
Sign up to save your podcasts
Or


Sędzia NSA i członek KRS Anna Dalkowska w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim i Jakubem Pilarkiem mówi o rozkładzie sądownictwa za rządów Waldemara Żurka.
Krajowy System e-Faktur, który od 1 lutego działa w Polsce, wywołuje falę krytyki wśród przedsiębiorców. Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców, ostrzega przed kosztami, problemami technicznymi.
W sieci krąży kontrowersyjna wypowiedź lewicowego publicysty Sławomira Sierakowskiego o migrantach.
Nie mogę się tego doczekać. Czekam już na to lata, aż przypłynie tu grupa wyborców. No choć po prostu innych, chociażby. I też krajobraz, kultura innowacyjność, no właściwie wszystkie możliwe oblicza tego kraju zmienią się na pozytywne, bo to przecież przestępczość to generują Polacy na Polakach, czy Polacy na Polkach jeszcze częściej niż jacykolwiek cudzoziemcy. Więc ja mogę otwarcie, całkowicie powiedzieć, że jak najwięcej migracji w Polsce to jest najbezpieczniejsze prawie gospodarczo-społecznie w każdym innym sensie– mówił dziennikarz.
Do tych słów odniósł się na antenie Radia Wnet Miłosz Lodowski, wskazując, że podobne deklaracje nie są incydentalne, lecz wpisują się w szerszy, europejski schemat polityczny.
Zwrócił uwagę, że w Hiszpanii i Francji pojawiały się już otwarte propozycje legalizacji setek tysięcy nielegalnych migrantów, motywowane nie tylko względami humanitarnymi, lecz także politycznymi.
Tam już trwają próby zalegalizowania 500 tysięcy nielegalnych imigrantów po to właśnie, żeby zmienić oblicze wyborów europejskich i zastąpić ruchy sprzeciwu nowymi wyborcami– mówił.
Komentator podkreślał, że sam Sierakowski mówi o migracji w kategoriach krótkoterminowej kalkulacji politycznej, zakładając, że pierwsze pokolenie migrantów może stać się stabilnym zapleczem wyborczym.
Pan Sierakowski sam powiedział, że w pierwszym pokoleniu lewica może liczyć na tych wyborców jako na przełamywacz fal sprzeciwu, a dopiero drugie i trzecie pokolenie staje się nieprzewidywalne– dodał.
Lodowski zestawił tę logikę z przykładami ze Stanów Zjednoczonych, gdzie – jak mówił – migranci bywają instrumentalnie wykorzystywani przez różne obozy polityczne, w zależności od bieżących potrzeb wyborczych.
„To jest wykorzystywanie ludzi jako narzędzia politycznego, jako flagi, którą się wyciąga wtedy, kiedy trzeba dotrzeć do konkretnych grup wyborców.”W szerszym ujęciu publicysta oceniał takie działania jako ingerencję w mechanizmy demokratyczne, a nie ich naturalną ewolucję.
„To nie jest demokracja. To jest próba sterowania wszystkimi elementami, które tej demokracji mają służyć.”„Wykorzystuje się ludzi jak worki z piaskiem, które ustawia się po to, żeby zatrzymać falę sprzeciwu.”Lodowski łączył ten proces z innymi zjawiskami obserwowanymi w Europie i poza nią: presją regulacyjną na media społecznościowe, próbami kontroli przestrzeni informacyjnej oraz – jak mówił – importem mechanizmów nadzoru znanych z systemów autorytarnych.
„To wszystko układa się w jeden niepokojący ciąg, w którym coraz mniej chodzi o demokrację, a coraz bardziej o zarządzanie społeczeństwami.”/fa
Jednym z tematów zaplanowanego na 11 lutego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego będą działania państwa mające na celu wyjaśnienie wschodnich kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Jak podkreślał, prezydent RP ma konstytucyjne prawo zarówno zwołać RBN, jak i określić porządek obrad.
Przyczynkiem są doniesienia medialne dotyczące otoczenia biznesowego, a być może także towarzyskiego marszałka Sejmu– mówił Puławski, zaznaczając, że chodzi o osobę pełniącą funkcję drugiej osoby w państwie.
https://wnet.fm/2026/02/04/wlodzimierz-czarzasty-i-dostep-do-tajnych-informacji-abw-zabiera-glos/
W centrum zainteresowania znalazły się informacje o relacjach marszałka ze Swietłaną Czestnych, rosyjską bizneswoman posiadającą polskie obywatelstwo.
