "Mistrzowie rozumieją, że wygrywanie wymaga PEWNOŚCI SIEBIE, która dla niektórych może wydawać się rażąca. Ale nie prowadzi ona ani do arogancji ani do lenistwa. Nie znam ANI JEDNEGO przypadku, kiedy ktoś przegrał turniej, bo był zbyt pewny siebie. Znam natomiast WIELE przypadków, kiedy turnieje przegrywano bo pewności siebie zabrakło. Bo prawdziwa pewność siebie NIE oznacza, że ktoś się nie przygotuje. Wręcz przeciwnie: ona zwiększa szansę na właściwe przygotowanie, bo po co ktoś miałby trenować nie wierząc w to, że ma szansę na sukces? Pewność siebie wpływa na CIERPLIWOŚĆ, ODDANIE i WYSIŁEK a one prowadzą do sukcesu. Ale, dodajmy, pewność siebie nie jest czymś, to znajduje się raz i na zawsze. Trzeba bez przerwy nad nią PRACOWAĆ."
    "Twoje umiejętności są tylko CZĘŚCIĄ równania dotyczącego pewności siebie. I absolutnie nie muszą być doskonałe byś mógł posiadać PEWNY SIEBIE i ZWYCIĘSKI OBRAZ własnej osoby. Niestety, znam wielu zawodników, którzy spędzają całe dnie na budowaniu arsenału technik zamiast na budowaniu właściwego obrazu siebie."
    Spójrz na tę ilustrację:
    Ideałem jest moment, w którym 3 kręgi są (mniej więcej) równe: czyli świadoma uwaga, Twoje umiejętności i Twój obraz siebie. Jednak, w większości przypadków, to Twój obraz siebie DETERMINUJE Twoje wyniki (o czym nieco później), dlatego, by zachować równowagę kręgów, pracując nad zwiększaniem umiejętności musisz jednocześnie - i proporcjonalnie - pracować nad powiększaniem swojego obrazu siebie. W przeciwnym wypadku będziesz jedynie bardzo dobrze wyszkolonym nieudacznikiem.
    Mówiąc inaczej: im bardziej skupiasz się na wygrywaniu, im więcej trenujesz by MÓC wygrywać, tym WIĘCEJ musisz WIDZIEĆ siebie i CZUĆ się jako ZWYCIĘZCA (o czym, również, jeszcze sobie porozmawiamy.)
    Twój obraz siebie jako osoby, która MOŻE WYGRYWAĆ i DOBRZE CZUJE SIĘ wygrywając automatycznie nakręci Twoją pewność siebie a pewność siebie automatycznie nakręci Twoją PRACOWITOŚĆ: bo wtedy, i tylko wtedy, praca będzie miała dla Ciebie SENS. Będzie miała sens, bo będziesz wiedzieć, że WARTO, a warto bo MOŻESZ WYGRYWAĆ i jest to dla Ciebie NATURALNE i OCZYWISTE.
    Im więcej będziesz pracować, tym lepsze wyniki będziesz osiągać co to z kolej będzie nakręcało Twoją pewność siebie i Twój OBRAZ SIEBIE. Koło się zamyka, bo małe sukcesy prowadzą do większych sukcesów.
    Jak zatem wyrobić sobie WIĘKSZĄ pewność siebie? Rotella radzi:
    "Moja rada w tym zakresie jest prosta i dwutorowa: pracuj nad niezbędnymi umiejętnościami. I pracuj nad pewnością siebie. Ale pod żadnym pozorem nie uzależniaj swojej pewności siebie od posiadania perfekcyjnych umiejętności. Twoje PRZEKONANIE co do Twojego potencjału jest ważniejsze niż poziom umiejętności. Używaj wyobraźni ale pamiętaj, by wyobrażać sobie również przeszkody i potknięcia. Bo nie da się ich uniknąć ale da się na nie we właściwy sposób zareagować. Możesz wyrobić sobie mentalną twardość, która pozwoli Ci atakować przeszkody z energią i pewnością siebie."
    Przestań się starać, zacznij WYGRYWAĆ!
    "Kiedy przychodzi czas na działanie masz tylko dwie możliwości:
    możesz czuć pewność siebie albo...
    możesz ponieść porażkę
    Bo nikt nie osiąga swojego optimum w stanie lęku i wątpliwości."
    "Jeśli nie potrafisz wyobrazić sobie niezbędnego poziomu pewności siebie, spróbuj tego: Wyobraź sobie, że nagle staję przed Tobą sam Bóg i mówi - 'Będziesz mieć wspaniałą i wielką karierę. Wygrasz dziesiątki turniejów. Zdobędziesz wiele mistrzowskich tytułów. O to się nie martw. Po prostu nadal pracuj nad swoją grą. A ja się zajmę wynikami'. I znika zanim masz okazję spytać o to, które turnieje wygrasz i kiedy to się stanie. Czy wtedy też brakowałoby Ci pewności? Co prawda nie wiesz dokładnie co wygrasz i kiedy, ale WIESZ, że jeśli nadal będziesz się rozwijać, wygrywanie masz gwarantowane!"
    ...
    47 min

About Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

From the publisher's feed

Przestań się martwić. Zacznij wygrywać!

More shows like Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Cyprian Majcher by Cyprian Majcher

Cyprian Majcher

9 Listeners

Karolina Sobańska by Karolina Sobanska

Karolina Sobańska

44 Listeners

Podcast Internetowych Sprzedawców by Mirosław Skwarek

Podcast Internetowych Sprzedawców

1 Listeners

Biznes 2.0 - Maciej Wieczorek by Expertia

Biznes 2.0 - Maciej Wieczorek

5 Listeners

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka by Dariusz Rosiak

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

42 Listeners

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów by zurnalistapl

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

23 Listeners

Przemek Górczyk Podcast by Przemek Górczyk

Przemek Górczyk Podcast

13 Listeners

Madame Monday - po dorosłemu by Joanna Flis

Madame Monday - po dorosłemu

3 Listeners

Rezultaty by Michał Wrzosek

Rezultaty

0 Listeners