
Sign up to save your podcasts
Or


W I turze wyborów prezydenckich prowadzi Nasry „Tito” Asfura. Liczenie głosów trwa. Kandydat Partii Liberalnej Salvador Nasralla protestuje przeciwko licznym, jak ocenia, nieprawidłowościom podczas procesu głosowania. Mówi się też o dużym wpływie, jaki na przebieg wyborów miał wywrzeć prezydent USA Donald Trump.
Choć Marek Siwiec od lat nie pełnił funkcji publicznych, powrót 70-letniego polityka na stanowisko szefa Kancelarii Sejmu wywołał pytania o jego przeszłość i dawne wpływy. W rozmowie z Radiem Wnet dziennikarz śledczy Piotr Nisztor przypomina, że Siwiec od lat 80. był częścią „młodej elity” PZPR, która w III RP objęła kluczowe stanowiska.
To ta postkomunistyczna grupa Millera, Kwaśniewskiego, Cimoszewicza. Siwiec był jedną z najważniejszych postaci tego układu– mówi Nisztor, wskazując, że jako szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego miał dostęp do najtajniejszych informacji państwa.
Dziennikarz przypomina również kontekst PRL-owski: Siwiec figurował w ewidencji SB jako TW „Jerzy”, choć akta – podobnie jak w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego – zostały zniszczone.
To ogromna zagadka, jak wyglądały jego relacje z bezpieką– podkreśla.
„Lewica forsowała go do służb”
Najmocniejsza część rozmowy dotyczy kulis formowania obecnej koalicji rządzącej. Nisztor ujawnia, że podczas negocjacji Lewica miała próbować wprowadzić Marka Siwca do systemu nadzoru nad służbami specjalnymi.
Lewica Marka Siwca forsowała na funkcję zastępcy koordynatora do spraw służb specjalnych. Gdyby do tego doszło, Marek Siwiec de facto nadzorowałby dziś służby. To byłoby coś niebywałego– mówi.
To stanowisko jest bezpośrednio pod ministrem-koordynatorem i daje realny wpływ na działalność Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), Agencji Wywiadu (AW), Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) oraz Służby Wywiadu Wojskowego (SWW). Nisztor zwraca uwagę, że na tym odcinku kompetencje i przeszłość kandydata są kluczowe.
Człowiek, który mówił, że Rosja powinna być partnerem NATO, który chwalił rosyjski gaz i był przełożonym pułkownika Dukaczewskiego szkolonego w sowieckim GRU – miałby dziś nadzorować służby? Miałbym potężne wątpliwości– stwierdza.
Platforma Obywatelska miała zablokować kandydaturę
Nisztor podkreśla, że sprawa nie zakończyła się awansem Siwca tylko dlatego, że Platforma Obywatelska, a konkretnie ludzie Donalda Tuska, nie zgodzili się na tę propozycję.
Koalicjanci w kwestii służb zostali całkowicie spacyfikowani. Tusk nie pozwolił, by ktokolwiek z Lewicy miał wpływ na służby. Gdyby nie to, sytuacja wyglądałaby dziś zupełnie inaczej– dodaje.
Nisztor wskazuje, że powrót Siwca to element szerszego zjawiska – renesansu dawnych postkomunistycznych środowisk.
To naprawdę szokujące, że ci ludzie wrócili do władzy. Po latach niebytu– podsumowuje.
W rozmowie pojawia się również mało dotąd znany wątek dotyczący działalności Marka Siwca w projekcie upamiętnienia Babiego Jaru, finansowanym przez Fundację Aleksandra Kwaśniewskiego. Nisztor wskazuje, że wśród sponsorów przedsięwzięcia znaleźli się nie tylko ukraińscy oligarchowie, ale także rosyjscy miliarderzy.
To centrum finansowali również rosyjscy oligarchowie o korzeniach żydowskich. Kontrolują Alfa Bank, jeden z kluczowych elementów rosyjskiego systemu finansowego, wpisany na listy sankcyjne po ataku na Ukrainę– dodaje.
W ocenie dziennikarza te powiązania powinny budzić czujność służb specjalnych:
„Przy Marku Siwcu łączy się bardzo wiele nitek, które powinny być dokładnie przeanalizowane przez polskie służby.”
Jak kontakt z twórczością florystyczną otwiera dzieci na empatię? Czy i jak służba drugiemu człowiekowi może jednoczyć społeczność i być fundamentem naszego człowieczeństwa?
Fundacja Pracownia św. Józefa przy Karmelitach Bosych w Lublinie przygotowuje oratorium „Święty drugiego planu”. Libretto Szymona Babuchowskiego i muzyka Marcina Stycznia mają pokazać Józefa z Nazaretu jako człowieka ciszy, odwagi i wewnętrznego zmagania. Pierwszy singiel, „Noc pojedynku”, opowiada o momencie, w którym anioł we śnie wzywa go: „Nie bój się”.
Marcin Styczeń wspomina, że pomysł przyszedł z Fundacji św. Józefa.
Przyszła taka propozycja. Początkowo się żachnąłem, bo oratorium to duże wyzwanie. Potrafię pisać piosenki, ale czy oratorium?– mówi.
Współpraca z poetą Szymonem Babuchowskim okazała się kluczowa.
Wiedziałem, że potrzebuję głębszego poetyckiego spojrzenia. Szymon zapalił się do projektu i wtedy wiedziałem, że to dobry adres– wspomina.
Oratorium ma ukazać św. Józefa nie jako ikonę, lecz człowieka dotkniętego tajemnicą i lękiem.
Staramy się wniknąć w serce i umysł Józefa, pokazać jego dylematy – to, co musiał przeżywać, by podjąć misję wychowania Syna Bożego– mówi Styczeń.
„Noc pojedynku” rozwija tę myśl:
„To utwór o wewnętrznej walce i o tym, że anioł mówi mu: nie bój się Józefie. My to potem śpiewamy szerzej: nie bój się człowieku. Bo lęk paraliżuje także nas.”
Zamieszanie wokół „tajnego” posiedzenia Sejmu, które według przecieków ma dotyczyć rosyjskiej siatki szpiegowskiej i kryptowalut, Cymański interpretuje przede wszystkim jako element nacisku na prezydenta Karola Nawrockiego. Jego zdaniem kolejność jest odwrotna, niż przedstawiają to media: najpierw polityczny cel, potem dopasowywana narracja.
To, co pani powiedziała, tylko że odwrotnie, to jest atak w prezydenta, a w kontekście coś trzeba wymyślać. To jest bardziej teatr, widowisko, a mamy poważne zagrożenia– wyjaśnia.
Były poseł zwraca uwagę, że w sytuacji geopolitycznej, w której Polska mierzy się z licznymi niebezpieczeństwami, podobne spektakle są nieodpowiedzialne.
Najpotężniejsze zagrożenie jest wojenne. A bawienie się za pałkami, widowiska, kabaret to ostatnia rzecz, gdy wiszą nad Polską niebezpieczeństwa– dodaje. Cymański ironizuje także nad „tajnością” posiedzenia.
Szczelność? Przy 460 osobach? Tajemnice zostały ujawnione jeszcze przed posiedzeniem, to kabaret– stwierdza.
https://wnet.fm/2025/12/05/grzegorz-placzek-sprawa-ekshumacji-na-wolyniu-budzi-etyczna-groze/
Jego największy niepokój dotyczy jednak czegoś głębszego niż bieżący kryzys polityczny: erozji autorytetów i coraz bardziej agresywnego podziału społecznego.
Straszny problem braku autorytetów. Proszę wskazać nazwisko kogoś, kto cieszy się powszechnym szacunkiem. Nie ma. Podział mamy w rodzinach. Centryści są znienawidzeni. Albo z nami, albo przeciw– podkreśla.
Na koniec dorzuca gorzką refleksję o tempie, w jakim psuje się polska polityka.
Patrzę na to wszystko, przecieram oczy ze zdziwienia. Widziałem niejedno, ale żeby aż tak…– wskazuje.
Mikołaj Murkociński zaprasza na spotkanie z ks. Jacques Mouradem, arcybiskupem Kościoła Syrokatolickiego, które odbędzie się jutro o godz. 20:00 w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie. Nastepnie zdzwaniamy się z Małgorzatą Poszwą, która zachęca do odwiedzenia 9. Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach.
Stanisław Bukowski zanurza się w opowieści o trwającym aktualnie Festiwalu Trzy-Czte-Ry. Jak mówi, w swojej idei wydarzenie ma za zadanie konfrontować słuchacza z muzyką spoza głównego nurtu klasyki oraz zestawiać ze sobą dzieła z pozornie przeciwnych biegunów estetycznych. Utwory Ravela, Schuberta i Bacha brzmią tam razem z twórczością reprezentantów muzyki współczesnej, takich jak Paweł Klecki, Taeusz Baird i Andrzej Czajkowski. Temu ostatniemu artyście, Stanisław Bukowski poświęca więcej czasu, przybliżając słuchaczom tę nieco zapomnianą postać.
Fala medialnych i społecznych komentarzy wybuchła po publikacji, w której sugerowano, że „środowiska żydowskie zażądały usunięcia krzyży” przy drogach prowadzących do Treblinki. Jak podkreśla ks. Marcin Gołębiowski, rzecznik kurii drohiczyńskiej, informacja ta nie ma pokrycia w faktach.
Redaktor Wojciech Sumliński zwrócił się do nas drogą mailową z prośbą o ustosunkowanie się, czy takie żądania wpłynęły do kurii. Nie zdążyłem mu odpowiedzieć, kiedy on już opublikował to jako pewnik. I cały czas wisi na jego profilach w mediach społecznościowych to, że kuria drohiczyńska za pośrednictwem Ministerstwa Kultury i Dzieciństwa Narodowego otrzymała oficjalne żądanie od środowisk żydowskich, by usunąć krzyże przy drogach dojazdowych.– mówi.
Według duchownego, kuria nigdy nie otrzymała żadnego pisma, wniosku ani nacisku, o których wspominał autor wpisu w mediach społecznościowych.
Na stan mojej obecnej wiedzy nic takiego nie miało miejsca. Prawdą nie jest, jakoby na kurię drohiczyńską ktokolwiek miał wpływać czy kierować żądania usunięcia krzyży– zaznacza.
Ks. Gołębiowski przypomina, że przekazał autorowi wpisu oficjalną odpowiedź i poprosił o sprostowanie, ponieważ jego publikacja wprowadza odbiorców w błąd.
Poprosiłem, by tę informację sprostował, bo ona wprowadza czytelników w błąd. Nawet jeśli cel jest szczytny, podstawą działań nie mogą być nieprawdziwe informacje– podkreśla.
Zamieszanie wywołało reakcję społeczną – wiele osób zaczęło dzwonić do kurii, deklarując gotowość obrony krzyży. Ks. Gołębiowski ocenia te odruchy jako szczere i płynące z troski, ale zwraca uwagę, że ich źródło jest fałszywe.
Widzę poruszenie oddolne, ludzie mówią, że chętnie staną w obronie krzyży. Ale musimy dementować nieprawdziwe informacje. Nie było żadnych nacisków ani żądań – ani oficjalnych, ani nieoficjalnych
– mówi.
Duchowny dodaje, że w przeszłości temat krzyży w okolicy Treblinki pojawiał się w debatach medialnych, m.in. w artykułach prasowych, ale współcześnie nie wpłynęło do kurii nic, co uzasadniałoby twierdzenia o rzekomych żądaniach usunięcia symboli religijnych.
Zapewniam, że ani oficjalnie, ani nieoficjalnie nie wpłynęło do nas nic, jakobyśmy mieli krzyże usuwać– podsumowuje rzecznik.
/fa
Poseł Konfederacji w rozmowie z Katarzyną Adamiak mówi o fałszu poglądu, że na Ukrainie nie istnieje problem banderyzmu. Wg Grzegorza Płaszczka rząd musi zmienić politykę ws. ekshumacji na Wołyniu.
W paryskim domu pallotynów, w przestrzeni od lat związanej z polską refleksją religijną i filozoficzną, ks. prof. Robert Woźniak opowiada o duchowym wymiarze Paryża, o własnym odkrywaniu kapłaństwa i o tym, co w nauczaniu ks. Józefa Tischnera pozostaje dla niego kluczem do zrozumienia współczesności.
Rozmowa zaczyna się od pytania o osobiste znaczenie nauczania Tischnera. Ksiądz Woźniak przywołuje słynne słowa filozofa wypowiedziane na wykładzie:
„Jestem człowiekiem, potem filozofem, potem trochę długo, długo nic i dopiero księdzem”.A jednak sam odbierał go inaczej:
„Moje doświadczenie Józefa Tischnera jest takie, że był księdzem, człowiekiem, filozofem i że to wszystko było gdzieś na jednym poziomie. To był taki człowiek integralny”.Woźniak podkreśla, że dopiero jako ksiądz naprawdę zrozumiał Tischnera:
„Jako kleryk go nie rozumiałem, jako ksiądz go zrozumiałem. Rzeczywiście to kapłaństwo było u niego pewną cechą, pewnym kształtem jego człowieczeństwa”.Czy młody człowiek może zrozumieć Tischnera?
Ksiądz profesor odpowiada z przekonaniem, że tak — pod warunkiem wysiłku intelektualnego:
„Warto czytać tylko książki, których nie rozumiemy. (…) Każdy jest w stanie zrozumieć Tischnera, jeśli tylko w to włoży serce i czas i intelekt”.Paryż – miasto wielkiej teologii
W dalszej części rozmowy ks. Woźniak tłumaczy, dlaczego Paryż pozostaje dla niego miejscem wyjątkowym duchowo:
„To miasto, w którym powstawała wielka teologia, która zdecydowała i doprowadziła do Soboru Watykańskiego II”.Dodaje również, że wybór kard. Lustigera przemienił oblicze paryskiego Kościoła, czyniąc go laboratorium duchowej odnowy:
„Dobre miejsce także dlatego, że chyba jest takim przyczółkiem, taką awangardą pokazującą, czym mogłoby być życie Kościoła w zlaicyzowanym świecie”.Paryski Kościół określa jako żywą wspólnotę:
„Wspólnotą, piękną liturgią, w dużej mierze pewnego rodzaju skromnością”, tworzoną przez „ludzi z biedniejszej sfery, ale także szlachtę”.Metafizyka — wciąż niezbywalna?
Na pytanie o miejsce metafizyki w świecie nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji, Ksiądz Profesor odpowiada bez wahania:
„Myślę, że ona jest niezbywalna, to znaczy nawet jeśli byśmy chcieli od niej uciec, (…) to myślę, że przed metafizyką nie uciekniemy”.Dla niego metafizyka nie jest próbą łatwych wyjaśnień, lecz przestrzenią piękna i tajemnicy:
„W metafizyce przede wszystkim jest jakieś piękno, które otwiera na przyszłość”.Przywołuje też najważniejsze pytania ludzkiej egzystencji, o których pisał Jan Paweł II w Fides et Ratio:
„Jaki jest sens życia, po co istnieję, czy warto istnieć, co jest prawdą?”.Jego zdaniem młodzi ludzie także dziś te pytania noszą w sobie — nawet jeśli nie zawsze znajdują dorosłych, którzy pomogą im je wypowiedzieć.
Ulubiony święty i ulubiony cytat
Gdy pojawia się pytanie o „ulubionego świętego”, nasz rozmówca wskazuje na Ireneusza z Lyonu:
„To jest święty, który ma klucz do zrozumienia naszej epoki”.Przywołuje centralne dla jego teologii zdanie:
„Chwałą Boga jest człowiek żyjący, a życiem człowieka jest oglądanie Boga”.I dodaje, że właśnie to zdanie… najlepiej streszcza, co najcenniejszego znajduje u Tischnera:
„Za to lubię Tischnera — że nauczył mnie, iż celem mojego działania duszpasterskiego i celem mojego bycia człowiekiem jest, żebym dojrzał intelektualnie i dojrzał w wolności”.Wywiad kończy się prostym podsumowaniem tej Tischnerowskiej lekcji:
„To jest cel życia księdza — żeby człowiek zakwitnął w poznaniu prawdy i w wolności”.Choć media opisywały sprawę jako historię o nauczycielu, który „nie chciał używać zaimków genderowych”, Tomasz Wybranowski z Dublina podkreśla, że to uproszczenie. Jak mówi, wokół tematu narosło wiele mitów, a sama Irlandia jest mocno podzielona.
Jest wiele przekłamań i tak naprawdę najgorszą sytuację ma centryczna prawda, ostrzeliwana z obu stron okopów– zaznacza.
Wybranowski przypomina, że fundamentem sprawy jest irlandzka Gender Recognition Act z 2015 roku, która wymaga od instytucji publicznych, w tym szkół, respektowania deklarowanej tożsamości płciowej.
To ustawa, która pozwala na zmianę płci prawnej wyłącznie na podstawie własnej deklaracji. Ja to nazywam głupotą i aberracją – mówię to jako obywatel– dodaje.
W tym kontekście szkoła Wilson's Hospital School poprosiła nauczycieli o używanie nowych zaimków wobec jednego z uczniów. Enoch Burke odmówił, powołując się na przekonania religijne. Sprawa nie zakończyła się jednak na sporze światopoglądowym. Sąd zakazał mu wchodzenia na teren szkoły, ale Burke – mimo zawieszenia i późniejszego zwolnienia – regularnie wracał na jej teren.
Został aresztowany za uporczywe naruszanie postanowień sądu. Sprawa nie dotyczy trans ani ideologii, tylko łamania zakazów– cytuje Wybranowski orzeczenie Sądu Apelacyjnego z marca 2023 roku.
W czerwcu 2025 roku szkoła otrzymała nagrodę od organizacji LGBTQ+ za działania na rzecz inkluzywności – również za sposób, w jaki postąpiła w sprawie Burke’a. To, zdaniem korespondenta, pokazuje szerszy kontekst polityczny i presję poprawności. Sam Wybranowski w swojej ocenie stara się pozostać wyważony.
Ja się absolutnie solidaryzuję z panem Burkiem, natomiast nie solidaryzuję się z tym, że łamał prawo. Dura lex, sed lex– mówi.
From the publisher's feed

10 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners