Radio Wnet

Radio Wnet

By Radio WnetNewsPolitics
Download on the App Store

Radio Wnet episodes

  • „Prawo bez cenzury”, czyli Jak Unia unieważnia polską konstytucję

    Postkomuniści pisząc Konstytucję zabezpieczyli interesy Unii – twierdzi w swoim felietonie Krystyna Pawłowicz. O artykułach 90 i 91 oraz faktycznej utracie suwerenności państwa.


    Dziś o tym, jak postkomuniści piszący nam obecną Konstytucję zabezpieczali w niej interesy zewnętrznego hegemona, to znaczy Unii Europejskiej. Na początku lat 90. monopol na władzę w Polsce mieli wciąż komuniści i ich ideowi spadkobiercy. To właśnie te środowiska zdecydowały o treści obecnej ustawy zasadniczej. Mimo iż strony układu politycznego z 1989 roku przeszły już w zasadzie do historii, jak Unia Wolności, lub są dziś mało znaczącymi podmiotami politycznymi, jak Unia Pracy czy SLD bez reprezentacji parlamentarnej, to ich przejściowe dzieło, nieodpowiadające realiom względnie wolnej Polski, trwa i co jakiś czas jest przyczyną sporów. Tworzy też blokady dla rzeczywistego rozwoju aspiracji Polaków, którzy często nie utożsamiają się z obecną, „pod-PRL-owską” Konstytucją elit okrągłego stołu.

    Z kolei tę i tak mało reprezentatywną ideowo i politycznie dla współczesnego polskiego społeczeństwa Konstytucję w znacznym zakresie obaliło, czy też w pewnym stopniu unieważniło, od 1 maja 2004 roku członkostwo Polski w Unii Europejskiej.

    Zdumienie budził wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2005 roku, orzekający, iż traktat o akcesji Polski do Unii Europejskiej, na warunkach w nim podanych, jest zgodny z Konstytucją z 1997 roku. Mimo jaskrawej przecież niezgodności zobowiązania Polski do respektowania unijnej zasady pierwszeństwa prawa unijnego – i każdego jego przepisu – przed prawem państwa członkowskiego, z Konstytucją włącznie.

    Polska, traktatem o akcesji, faktycznie milcząco przyjęła też inną, pozaprawną, niezapisaną w traktatach założycielskich regułę, wymyśloną przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, żądającą od sądów państw członkowskich zawsze prounijnej, „proeuropejskiej” i – w cudzysłowie – życzliwej dla Unii i jej interesów interpretacji swego prawa krajowego, narodowego, w tym i konstytucji. Ten nieuczciwy prawniczo i nieuzasadniony naukowo-polityczny proceder Polski Trybunał także stosował.

    Członkostwo Polski w Unii Europejskiej spowodowało w praktyce zasadnicze zmarginalizowanie i zdegradowanie polskiej Konstytucji oraz prounijne w istocie jej lekceważenie przez kolejne polskie władze. Konstytucja ma dziś zastosowanie jedynie do niektórych czysto wewnętrznych polskich przypadków. W Sejmie od czasu włączenia Polski do Unii Europejskiej istnieje w zasadzie jeden konieczny wymóg wstępny dla procedowania projektów aktów prawnych – wymóg zgodności z prawem europejskim. Zgodność projektu z polską Konstytucją ma już charakter wtórny.

    Można powiedzieć, że członkostwo w Unii Europejskiej, z istoty swojej zakładające traktatowo centralizację i kolejne, systematyczne przejmowanie zadań oraz kompetencji decyzyjnych państw członkowskich przez organy unijne, w połączeniu z treścią artykułów 90 i 91 polskiej Konstytucji, zmieniło i zdezaktualizowało konstytucyjny ustrój RP oparty na suwerenności narodu polskiego.

    Zgodnie bowiem z treścią artykułu 90, polski suweren może być pozbawiony tych – niezbywalnych przecież – kompetencji wykonawczych przez organy polskich władz publicznych na rzecz podmiotów zagranicznych. Artykuł 90 stał się więc kładką prawną dla przenoszenia suwerenności polskiej na rzecz fikcyjnej przecież suwerenności unijnej, którą wymyślili europejscy prawnicy.

    Sytuacja taka odebrała sens innym przepisom i postanowieniom polskiej Konstytucji, gdyż z czasem ubywało Polakom suwerennych kompetencji własnych do samodzielnego decydowania o swych sprawach.

    Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku, napisana przez przyzwyczajonych do działania pod silną presją jakiegoś hegemona postkomunistów, na potrzeby poddańczego uczestniczenia Polski w organizacji europejskiej, zawiera w efekcie fundamentalną wewnętrzną sprzeczność.

    Na wstępie artykuł 4 Konstytucji ogłasza, że władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do narodu, do narodu polskiego. Zaś w dalszym artykule 90 ta sama Konstytucja zezwala na w zasadzie nieograniczone przekazywanie kompetencji organów władzy państwowej, czyli polskiego narodu, w niektórych sprawach organizacji międzynarodowej, czyli Unii Europejskiej. Zaś na podstawie artykułu 91 Konstytucja przyznaje prawu stanowionemu przez organizację międzynarodową,

    której oddano polskie kompetencje, pierwszeństwo przed polskimi ustawami, czyli przed wolą polskiego suwerena – a na mocy pozatraktatowych, a więc bezprawnych wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w praktyce także przed Konstytucją państwa członkowskiego.

    Przyzwyczajanie organów unijnych do potulnego wykonywania wszelkich ich decyzji, również pozaprawnych, brak asertywności w relacjach z Unią, nawet w przypadkach drastycznego wykraczania przez nią wobec Polski poza ramy traktatowe, w sytuacjach rażącego ingerowania przez Unię w sprawy z zakresu wyłącznej kompetencji państwa polskiego – to jest na przykład w sprawie organizacji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, sądownictwa, statusu sędziów czy w sprawach obyczajowych i rodzinnych – ośmieliło organy unijne do bezczelnego, konsekwentnego politycznego podporządkowywania Polski.

    Organ pilnujący unijnej centralizacji prawnej, jakim jest Trybunał Sprawiedliwości Unii, wydał kilka wyroków wymierzonych w konstytucyjny ustrój państwa polskiego. Wyrok TSUE z 2 marca 2021 roku bezczelnie próbował unieważnić artykuł 8 ust. 1 polskiej Konstytucji. Trybunał unijny stwierdził bowiem, że artykuł ten, mówiący o nadrzędności naszej Konstytucji, jest sprzeczny z prawem Unii Europejskiej.

    Według TSUE polska Konstytucja jest aktem podrzędnym wobec regulacji unijnych. Zaś Polski Trybunał naruszać ma prawo Unii Europejskiej przez odmawianie w swym orzecznictwie prymatu prawa Unii Europejskiej nad polską Konstytucją. Chociaż Polski Trybunał nie mógł inaczej orzekać, gdyż artykuł 8 ust. 1 Konstytucji jest jednoznaczny: Konstytucja RP jest prawem najwyższym w Polsce.

    W innym zaś wyroku z 18 grudnia 2025 TSUE nielegalnie uznał, że już sam Polski Trybunał Konstytucyjny nie spełnia standardów niezawisłego, bezstronnego sądu w rozumieniu prawa Unii Europejskiej. Nadto Polski Trybunał Konstytucyjny został niemal unieważniony za to, że w swych wyrokach daje pierwszeństwo polskiej Konstytucji przed prawem Unii.

    TSUE w ogóle nie bierze pod uwagę regulacji polskiej Konstytucji ani postanowień traktatowych. Unia Europejska i jej organy nie rozróżniają przy tym trybunału w Polsce od sądów. Trybunał Konstytucyjny nie jest sądem – nie załatwia bowiem spraw indywidualnych, nie jest żadnym sądem faktów, nie rozstrzyga sporów między ludźmi. Trybunał Konstytucyjny jest Trybunałem Prawa – nie zajmuje się umowami, zabójstwami, sprawami rodzinnymi itp., lecz oceną zgodności zaskarżanych przepisów z Konstytucją.

    Organy Unii Europejskiej i TSUE nie rozumieją polskiego systemu prawnego ani rozwiązań polskiej Konstytucji, a mimo to wtrącają się w polskie kompetencje, wprowadzając w Polsce bezkarnie chaos.

    Za tydzień opowiem jeszcze o niektórych niejasnych rozwiązaniach obecnej Konstytucji, wywołujących konflikty polityczne.