Z doniesień prasowych wynika, że te związki mogły rozpocząć się około 2019 roku– wskazywał rozmówca Radia Wnet.
Puławski zwracał uwagę na zawodową przeszłość tej osoby.
Jej kariera rozpoczęła się w 2009 roku w rosyjskim domu aukcyjnym, instytucji w 100 procentach kontrolowanej przez Kreml, finansowanej przez Sberbank– mówił, przypominając, że bank ten po agresji Rosji na Ukrainę został objęty sankcjami unijnymi i amerykańskimi. Jak dodawał, instytucja ta uzyskała decyzją Władimira Putina prawo do sprzedaży majątku federalnego Rosji, w tym mienia państwowego i sprzętu wojskowego.
Kluczowym wątkiem rozmowy była kwestia dostępu do informacji niejawnych.
Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z urzędu, bez przechodzenia postępowania sprawdzającego
– przypominał Puławski, wskazując na obowiązujące przepisy ustawy o ochronie informacji niejawnych. Zaznaczał jednocześnie, że w przeszłości Włodzimierz Czarzasty był członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, co dodatkowo podnosi wagę sprawy.
Rozmówca Radia Wnet podkreślał, że RBN nie jest sądem, a jej celem nie jest wydawanie wyroków.
Prezydent chce zapytać swoje ciało doradcze, co organy państwa wiedzą, wiedziały i czy istniały jakiekolwiek przeciwwskazania
– wyjaśniał. Jak dodał, sama zgodność działań z prawem (lege artis) nie zamyka dyskusji o bezpieczeństwie państwa.
Puławski wskazywał również na systemową lukę w przepisach, polegającą na automatycznym dostępie parlamentarzystów do informacji niejawnych.
Decyduje nie sam fakt kontaktów, lecz ich charakter i ocena służb specjalnych
– zaznaczył.
Zapytany o możliwe konsekwencje, rozmówca Radia Wnet stwierdził, że sprawa powinna zostać wyjaśniona publicznie przez samego marszałka Sejmu.
Uważam, że marszałek Czarzasty w sposób honorowy mógłby wyjaśnić charakter swoich związków
– podsumował.
Nie było fajerwerków ani konkursowej wirtuozerii. Była za to cisza, napięcie i Chopin grany jak osobiste wyznanie. Tak recital Kate Liu w Filharmonii Narodowej opisywał na antenie Radia Wnet Stanisław Bukowski.
Pianistka rozpoczęła od mazurków – wolnych, wyciszonych, pozbawionych efektowności. Zamiast techniki na pierwszym planie pojawiła się narracja i sens, a znane utwory zabrzmiały tak, jakby powstawały na nowo. Kulminacją wieczoru była II Sonata b-moll – logiczna, dramatyczna, prowadzona bez pośpiechu.
Nie wszystko zachwyciło w równym stopniu, ale właśnie ta niejednoznaczność sprawiła, że recital stał się wydarzeniem, o którym się mówi. Bez popisu. Bez kalkulacji. Z wyraźną wizją.
/fa
Gościem poranka Radia Wnet był Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta RP ds. europejskich i wieloletni europoseł. Punktem wyjścia rozmowy była zapowiedź premiera Donalda Tuska dotycząca ponad 40 miliardów euro z Unii Europejskiej na program zbrojeniowy.
Zdaniem Saryusz-Wolskiego, za komunikatem o „dobrych pieniądzach” kryje się znacznie bardziej złożona rzeczywistość.
Bruksela nigdy nie zmarnuje takiej okazji, jak rozdawanie pieniędzy, żeby nie umocnić swojej władzy– stwierdził. Jak wyjaśniał, mechanizm finansowania jest bardzo podobny do KPO i obejmuje rozporządzenie o warunkowości, powiązane z oceną tzw. praworządności.
Krótko mówiąc, za pośrednictwem tego funduszu Bruksela zamierza sterować zakupami i polityką zbrojeniową państw członkowskich– mówił. I dodaje, że „to są pieniądze znaczone, uwarunkowane, których nie możemy wydawać dowolnie, jakbyśmy chcieli”.
Saryusz-Wolski zwracał uwagę, że środki te muszą być wydawane głównie na uzbrojenie produkcji unijnej, co w praktyce oznacza zakupy w przemyśle niemieckim i francuskim.
Nie da się z tych pieniędzy kupować uzbrojenia pozaeuropejskiego – ani amerykańskiego, ani koreańskiego– podkreślał. Dodatkowym problemem jest – jego zdaniem – ryzyko zawieszania wypłat, znane z doświadczeń z KPO.
W tym kontekście rozmówca Radia Wnet użył mocnego określenia:
Nazwałem to podwójnym Nelsonem założonym Polsce – wskazując jednocześnie na ograniczenie swobody wyboru i mechanizm warunkowości jako dwa zasadnicze zagrożenia.
Doradca prezydenta argumentował, że Polska powinna mieć możliwość kupowania takiego uzbrojenia, jakie rekomendują wojskowi, a nie jakie wynika z politycznych preferencji Brukseli.
Powinniśmy móc kupować to, co wojsko powie, że jest najbardziej potrzebne, w konfiguracjach optymalnych dla Polski– zaznaczył.
Zwracał też uwagę na brak transparentności po stronie polskiego rządu.
Rumunia ogłosiła dokładną listę swoich zakupów. W Polsce ta lista jest utajniona, co pozwala podejrzewać, że ktoś chce do czegoś przywiązać sznurki– mówił, sugerując możliwość zakulisowych nacisków.
W szerszym wymiarze Saryusz-Wolski widzi w tych działaniach element przyspieszonej centralizacji Unii Europejskiej.
Bez podstawy traktatowej, metodą małych kroków i faktów dokonanych, tworzy się państwo– oceniał. W tym kontekście przywołał wypowiedzi Mario Draghiego, który otwarcie mówi o przekształceniu Unii z konfederacji w federację.
Nie ma na to zgody obywateli państw członkowskich, nikt ich o to nie zapytał, a elity planują skok ustrojowy– podkreślał, wskazując na zapowiadane dyskusje podczas nieformalnych szczytów europejskich.
Saryusz-Wolski odniósł się również do nowego formatu E6, określając go jako „Weimar na sterydach”.
Jeżeli nas zapraszają, to prawdopodobnie po to, żeby nas podporządkować, a nie żeby uszanować nasze podmiotowe wybory– ocenił, zauważając, że Polska może w tej grupie pełnić jedynie rolę statystyczną.
Progra, SAFE
SAFE (Security Action for Europe) to nowy instrument finansowy Unii Europejskiej, przyjęty w maju 2025 r., którego celem jest przyspieszenie gotowości obronnej państw członkowskich poprzez szybkie i duże inwestycje w przemysł zbrojeniowy. Program oferuje do 150 mld euro niskooprocentowanych, długoterminowych pożyczek, finansowanych z emisji długu UE, co pozwala krajom korzystać z wysokiego ratingu kredytowego Unii.
Środki z SAFE mają wspierać pilne zakupy uzbrojenia i zamykanie kluczowych luk zdolnościowych, głównie w formule wspólnych zamówień kilku państw UE (z udziałem także Ukrainy i krajów EFTA), choć w wyjątkowych sytuacjach dopuszczono także zakupy indywidualne. SAFE jest pierwszym filarem planu ReArm Europe / Readiness 2030, którego celem jest uruchomienie ponad 800 mld euro na obronność w całej UE.
/fa
Jak w każdy czwartek, gościem poranka Radia Wnet był Piotr Witt, który w szerokiej, historycznej perspektywie opisał genezę i ewolucję Unii Europejskiej. Jego teza była jednoznaczna: spośród wszystkich porządków politycznych tworzonych w Europie od średniowiecza, to właśnie Unia okazała się najtrwalsza.
Ze wszystkich porządków świata wymyślonych w Europie od średniowiecza najtrwalszym okazała się Unia Europejska, proklamowana 76 lat temu– mówił Wit, porównując ją z wcześniejszymi projektami geopolitycznymi, takimi jak traktaty kolonialne, Święte Przymierze czy porządek wersalski.
Zdaniem korespondenta Radia Wnet, trwałość Unii wynikała z długofalowego, stopniowego procesu, prowadzonego poza społeczną kontrolą.
Od pierwszej chwili majsterkowicze Unii posuwali się w masę. Zgodnie z instrukcjami nieznanych zwierzchników budowlę przygotowywano w tajemnicy– zaznaczył, powołując się na odtajnione dokumenty CIA, z których ma wynikać, że proces integracji był planowany jako projekt wielopokoleniowy.
