
Sign up to save your podcasts
Or


„Nie powinniśmy po raz drugi, bo już raz byśmy weszli w taką pułapkę, jaką był KPO, w to wchodzić” – mówił w Radiu Wnet dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. europejskich, komentując unijny program SAFE.
W jego ocenie problemem rozstrzygającym nie są nawet ograniczenia dotyczące swobody zakupów uzbrojenia, ale mechanizm wbudowany w unijne rozporządzenie.
Zasadniczego i wystarczającego powodu: w tym programie jest zapisany (…) warunkowość w punkcie 35– wskazywał.
Jak podkreślał, to zapis, którego „nie można zmienić” ani „wynegocjować odejścia od niego”.
Bronisław Wildstein w rozmowie na antenie odniósł się do głośnych sporów ideologicznych w Europie, wskazując, że nie są one jedynie elementem bieżącej debaty politycznej, ale mogą świadczyć o głębszych przemianach cywilizacyjnych. Jego zdaniem publiczne dyskusje i głosowania dotyczące podstawowych kwestii antropologicznych pokazują zmianę sposobu myślenia o prawdzie i rzeczywistości. Komentował m.in. głosowanie Parlamentu Europejskiego nad dokumentem z zaleceniami UE na sesję ONZ dotyczącą statusu kobiet. W trakcie prac pojawiła się poprawka ze zdaniem w rodzaju: „tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę / urodzić dziecko”, ale została odrzucona.
„To głosowanie jest przejawem nie tylko absurdu. Jest przejawem uderzenia w fundament naszej cywilizacji, zakwestionowania takich zasadniczych dystynkcji, idei prawdy. Można to wymieniać dalej”.Mira Modelska-Creech wspomina niedawno zmarłego bohatera Powstania Warszawskiego – Michała Jasińskiego ps. Michaś. Oprócz tego zdaje relację z reakcji po pokazie filmu Zapomniany sprawiedliwy – historia Tadeusza Modelskiego, bohatera, który uratował 5000 Żydów w czeskiej Pradze.
W kolejnej odsłonie cyklu Krucjaty radiowe dr Bartłomiej Dźwigała – zainspirowany niedawną podróżą redaktora Konrada Mędrzeckiego do Cambridge – opowiada o średniowiecznej historii kultury katolickiej w Anglii. Prof. Jerzy Miziołek mówi o ostatnich dniach Michała Anioła oraz przybliża, co się działo z jego ciałem po śmierci, czyli jak wyglądał jego pochówek i gdzie spoczywa.
Dr Bartłomiej Dźwigała przybliża zapomnianą historię Kościoła Katolickiego i kultury katolickiej w Anglii.
Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska ostrzega przed „prawyborami” do KRS bez podstawy prawnej. „W prawie publicznym: nie masz kompetencji – nie robisz” – mówi.
Jestem niezwykle wzruszony i szczęśliwy. To piękny występ i w ogóle piękna historii - mówi po "srebrnym" biegu ekspert łyżwiarstwa szybkiego Paweł Ruszkiewicz.
Rozmowa dotyczy decyzji prezydenta Donalda Trumpa o odejściu USA od restrykcyjnej polityki klimatycznej i powrocie do energetyki węglowej oraz kontrastującego z tym kierunku Unii Europejskiej, która podnosi cel redukcji emisji CO₂ do 90 proc. Goście Radia Wnet krytycznie oceniają unijną transformację energetyczną, wskazując na jej biznesowe podłoże, ryzyko utraty konkurencyjności przemysłu oraz brak realnych decyzji inwestycyjnych w Polsce, zwłaszcza w obszarze energetyki jądrowej.
W rozmowie na antenie Radia Wnet sędzia Kamila Borszowska-Moszowska komentowała rozpoczęcie procedury wyboru nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa według obowiązującej ustawy. Z jednej strony wskazywała, że sam tryb ustawowy jest legalny i zgodny z konstytucją, z drugiej – ostro krytykowała pomysł „prawyborów” organizowanych poza ustawą oraz koncept „szablonu praworządnościowego”, o którym – jak relacjonowała – mówią przedstawiciele środowiska skupionego wokół Stowarzyszenia Sędziowskiego „Iustitia” i Ministerstwa Sprawiedliwości.
Punktem wyjścia była ironiczna uwaga prowadzącego o „cudzie”, bo po latach sporu o KRS ruszyła procedura w oparciu o ustawę, którą część środowiska sędziowskiego przez lata uznawała za nielegalną. Sędzia odpowiadała, że sama „oczy przecierała ze zdumienia”, ale jednocześnie „spodziewała się” takiego obrotu spraw. W jej ocenie obecna większość parlamentarna oraz „Stowarzyszenie Sędziowskie czytaj Partia Polityczna, Iustitia” próbują dziś – po latach ostrej krytyki – dobudować do ustawy nową, pozaprawną procedurę, która ma stworzyć wrażenie „odpolitycznienia” wyboru „piętnastki”, choć w praktyce polegałaby na „przyklepaniu” kandydatów wyłonionych wcześniej w środowiskowym głosowaniu.
Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska podkreślała, że problemem nie jest zgłoszenie kandydatur w normalnym trybie ustawowym, lecz organizowanie „prawyborów” bez żadnej delegacji ustawowej. I wprost odwołała się do zasady legalizmu.
„Pamiętamy o tym, że mówimy o prawie publicznym, tak? Prawo publiczne, artykuł 7 Konstytucji: jeżeli masz kompetencje do czegoś, to możesz to robić. Nie masz, to nie robisz. I Iustitia planuje zorganizować prawybory w sądach. Tylko problem polega na tym, że nie ma kompletnie żadnych przepisów, nawet jakiejkolwiek delegacji dla ministra, żeby wydał jakiekolwiek rozporządzenie, w jaki sposób te prawybory mają być przeprowadzone.”W jej ocenie sama konstrukcja „szablonu praworządnościowego” brzmi jak sprzeczność: coś ma być „praworządnościowe”, ale „nie wynikające z ustawy”. To – jak mówiła – powinno budzić wątpliwości nawet u osób bez prawniczego wykształcenia. Zwracała też uwagę na tempo procedury: „jest tylko 30 dni”, więc – jej zdaniem – środowisko Iustitii „już dawno się szykowało”, aby zdążyć z akcją.
W rozmowie pojawił się również wątek, kto miałby brać udział w takich „prawyborach”. Prowadzący dopytywał, czy osoby uznawane w sporze politycznym za „neosędziów” mogłyby głosować. Sędzia odpowiadała, że „jeszcze nie słyszeliśmy, jakie są reguły”, a całość sprowadza się na razie do „wizji szablonu praworządnościowego”, której szczegóły należałoby – jak ironizowała – „zapytać prezesa Iustitii bądź ministra Żurka”.
Najmocniej wybrzmiało jednak ostrzeżenie o konsekwencjach prawnych udziału w przedsięwzięciu bez podstawy ustawowej. Sędzia mówiła o możliwej odpowiedzialności prezesów sądów, którzy mieliby organizować zgromadzenia i komisje liczące głosy, oraz o ryzyku dla samych sędziów.
„Ja odpowiem z całą stanowczością (…) że każda osoba, która weźmie udział w tych prawyborach (…) narazi się co najmniej na odpowiedzialność dyscyplinarną, co najmniej, o ile nie odpowiedzialność karną. Dlatego, że my jako sędziowie wiemy doskonale, że jeżeli nie ma podstawy prawnej, to my nie możemy z czymś takim brać udziału, bo w ten sposób my legitymizujemy to bezprawie.”Sędzia rozróżniała jednocześnie procedurę ustawową od „prawyborów”. Podkreślała, że osoby, które po prostu zgłaszają kandydaturę zgodnie z ustawą, „działają w granicach prawa”. Problem – jej zdaniem – zaczyna się dopiero tam, gdzie wchodzi „instytucja, której nie ma”.
W rozmowie pojawił się też spór o to, czy taki model „kupi” Unia Europejska. Sędzia wskazywała, że w logice wartości UE (m.in. art. 2 TUE) odejście od przepisów prawa i tworzenie pozaprawnej procedury powinno być nie do obrony.
„Jeżeli my odstępujemy od przepisów prawa i wymyślamy sobie jakąś procedurę, no to nie ma opcji dla mnie. (…) To jak ma podejść do tego Unia Europejska, skoro jeszcze do tego elementu (…) dodamy jeszcze coś całkowicie pozaprawnego. (…) Trybunał Sprawiedliwości, jeżeli orzekałby zgodnie z przepisami (…) nie może tego zaakceptować.”Jednocześnie sama rozmówczyni przyznała, że w praktyce standardy bywają „różne” i przywołała przykład z innego państwa UE, gdzie – jak twierdziła – reakcja instytucji unijnych była żadna. To prowadziło do pytania, czy mimo wszystko scenariusz „przepchnięcia” pozaprawnych rozwiązań jest możliwy.
/fa
Ponad 44 mld euro dla Polski w ramach programu SAFE ma wzmocnić obronność. Jednak - jak podkreślają przedstawiciele sektora prywatnego - środki są obwarowane niejasnymi warunkami.
Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa rozpoczęła się w atmosferze niepokoju i redefinicji dotychczasowego ładu międzynarodowego. W rozmowie na antenie Radia Wnet dziennikarka Gabriela Masztafiak wskazała, że tegoroczne obrady to coś więcej niż coroczny przegląd zagrożeń – to moment symbolicznego przełomu.
Zdaniem Masztafiak kluczowe znaczenie miały słowa kanclerza Niemiec.
„Myślę, drodzy Państwo, że warto przede wszystkim chyba hasłem tegorocznej konferencji uczynić słowa samego kanclerza Niemiec, Friedricha Merza, który stwierdził w swoim przemówieniu, że to koniec porządku światowego, który znamy do tej pory”.Jak podkreśliła, Merz mówił o „nowym koncercie mocarstw” rozgrywającym się między Chinami, Rosją i Stanami Zjednoczonymi, a także o osłabieniu amerykańskiego przywództwa. Tegoroczne motto konferencji – „under destruction” – Masztafiak określiła jako „niepokojące”, wskazujące na destrukcję dotychczasowego ładu.
„Dzisiejszy pejzaż polityczny jest o wiele, o wiele bardziej poważny, o wiele bardziej skomplikowany niż było to w poprzednich dekadach nawet”.Niemcy i autonomia strategiczna Europy
W ocenie ekspertki wystąpienie kanclerza było również próbą przesunięcia środka ciężkości przywództwa w Europie.
„Niemcy chcą budować własną pozycję, chcą wzmacniać własne przywództwo w Europie poprzez podkreślanie tego, że to przywództwo Stanów Zjednoczonych jest obecnie osłabione”.Masztafiak przypomniała, że koncepcja „autonomii strategicznej” i budowy silniejszego europejskiego filaru NATO jest od lat obecna w niemieckiej debacie. Jednocześnie postawiła pytanie, czy Europa — nawet pod przywództwem Berlina — jest w stanie realnie konkurować w grze wielkich mocarstw.
„Czy Europa w obecnym kształcie i pod ewentualnym przywództwem Niemiec miałaby swoje miejsce w tej grze jako podmiot, a nie tylko przedmiot? Ja mam tutaj ogromne wątpliwości”.Ważnym wątkiem konferencji jest obecność prezydenta Ukrainy. Masztafiak zwróciła uwagę na ukraińsko-niemiecką inicjatywę produkcji dronów oraz spotkania bilateralne Wołodymyra Zełenskiego.
„Zełenski traktuje bezpieczeństwo europejskie jako wspólną sprawę, także Ukrainy, ale jednocześnie próbuje przekonać europejskich i światowych liderów, że to bezpieczeństwo bez Ukrainy jest o wiele bardziej kruche”.Ekspertka podkreśliła, że narracja Kijowa opiera się na tezie, iż ukraińskie doświadczenie frontowe jest dziś realnym wzmocnieniem dla całego NATO.
SAFE: 150 miliardów euro i 40 lat spłaty
Rozmowa zeszła również na program SAFE — unijny instrument wsparcia obronności o wartości 150 miliardów euro. Polska ma otrzymać z tej puli około 43,7 mld euro.
Masztafiak przypomniała jednak, że chodzi o pożyczkę:
„Pożyczka, która ma być spłacana przez okres 40 lat z dziesięcioletnią karencją spłat kapitału. Oprocentowanie takiej pożyczki szacowane jest na 3–4%”.W jej ocenie kontrowersje budzi brak pełnej jawności listy projektów finansowanych z SAFE.
„Jeśli ta jawność nie jest zapewniona, no to możemy domniemywać, że będzie to w dużej mierze dominowała uznaniowa forma wyboru projektu”.Pojawiają się też obawy, że program może stać się — jak wskazują krytycy — „dodatkową linią kredytową” dla niemieckiego sektora zbrojeniowego.
/fa
From the publisher's feed

11 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

41 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

2 Listeners