    Krystyna Pawłowicz

    8 min
  • Radosław Pyffel, ekspert Instytutu Sobieskiego i specjalista od Dalekiego Wschodu, zwraca uwagę, że w cieniu codziennych sporów politycznych Unia Europejska przeprowadza właśnie największą ofensywę handlową od lat. To są dwie wielkie umowy: z Mercosurem

    Radosław Pyffel, ekspert Instytutu Sobieskiego i specjalista od Dalekiego Wschodu, zwraca uwagę, że w cieniu codziennych sporów politycznych Unia Europejska przeprowadza właśnie największą ofensywę handlową od lat.

    To są dwie wielkie umowy: z Mercosurem i z Indiami. Jedna z Ameryką Łacińską, druga z najludniejszym krajem świata i jednym z najszybciej rosnących rynków. To są rzeczy, które realnie zmieniają układ sił

    – mówi Pyffel.

    Jego zdaniem Polska nie dostrzega skali tych zmian.

    Mam wrażenie, że Polacy w tym nie uczestniczą, nie zauważają tych wielkich procesów, które już się zaczęły

    13 min
  • Pęknięcie władzy. Dębski: Kancelaria Premiera torpeduje MSZ

    Zdaniem byłego dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, obecny kryzys wokół powoływania ambasadorów to nie tylko spór personalny, lecz objaw głębszego pęknięcia w centrum władzy.

    Z jednej strony Ministerstwo Spraw Zagranicznych próbuje znaleźć kompromis z prezydentem. Z drugiej – Kancelaria Premiera torpeduje te wysiłki, podważając sens samego systemu dyplomatycznego.

    Sławomir Dębski przywołuje wypowiedzi anonimowych urzędników KPRM, którzy sugerowali, że Polsce „ambasadorzy nie są potrzebni” i że wystarczy reprezentacja w Brukseli.

    To jest horyzont myślenia tak krótki, jak tylko może mieć urzędnik z Kancelarii Premiera

    – ocenia.

    12 min
  • Spór o kadrę narciarską zakończony. Piesiewicz o porozumieniu z Małyszem

    Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, poinformował na antenie Radia Wnet o efektach spotkania w Ministerstwie Sportu, w którym uczestniczyli także minister sportu oraz Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Rozmowa dotyczyła sporu wokół składu reprezentacji na zimowe igrzyska we Włoszech.

    Piesiewicz ocenił, że spotkanie miało charakter porządkujący i zakończyło etap publicznej wymiany stanowisk. W jego relacji kluczowe było potwierdzenie, że decyzja podjęta przez zarząd PKOl pozostaje w mocy i została zaakceptowana.

    To było bardzo konstruktywne spotkanie, podczas którego wymieniliśmy argumenty. Kluczowym faktem jest to, że decyzja, którą jednogłośnie podjął zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jest wiążąca i oficjalna. Skład, który został zgłoszony do Komitetu Organizacyjnego, został zaakceptowany.

    – mówi.

    5 min
  • „Odzyskajmy Kraków”. Gibała: miasto zostało zawłaszczone przez Platformę

    Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia Mieszkańcy dla Krakowa, zapowiedział w Poranku Wnet, że jego środowisko oficjalnie włącza się w zbiórkę podpisów pod referendum odwołującym prezydenta Krakowa. Decyzja zapadła po konsultacjach z sympatykami w mediach społecznościowych.

    Tak, zapadła już taka decyzja w naszym stowarzyszeniu. Zaraz po powstaniu komitetu referendalnego zapytałem w mediach społecznościowych, czy powinniśmy wesprzeć to referendum. Ponad 90 procent odpowiedziało, że tak. W związku z tym ogłosiliśmy wsparcie i zaczęliśmy pomagać w zbieraniu podpisów

    – mówi.

    Gibała podkreśla, że zaangażowanie ma charakter społeczny, a nie partyjny. Sam włącza się w akcję, jeżdżąc po mieście i pomagając wolontariuszom.

    Sam też jeździłem, rozdawałem kawę, herbatę i ciepłe posiłki osobom, które zbierają podpisy. Zastępowałem je na chwilę, żeby mogły coś zjeść. Akcja idzie bardzo dobrze, emocje są ogromne. W mojej ponad dwudziestoletniej działalności publicznej rzadko spotkałem się z aż tak silnymi emocjami społecznymi

    – podkreśla.

    17 min
  • Atak na Iran coraz bliżej? USA wzmacniają obecność wojskową

     

    Napięcie na linii Stany Zjednoczone–Iran poanownie rośnie. Jak relacjonował na antenie Radia Wnet Mikołaj Murkociński, temat Iranu wraca do światowych mediów po krótkiej przerwie, gdy na dalszy plan zeszły inne globalne spory.

    Punktem zapalnym były gwałtowne protesty, które wybuchły na przełomie grudnia i stycznia. Zaczęły się na wielkim bazarze w Teheranie, początkowo jako reakcja na dramatyczną sytuację gospodarczą kraju, ale bardzo szybko nabrały charakteru politycznego i objęły kolejne miasta.

    Manifestacje dość szybko nabrały charakteru politycznego i rozlały się na cały kraj. Widzieliśmy obrazki z różnych miast irańskich, gdzie manifestujący wzywali do obalenia reżimu ajatollahów

    – mówił Murkociński.

    W odpowiedzi na represje wobec protestujących głos zabrał Donald Trump, który kilkukrotnie groził Teheranowi możliwością interwencji wojskowej. Przez moment wydawało się, że napięcie opada, jednak – jak podkreślał dziennikarz Radia Wnet – ostatnie dni przyniosły wyraźną zmianę.

    Wydawało się, że temat troszkę ucichł, ale nie. W ostatnich dniach ponownie widzimy wzrost napięć

    – relacjonował.

    Kluczowym sygnałem była zapowiedź wzmocnienia amerykańskiej obecności militarnej w regionie Zatoki Perskiej. Stany Zjednoczone mają wysłać tam armadę z lotniskowcem USS Abraham Lincoln, co natychmiast uruchomiło pytania o możliwy scenariusz siłowy.

    No i pytanie, czy wobec tego Stany Zjednoczone zdecydują się na uderzenie w Iran

    – zaznaczał Murkociński.

    Jednocześnie Donald Trump twierdzi, że władze w Teheranie są gotowe do rozmów z Waszyngtonem. To rodzi wątpliwość, czy demonstracja siły ma prowadzić do wojny, czy raczej służy budowaniu presji na irański reżim.

    Pytanie, czy rzeczywiście Stany Zjednoczone chcą uderzać, czy raczej mamy do czynienia z budowaniem presji na ajatollahów

    – mówił dziennikarz.

    W tle całej eskalacji pozostaje program nuklearny Iranu. Murkociński przypomniał, że został on poważnie nadwyrężony w czerwcu ubiegłego roku, gdy podczas tzw. dwunastodniowej wojny między Izraelem a Iranem amerykańskie bombowce B-2 uderzyły w infrastrukturę jądrową na terenie kraju.

    Na razie brak jednoznacznych odpowiedzi co do dalszego rozwoju wydarzeń. Wiadomo natomiast, że Donald Trump planuje spotkania z przedstawicielami wojskowymi Izraela i Arabia Saudyjskaej. Jak zauważa Murkociński, zwłaszcza Rijad może naciskać na Waszyngton, by unikać destabilizacji regionu.

    /fa

    4 min
  • Unia na kursie kolizyjnym. Prof. Tomasz Grosse: Kryzysy wzmacniają centrum, osłabiają państwa

     

    Kolejne kryzysy nie stały się dla Unii Europejskiej impulsem do wzmocnienia projektu integracyjnego. Przeciwnie, jak przekonuje Tomasz Grosse, są one zarządzane w sposób, który systematycznie osłabia Unię i zwiększa ryzyko dezintegracji.

    Problemy są raczej zamiatane pod dywan niż traktowane jako okazja, żeby pójść do przodu i wzmocnić Unię Europejską

    – mówił profesor.

    Metafora „sterowania Titanikiem”, która stała się tytułem jego najnowszej książki, nie jest literacką przesadą. Zdaniem profesora elity unijne widzą zagrożenia, ale nie zmieniają kursu. Zamiast tego reagują w sposób schematyczny: wzmacniają centralizację władzy w Brukseli.

    Kompetencje są cały czas przesuwane z poziomu narodowego, z narodowych demokracji, do Brukseli

    – podkreślał.

    W tym procesie kluczową rolę odgrywają najsilniejsze państwa członkowskie. Według profesora zmienił się wewnętrzny układ sił w Unii.

    Jeszcze niedawno mówiliśmy o osi niemiecko-francuskiej, a dziś coraz bardziej są to po prostu Niemcy

    – zaznaczył.

    Centralizacja odbywa się kosztem mniejszych państw, a także kosztem zasad prawnych, na których opiera się wspólnota.

    Obchodzenie traktatów stało się w zasadzie normą po stronie instytucji unijnych

    – mówił Grosse, wskazując na sankcje, naciski i metody pozaprawne jako stały element zarządzania kryzysowego.

    Profesor zwracał uwagę, że o ile w okresie stabilności integracja przynosiła korzyści, o tyle w czasie kryzysów ich podział stał się wyraźnie nierówny.

    Najwięcej korzystają te państwa, które mają największy wpływ na Unię, które są w jądrze decyzyjnym. Koszty kryzysów są przesuwane na najsłabszych

    – ocenił.

    Problemem nie jest sam fakt występowania kryzysów, lecz brak refleksji po stronie elit europejskich.

    Brakuje takiej refleksji, która rzeczywiście mogłaby zmienić kurs i przesunąć ten liniowiec w bardziej optymalną stronę

    – dodał.

    Zdaniem Gros­sego Unia Europejska znajduje się dziś w momencie, w którym sygnały ostrzegawcze są widoczne dla wszystkich. Mimo to dominująca narracja pozostaje optymistyczna, a polityczna praktyka sprowadza się do dalszego „inwestowania w projekt” bez jego głębokiej korekty.

    Mamy alarm, mamy czerwone lampki, a muzyka dalej gra

    – podsumował.

    Jeżeli sposób zarządzania kryzysami się nie zmieni, Unia – ostrzega profesor – będzie coraz bardziej niestabilna, podatna na wstrząsy geopolityczne i wewnętrzne konflikty interesów.

    /fa

    28 min
  • Kto rządzi światem? Davos, BlackRock i nowa doktryna Larry’ego Finka

     

    Przez lata był obecny, ale niewidoczny. Stał w cieniu Klausa Schwaba, nie wychodził na pierwszy plan, choć — jak twierdzi Adam Gniewecki — realny wpływ Larry’ego Finka na Światowe Forum Ekonomiczne był znacznie większy, niż powszechnie sądzono. Tegoroczne Davos miało być momentem przełomowym.

    Po 54 latach nieprzerwanego prowadzenia wszystkich konferencji ekonomicznych w Davos Klaus Schwab w tym roku zniknął. Po prostu zniknął. Nikt nawet nie powiedział, gdzie on jest, a jego rolę przejął dotychczasowy szef kuratorów tej konferencji w Davos – Larry Fink

     — mówił na antenie Radia Wnet Adam Gniewecki.

    Gniewecki podkreślał, że dla wielu obserwatorów było to zaskoczenie — sam Fink przez lata pozostawał w cieniu, choć regularnie bywał w Davos i pełnił tam wysokie funkcje organizacyjne.

    Dla mnie Larry Fink wyskoczył trochę jak diabeł z pudełka. Stał gdzieś w tle, a nagle okazało się, że to on przejmuje stery

     — przyznał.

    BlackRock: potęga finansowa większa niż państwa

    W rozmowie wracał też kontekst samej firmy BlackRock, której Fink jest współzałożycielem i prezesem. Gniewecki przypominał skalę tej instytucji:

    BlackRock obraca kapitałem w wysokości trzynastu i pół biliona dolarów. To więcej niż PKB Niemiec, Japonii i Wielkiej Brytanii razem wziętych

     — mówił.

    Jak zaznaczał, nie są to pieniądze należące do BlackRocka, lecz środki oddane firmie w zarządzanie przez fundusze emerytalne, państwa i globalnych inwestorów. Kluczową rolę w tym mechanizmie ma odgrywać system informatyczny Aladdin.

    To superkomputer, system zarządzania ryzykiem inwestycyjnym, który w czasie rzeczywistym realizuje transakcje giełdowe na całym świecie i wyciąga wnioski, co kupić, a co sprzedać

     — tłumaczył Gniewecki.

    Davos i globalny zwrot

    Najmocniejszym fragmentem rozmowy była jednak relacja z wystąpienia Finka w Davos — już jako faktycznego lidera forum.

    W przemówieniu inauguracyjnym zapowiedział dążenie do likwidacji państw narodowych, stworzenie rządu globalnego i zniesienie granic

     — relacjonował Gniewecki.

    Jeszcze większe poruszenie wywołała jednak zapowiedź odejścia od dotychczasowej polityki energetycznej.

    Larry Fink powiedział, że musi nastąpić zwrot do tradycyjnych źródeł energii: węgla, gazu, ropy naftowej i energii atomowej

    — mówił gość Radia Wnet.

    Zdaniem Gnieweckiego nie była to deklaracja polityczna ani ukłon w stronę Donalda Trumpa, choć Fink w przeszłości pełnił funkcję doradcy finansowego Białego Domu.

    To nie jest oportunizm. To wynik analiz. Rozwój idzie w stronę sztucznej inteligencji, robotyzacji i automatyzacji, a to wszystko pochłania gigantyczne ilości energii

     — przekonywał.

    Koniec Zielonego Ładu?

    Gniewecki zwracał uwagę, że podobne sygnały płyną także od innych globalnych graczy, w tym Billa Gates'a.

    Bill Gates, który był absolutnym guru wyznawców Zielonego Ładu, sam powiedział, że bez zmiany polityki energetycznej świat się nie będzie dalej rozwijał

     — mówił.

    W tej perspektywie zapowiedzi Finka nie są zerwaniem z dotychczasową narracją, lecz próbą ratowania globalnego systemu gospodarczego przed energetyczną ścianą.

    Nie da się pokryć całej planety wiatrakami. OZE są niestabilne i niewydajne. Bez powrotu do rozsądnej polityki energetycznej rozwój się zatrzyma

    — stwierdził Gniewecki.

    Rozmowa nie unikała też bardziej fundamentalnych pytań o realną władzę wielkich funduszy.

    To są pieniądze, przy pomocy których można rozgrywać wojny, zmieniać rządy, wskazywać prezydentów. Tylko że to się odbywa w cieniu

     — mówił.

    Gniewecki zaznaczał, że Davos pozostaje miejscem zamkniętych rozmów i nieformalnych ustaleń, których skutki odczuwalne są później w polityce państw. „To nie są rozkazy. To są sugestie. Ale sugestie, których trudno nie brać pod uwagę” — podsumował.

    /fa

    25 min

About Radio Wnet

From the publisher's feed

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

More shows like Radio Wnet

Polityka Insight Podcast by Polityka Insight

Polityka Insight Podcast

11 Listeners

Cyprian Majcher by Cyprian Majcher

Cyprian Majcher

9 Listeners

Imponderabilia - Karol Paciorek by Karol Paciorek

Imponderabilia - Karol Paciorek

39 Listeners

Podcast Historyczny by Rafał Sadowski

Podcast Historyczny

44 Listeners

OSW - Ośrodek Studiów Wschodnich by Ośrodek Studiów Wschodnich

OSW - Ośrodek Studiów Wschodnich

7 Listeners

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka by Dariusz Rosiak

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

42 Listeners

Brzmienie Świata z lotu Drozda by Paweł Drozd

Brzmienie Świata z lotu Drozda

12 Listeners

Skądinąd by Tomasz Stawiszynski

Skądinąd

14 Listeners

Nauka To Lubię by Tomasz Rożek

Nauka To Lubię

8 Listeners

Podkast amerykański by Piotr Tarczyński i Łukasz Pawłowski

Podkast amerykański

60 Listeners

Radio Naukowe by Radio Naukowe - Karolina Głowacka

Radio Naukowe

30 Listeners

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów by zurnalistapl

Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

23 Listeners

Podcast Wojenne Historie by Historia II wojny światowej

Podcast Wojenne Historie

24 Listeners

WojewódzkiKędzierski by Kuba Wojewódzki, Piotr Kędzierski

WojewódzkiKędzierski

34 Listeners

Dwie lewe ręce by Dwie Lewe Ręce

Dwie lewe ręce

3 Listeners