W tym kontekście przywołał postacie ojców założycieli wskazując na symbolikę i ideologiczne inspiracje projektu europejskiego.
Zaprojektowali standardowe państwo Stanów Zjednoczonych Europy– mówił, odnosząc się do wizji federalnej Europy.
Piotr Wit zwrócił uwagę, że dopiero Konstytucja Europejska z 2004 roku uświadomiła wielu narodom, iż Unia nie odwołuje się do korzeni chrześcijańskich.
Było trochę narzekania i kręcenia nosem, ale tekst nie został zmieniony– zauważył, dodając, że kolejne procesy – w tym polityka migracyjna – były już tylko konsekwencją wcześniej przyjętych założeń.
W dalszej części rozmowy Piotr Wit porównał stosunek Polaków i Francuzów do Unii Europejskiej.
Polacy przyjęli Unię Europejską z entuzjazmem. Francuzi – na ogół sceptycznie– podkreślał. Przypomniał, że Francuzi głosowali przeciwko traktatowi z Maastricht, ale mimo to został on wdrożony.
Korespondent Radia Wnet odniósł się również do genezy wspólnej waluty.
Euro nie jest wymyślone przez Niemców. Wspólna waluta była od początku do końca projektem francuskim– podkreślił.
W końcowej części rozmowy Piotr Wit sformułował zdecydowaną diagnozę polityczną.
Przekazaliśmy władzę zarządowi Unii– mówił, krytykując brak demokratycznej kontroli nad decyzjami podejmowanymi na szczeblu europejskim.
Rozmowę zakończył konstatacją, że Europa przeszła długą drogę – od kultu maryjnego do zdejmowania krzyży ze ścian – i nie widać końca tego procesu.
/fa
Telewizja Republika ujawniła nagrania, z których wynika, że Wojciech B. ps. Biszkopt, jeden z funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, w prywatnej rozmowie kierował groźby pod adresem dziennikarza Piotra Nisztora
„Na nagraniach z początku 2024 roku, do których dotarliśmy, wprost opowiadał o planowanym morderstwie. Porwanie, połamanie nóg, polanie zwłok ropą, zamordowanie psów, to tylko niektóre słowa, które padały podczas rozmowy funkcjonariuszy SOP, jako zapowiedź działań przeciwko Piotrowi Nisztorowi”– opisywała stacja.
W reakcji na ujawnione informacje SOP poinformowała, że złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z możliwością popełnienia przestępstwa.
Zawieszono także funkcjonariusza, którego dotyczą zarzuty, oraz podjęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Służba twierdzi przy tym w komunikacie, że nie była wcześniej w posiadaniu materiałów dziennikarskich zawierających groźby, o których mówią media.
Sprawę komentował w Poranku Radia Wnet Piotr Nisztor. Jak wyjaśniał na antenie, sama rozmowa została nagrana w lutym 2024 roku, a on sam zapoznał się z nią dopiero niedawno.
Ja z tym nagraniem zapoznałem się całkiem niedawno. Samo nagranie pochodzi z lutego 2024 roku, czyli już z okresu rządów obecnej koalicji– mówił Nisztor, dodając, że do opinii publicznej trafiły jedynie wybrane fragmenty.
Nie zdecydowaliśmy się na publikację całości nagrania. Ono zawiera bardzo wiele kwestii obyczajowych, które w mojej ocenie nie powinny znaleźć się w przestrzeni publicznej. Skupiliśmy się na wątkach kluczowych – na groźbach– dodał.
Rozmowa, jak relacjonował dziennikarz, nie była bezpośrednią wymianą zdań z nim samym.
Była to rozmowa trzech osób – podpułkownika SOP, kobiety oraz jego kolegi, biznesmena– wyjaśniał. Funkcjonariusz, o którym mowa, to Wojciech B., pseudonim „Biszkop”, wówczas członek zespołu ochronnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
W dalszej części rozmowy Piotr Nisztor przedstawił szerszy kontekst sprawy, sięgający roku 2014. Wówczas – jako współpracownik „Wprost” – opublikował artykuł dotyczący handlarza bronią współpracującego z polskim przemysłem zbrojeniowym.
Opisałem, że Pierre Dadak przez lata współpracował z Bumarem i sprzedawał polskie uzbrojenie za granicę. W styczniu 2012 roku leciał samolotem prezydenta Gambii, a ochronę zapewniali mu funkcjonariusze BOR, w tym Wojciech B.– mówił.
Jak podkreślał, sprawa ta – mimo zapowiedzi postępowania wyjaśniającego – nie miała realnych konsekwencji służbowych.
W mojej ocenie została zamieciona pod dywan. Wojciech B. bardzo szybko wrócił do normalnych zadań– zaznaczył. W kolejnych latach funkcjonariusz miał trafiać do ochrony m.in. Zbigniewa Ziobry, a po zmianie władzy ponownie do zespołu ochronnego Radosława Sikorskiego.
Dziennikarz zwracał uwagę, że groźby z nagrania nie dotyczyły jego bieżącej pracy, a były związane z dawnymi publikacjami.
Do momentu, kiedy to nagranie do mnie nie trafiło, tematu dla mnie osobiście nie było. Zajmuję się faktami, nie plotkami– podkreślał.
Najpoważniejszy – jak mówił – jest fragment, w którym funkcjonariusz SOP zapowiada realizację gróźb po odejściu ze służby.
Tam jasno pada stwierdzenie, że te groźby zostaną zrealizowane, gdy on odejdzie ze służby. I teraz jest ten moment, bo on właśnie odchodzi– relacjonował.
W związku z tym Piotr Nisztor złożył zawiadomienie do prokuratury i pozostaje w kontakcie z policją.
Prokuratura naprawdę profesjonalnie podeszła do sprawy. Nie chciałbym mówić o szczegółach ze względów bezpieczeństwa– zaznaczył. Zawiadomienie złożył również prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, a osobne zawiadomienie – jak potwierdził Nisztor – przekazała także sama Służba Ochrony Państwa.
Dziennikarz wyrażał jednocześnie wątpliwości co do tempa reakcji instytucji.
Pytania do SOP trafiły w piątek, a jeszcze w poniedziałek – według moich informatorów – Wojciech B. normalnie pełnił służbę– mówił, dodając, że decyzja o zawieszeniu i odejściu funkcjonariusza zapadła dopiero później.
/fa
Poranek Radia Wnet otworzyła rozmowa z Dmytro Antoniukiem, który bez złudzeń ocenił trwające rozmowy dyplomatyczne w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak podkreślał, sedno negocjacji sprowadza się do jednego pytania: czy Ukraina ma oddać swoją ziemię.
O tym, żeby oddawać czy nie oddawać naszej ziemi – bo tylko to jest takim kamieniem spotkania, jak o nas się mówi– mówił, zaznaczając, że szczegóły rozmów wciąż pozostają nieznane.
Antoniuk przypomniał też słowa Wołodymyra Zełenskiego, który niedawno mówił, że zakończenia wojny z pomocą dyplomacji można spodziewać się dopiero na początku przyszłego roku. To – w ocenie korespondenta – oznacza co najmniej kolejny rok intensywnych działań wojennych.
Zdaniem rozmówcy Radia Wnet, sytuacja negocjacyjna jest dziś patowa. Z jednej strony stanowisko Kijowa – nie oddamy ziemi, z drugiej – żądania Moskwy. Antoniuk przywołał wypowiedzi Siergieja Ławrowa, który mówił o roszczeniach Rosji wobec Mikołajowa i Odessy.
Miniona noc była – jak relacjonował – kolejną niespokojną nocą w całej Ukrainie.
Ponad 150, nawet 180 dronów uderzyło w różnych miejscach, w tym w Kijów. U nas są zniszczenia i ludzie ranni. Słyszałem też wybuchy dzisiaj w nocy– mówił Antoniuk. Wspominał również o ostrzale infrastruktury energetycznej i ataku na targowisko, który wstrząsnął opinią publiczną.
Zimą Ukraina zmaga się także z trudnymi warunkami pogodowymi. W Kijowie – jak mówił Antoniuk – było minus 8 stopni i śnieg, a na północy i wschodzie kraju temperatury spadały do minus 10–12 stopni. Mimo to korespondent podkreślał, że dzięki wsparciu Polski i innych partnerskich państw Ukraina wytrzyma.
/fa
W rozmowie na antenie Radia Wnet mecenas mówi o „brutalizacji życia publicznego”, konieczności natychmiastowej ochrony dziennikarza oraz o głębokim kryzysie standardów praworządności.
From the publisher's feed

11 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners