Przychodzę dziś do Państwa z piękną, ciepłą i mądrą książką, przy której autentycznie się wzruszyłam, a ja raczej rzadko się wzruszam, czytając książki :) Formalnie rzecz biorąc jest to książka dla dzieci, ale równie dobrze możemy ją czytać jak powiastkę filozoficzną, gdyż wiele jej kontekstów i sensów jest dostrzegalnych dopiero z perspektywy dorosłego.
Leopold Chauveau, którego pierwszym zawodem był zawód chirurga, umiejętnie czerpie z tradycji literatury dziecięcej. Wzorując się na klasycznych bajkach Kiplinga wykorzystuje znane motywy, tworząc na przykład swoje bestiarium, ale idzie o krok dalej: zaprasza swojego syna do współopowiadania tych historii. Przywołując jego pamięć tworzy figurę chłopca, która będzie wyznaczać narracyjną ramę, ale także największą prawdę prozy Chauveau: dopóki opowiadamy, dopóki snujemy opowieść, bliscy, do których mówimy, mogą być obok nas.