Jan Krzysztof Ardanowski uważa, że prezydent powinien zawetować mechanizm SAFE. Jego zdaniem Polska musi wzmacniać swoje zdolności obronne, ale nie może oddawać kontroli nad tym, jakie uzbrojenie trafi do armii i na jakich zasadach będzie finansowane.
Oczywiście musimy zwiększyć nasze zdolności obronne. Zagrożenie ze strony Rosji jest bardzo realne – powiedział.
Były minister podkreślił, że jeśli Polska musi się dozbrajać na kredyt, powinna robić to samodzielnie jako suwerenne państwo, a nie w ramach mechanizmu, który ograniczy jej wpływ na decyzje dotyczące obronności.
„Powinniśmy to zrobić jako suwerenne państwo i samemu decydować o tym. Uważam w związku z tym, że pan prezydent powinien to zawetować”
– stwierdził.
Jak zaznaczył, problemem nie jest sama potrzeba zbrojenia, lecz ryzyko utraty kontroli nad kierunkami polityki obronnej.
„Czy my będziemy w dalszym ciągu suwerenni w zakresie naszej obronności i sami będziemy decydowali o tym, jakie uzbrojenie polska armia będzie miała”
– pytał.
„Takiego kryzysu nie było”. Alarm ws. rolnictwa
W drugiej części rozmowy Ardanowski mówił o sytuacji rolników. Ocenił, że polskie rolnictwo znalazło się w wyjątkowo trudnym położeniu, a najbardziej cierpią ci, którzy inwestowali i rozwijali gospodarstwa.
„Takiego kryzysu rolnictwo, i to przede wszystkim rolnictwo towarowe, takiego kryzysu nie było. Jest załamanie produkcji we wszystkich kierunkach, nic nie przynosi dochodu”
– powiedział.
Były minister zaznaczył, że obecna sytuacja wymaga odłożenia politycznych sporów na bok i skupienia się na ratowaniu gospodarstw.
„Sytuacja jest tak dramatyczna w rolnictwie, że gierki polityczne partii rządzących i opozycyjnych powinny być odsunięte na bok”
– ocenił.
Jego zdaniem dodatkowym zagrożeniem dla polskich rolników jest napływ żywności spoza Unii Europejskiej, m.in. z Ukrainy i krajów Mercosur.
„Sytuacja napływu żywności spoza Unii, z Ukrainy, z Mercosur, niszczy to rolnictwo”
– powiedział.