
Sign up to save your podcasts
Or


w taki sposób wyzwania polityki socjalnej Republiki Irlandii charakteryzuje w swoim tekście szef portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc, nieobecny w tym wydaniu audycji.
Kolejny protest przeciwko polityce społecznej rządu Dublinie odbędzie się pod hasłem "Bezpieczna przyszłość - głos dla Irlandczyków"i będzie miała jak zawsze charakter pokojowy. Organizatory zaznaczają, że ich działania nie są wymierzone przeciwko konkretnym grupom etnicznym ani narodowym. Chodzi o stworzenie przestrzeni do publicznej debaty na temat bezpieczeństwa społecznego, dostępności mieszkań, rozstnącego obciążenia systemu edukacji i ochrony zdrowia oraz priorytetów narodowych.
To jest głos tych, którzy przez lata płacili podatki, wychowują dzieci, czują się coraz bardziej zepchnięci na margines własnego kraju. Protestujemy, bo kochamy Irlandię, a nie dlatego, że kogoś nienawidzimy.Władze, jak do tej pory, zapowiedziały uszczelnienie prawa azylowego i zwiększenie nakładów na bezpieczeństwo.
Ewentualny przyjazd specjalnego wysłannika prezydenta USA Donalda Trumpa nie został jeszcze potwierdzony przez żadne oficjalne źródła amerykańskie.
Idę przed siebie. Z plecakiem, starymi butami i pomysłem, który nie chce dać mi spokoju.
Bzdury opowiadane przez Giertycha i innych polityków KO nie będą miały znaczenia - przekonuje prezes Klubu Ronina.
Mike Gonzalez opowiada jak marksiści przeszli od rewolucji do walki z kulturą, normami i zasadami. Tłumaczy dlaczego zrezygnowali z walki i opanowali instutucje kultury. Gonzalez mówi też o planach poradzenia sobie z marksistami, którzy w USA opanowali instytucje zarządzające edukacją. Rozmówca Arkadiusza Jarzeckiego jest autorem książki, napisanej wraz z Kathrine Cornell Gorka, "Marksizm: nowa generacja. Jak z nim walczyć?" wydanej przez Warsaw Enterprise Institute.
MIKE GONZALEZ jest pracownikiem naukowym przy Heritage Foundation w Waszyngtonie. Współpracuje także z węgierskim think tankiem Mathias Corvinus Collegium. Mikz Gonzalez przez prawie dwadzieścia lat pracował jako dziennikarz, z czego piętnaście lat spędził pisząc z Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Porzucił dziennikarstwo, aby dołączyć do administracji Busha, gdzie był autorem przemówień dla przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Christophera Coxa, a następnie przeniósł się do Biura Europejskiego Departamentu Stanu, gdzie pisał przemówienia. Zajmował się także publicystką. Od 2009 roku pracuje w The Heritage Foundation, gdzie pisze o tożsamości narodowej, różnorodności, wielokulturowości, a także o polityce zagranicznej w ogóle.
Posłanka Razem po raz kolejny w audycji Milo Kurtisa i Jana Śpiewaka! Po wyborach prezydenckich, w programie omówienie fali nowych zgłoszeń do Partii Razem i przyszłości projektu CPK.
Jak informuje prof. Aleksander Stępkowski w rozmowie z Łukaszem Jankowskim, wszystko wskazuje, iż liczba protestów wyborczych w związku z domniemanymi nieprawidłowości podczas liczenia głosów po II turze wyborów prezydenckich, przekroczy 50 tysięcy. Są to w większości protesty identyczne w treści, jakby były powielane u jednego źródła.
L pościągali z Internetu i w sposób mniej lub bardziej świadomy wypełnili jakimiś danymi, nie zawsze swoimi. Czasami ludzie zmyślają PESEL-e na przykład. Czasami się nie podpisują w ogóle. Zdarzyły się sytuacje, gdzie ktoś przysłał protest wyborczy i napisał, przysyłam wam protest wyborczy Giertycha. Tego typu komicznie sytuacje.
Polityka energetyczna Polski prowadzi do uzależnienia od zagranicy i grozi blackoutem – ostrzega Szczepan Ruman z Core Energy. „Rządy ignorują inżynierów i działają wbrew logice”.
Polska ma jedne z najwyższych cen energii na świecie, a rządy – zdaniem Szczepana Rumana z Core Energy PSA – ignorują realne zagrożenia. „Blackout może się wydarzyć w każdej chwili” – ostrzega ekspert.
– mówi Ruman, krytykując fakt, że kontrolowane przez państwo firmy windują ceny energii.
Ekspert zwrócił też uwagę na uzależnienie transformacji energetycznej od Chin.
Przez lata Zachód promował technologie, których komponenty są produkowane niemal wyłącznie w Chinach. Teraz wszyscy się dziwią, że jesteśmy od nich zależni– zaznaczył.
Nikt nie słucha specjalistów
Jego zdaniem odpowiedzialność ponoszą politycy i lobbyści.
Za energetykę odpowiadają często politolodzy. Ignoruje się ostrzeżenia inżynierów. Nikt nie chce brać odpowiedzialności za przyszłość– stwierdził i dodał, że „już teraz ratujemy się awaryjnym importem energii z Ukrainy, bo bez tego mielibyśmy blackout”.
Być może potrzebny jest wstrząs, by w końcu zaczęto podejmować właściwe decyzje– dodał.
Bliska komitywa między Giertychem a Tuskiem jest w pewien sposób zrozumiała; motorem ich działania jest czysta nienawiść wobec Jarosława Kaczyńskiego - mówi dziennikarz.
Polski transport chyli się ku upadkowi – ostrzega Piotr Litwiński z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Wini m.in. pakiet mobilności, brak kierowców i bezczynność rządu.
– alarmuje Piotr Litwiński, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Jak podkreśla, jeszcze kilka lat temu transport był motorem polskiej gospodarki. Dziś firmy się kurczą, młodzi nie chcą wchodzić do zawodu, a państwo – jego zdaniem – wciąż nie rozumie skali problemu.
Nie mamy powodów do radości. Kiedyś transport kwitł, dziś wszystko się zwija. Młodzi nie chcą o tym słyszeć, a starsi odchodzą na emeryturę– mówi Litwiński. Wspomina rozmowę znajomego z synem, który odmówił przejęcia rodzinnej firmy transportowej: „Tato, ja nie jestem taki jak ty, żeby całe życie tyrać i nic z tego nie mieć”.
Spadek znaczenia branży w PKB i odpływ dewiz
Litwiński podważa też oficjalne dane rządowe, według których transport odpowiada za 7 proc. PKB.
To już nieaktualne. Dziś to może 2 proc. Państwo traci dewizy, które kiedyś przynosił właśnie transport– przekonuje.
Podkreśla, że branża zbudowana była przez prywatnych przedsiębiorców, bez pomocy państwa czy Unii Europejskiej.
To nasze dziecko. A jak człowiek coś sam zbudował, to to szanuje. A państwo? Nigdy nie dało nawet złotówki. Unia robiła wszystko, by nas zniszczyć, bo zdobywaliśmy ich rynek– mówi.
Zamykane kierunki wschodnie, konkurencja z południa i ze Wschodu
Dostęp do rynków wschodnich – Białorusi, Rosji i Ukrainy – został praktycznie zamknięty.
Nie jeździmy już do tych krajów. A z drugiej strony atakują nas Turcy, Serbowie, Mołdawianie. Polski przewoźnik jest wypychany z rynku– stwierdza.
Wyjaśnił, że to m.in. wpływa na stan branży, a w samym związku Litwińskiego 20 proc. firm przestało opłacać składki z powodu likwidacji, a 80 proc. ograniczyło działalność – często nawet o połowę floty. Według Litwińskiego Unia Europejska – przedłużając umowę liberalizującą przewozy z Ukrainą – doprowadziła do nierównej konkurencji.
Polak zrobi błąd w dokumentach – kara, zatrzymanie auta. Ukrainiec? Pogrożą palcem. Bo wojna. Ale wojna kiedyś się skończy– mówi.
Przypomina, że jeszcze niedawno Polska i Ukraina wymieniały się 160 tysiącami zezwoleń na przewozy. Polacy wykorzystywali połowę, Ukraińcy całość. Teraz – po zniesieniu zezwoleń – Ukraińcy wykonali w ciągu jednego roku aż milion kursów.
A rząd o tym wie– dodaje krótko Litwiński.
Co można zrobić?
Jego zdaniem rząd powinien niezwłocznie zająć się szkoleniem kierowców i zachętą do pracy w branży, w której dziś pracują nie tylko Ukraińcy i Białorusini, ale również Pakistańczycy i Hindusi.
Do każdego litra paliwa doliczana jest opłata – ok. 40 groszy. A przewoźnik zużywa 3–5 mln litrów rocznie. Te pieniądze idą do funduszu paliwowego i są rozdzielane, jak ministerstwo chce: tu na chodnik, tam na drogę. A przecież my już zapłaciliśmy podatek dochodowy i przychodowy. To powinno wystarczyć– podsumowuje Litwiński.
From the publisher's feed

11 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

8 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

31 Listeners

24 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners