E-FINANCIAL
Download on the App Store

E-FINANCIAL episodes

  • OF050 – Dlaczego nienawidzę długów i konkurs dla czytelników
    Dlaczego nienawidzę długów. Pokażę Wam jak wyglądają aktualne (z 2017 roku) zaległości w spłacie długów wśród Polaków. Jest to bardzo smutny i niepokojący obraz. Opowiem o sześciu powodach, dla których brzydzę się kredytami.
    Dziś wpis nietypowy z dwóch powodów. Po pierwsze jest to odcinek pięćdziesiąty bloga i podcastu. Z tej okazji chcę podziękować Wszystkim za wsparcie: za komentarze, za subskrypcje kanału RSS, za zapisanie się na listę mailingową, za słuchanie podcastu.
    Wpis gościnny
    Po drugie jest to mój wpis gościnny na blogu Oszczedzanie na przyszłość , który prowadzi Joanna Postupalska-Bożek.
    Dowiecie się z niego:

    * Ilu Polaków ma zaległości w terminowej spłacie zadłużenia i jakie są to kwoty
    * Ile przybyło należności w przeciągu jednego roku i jak szybki jest to – niestety – wzrost
    * Jak wygląda profil statystycznego dłużnika
    * Czy program 500 + pomaga wychodzić z długów czy wręcz przeciwnie
    * Dlaczego myślę, że dług to nowoczesne niewolnictwo
    * Jakich sztuczek używa branża finansowa byśmy wzięli kredyt, na który nas nie stać
    * Ile było rozwodów i samobójstw w ostatnich latach z powodów kłopotów finansowych

    Po odpowiedzi na te i inne pytania zapraszam na blog Oszczedzanie na przyszłość.
    Konkurs
    Dla czytelniczek i czytelników naszych blogów przygotowałem konkurs z nagrodami! Do wygrania będą trzy pamiątkowe srebrne ćwierćdolarówki. Są to monety z wizerunkiem Jerzego Waszyngtona wybite przed 1964 rokiem. Srebro w każdej z tych monet warte jest 12 razy tyle co jej nominał – prawie 3 dolary. Na dzień dzisiejszy jest to ponad 10 zł. Nie wspominając o podatku VAT, wartości historycznej i pamiątkowej, która spokojnie podwaja wartość samego metalu.
    Macie naprawdę duże szanse na wygraną. Czytelników nie ma na razie wielu, komentatorów też więc szansa na nagrodę to kilka – kilkanaście procent. Lepsze niż lotto!
    Warunki obowiązkowe uczestnictwa są dwa: zapisanie się na mój newsletter i polubienie mojej strony na Facebook’u. Proszę więc o używanie prawdziwych danych osobowych i adresów email bym mógł te informacje porównać. Jeśli ktoś nie ma konta w tym serwisie społecznościowym to w szczególnych przypadkach przymknę na to oko. Czas trwania konkursu;: 14 dni od daty publikacji tego wpisu, czyli do piątku 6 kwietnia, godzina 23:59.
    Pierwsza moneta zostanie wylosowana wśród wszystkich osób, które spełnią warunki obowiązkowe
    Druga moneta powędruje do osoby, która spełni warunki obowiązkowe i zostawi najwięcej komentarzy pod przyszłymi i przeszłymi odcinkami na moim blogu. W przypadku remisu niezależna komisja (moja Żona) wybierze zwycięzcę na podstawie najlepszego komentarza.
    Trzecia moneta zostanie wylosowana wśród osób, które spełnią warunki obowiązkowe i zostawią opinię ta temat mojego podcastu w iTunes.
    Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo by uzgodnić szczegóły wysyłki. Dlatego też podawajcie prawdziwe maile!
    Zdjęcie od Alice Pasqual<...
    8 min
  • OF049 – Kup dziecku skarbonkę – czyli jak uczyć dzieci oszczędzania
    Kup dziecku skarbonkę – czyli jak uczyć dzieci oszczędzania. W ten sposób nasza pociecha nauczy się liczyć, szanować pieniądze i zdobędzie nawyk oszczędzania. Jeśli nie chcemy aby dziecko miało w przyszłości problemy finansowe musimy zadbać o to sami od najmłodszych lat. Nie liczmy na szkołę bo ona tylko musi wypełniać „program”.
    Skarbonki rodzinne
    Oboje moich dzieci ma skarbonki. Dostali je ode mnie na w bardzo młodym wieku. Jeśli chodzi o starszego ośmiolatka to nie pamiętam dokładnie, kiedy to było ale chyba gdy szedł do szkoły. Miał wtedy 4 lata, bo tyle się ma gdy idzie się do zerówki w Anglii. Co do młodszego dwulatka sytuacja jest prostsza bo na drewnianym kuferku wygrawerowano dedykację z datą – był to prezent na jego pierwsze urodziny.
    Nawet ja z żoną mamy swoją skarbonkę. Jest to porcelanowy słonik, którego dostaliśmy od grupy przyjaciół w dniu ślubu. Pieniądze, które w nim były już dawno wydaliśmy ale nie stał on pusty. Używaliśmy go przez 11 lat w Anglii do gromadzenia gotówki znalezionej na ulicy. Jest wypełniony po brzegi monetami i nawet kilkoma banknotami. Obecnie, po powrocie z Wysp, służy nam za talizman szczęścia i dowód, że naprawdę pieniądze leżą na ulicy!
    Po co dziecku skarbonka?
    Oczywiście po to by gromadzić w niej pieniądze! Ale skarbonka ma jeszcze wiele innych przydatnych walorów wychowawczych i edukacyjnych. Poniższe przemyślenia są z mojej perspektywy – oszczędnego ojca dwóch synów.

    Skarbonka dla dziecka to źródło wiedzy finansowej. Dzięki niej nauczy się, że pieniądze nie biorą się znikąd i są cenne, służą do zaspokajania najważniejszych potrzeb oraz, że trzeba je oszczędzać by móc kupić coś drogiego.
    — Opiekun Finansów (@OpiekunFinansow) March 19, 2018

    Nauka liczenia i nie tylko…
    Liczenie na papierze jest nudne. Kupowanie zabawek wspomagających dodawanie jest kosztowne i niepotrzebne. Liczenie małych, błyszczących krążków dla małych chłopców to super zabawa. Można je dotknąć, powąchać, polizać, rozrzucić po całym pokoju i patrzeć jak tata zbiera… Monety są małe, cienkie i na początku dziecko będzie miało trudności z ich podnoszeniem. Doskonale zatem nadają się do rozwijania zdolności motorycznych małych rączek.
    Na początku liczymy monety nie zważając na nominały. Możemy robić proste dodawania, odejmowania, porównywania wielkości kolumn z monetami. Później gdy dzieci są bardziej świadome możemy dodawać liczby, które są na monetach. W ten sposób można opanować dodawanie do stu, korzystając tylko z monet groszowych o nominałach: 1, 2, 5, 10, 20 i 50 groszy.
    Oswajanie z pieniędzmi
    Dzieci są bacznymi obserwatorami. Widzą nas jak robimy zakupy i że płacimy pieniędzmi (chyba że cały czas używamy karty). W końcu same do tego dojdą albo my je uświadomimy, że te krążki w skarbonce to są pieniądze. Są one cenne bo za nie kupujemy wszystko dookoła i płacimy podatki ;).
    Najlepiej wyjaśnić wartość na przykładzie czegoś cennego dla dziecka. Fizycznie usypać stos pieniędzy, za który można kupić jego ulubioną zabawkę. Wtedy taki mały człowiek będzie w stanie na swój sposób zrozumieć wartość i sens pieniędzy.
    Dziecku większemu – przedszkolakowi – oprócz monet włóżmy też do skarbonki reprezentatywną próbę banknotów czyli 10, 20, 50 zł. Niech wie, że takie istnieją, który jest „najlepszy” a który „najgorszy”. A na dodatek, co jest wielce nieintuicyjne i niezrozumiałe, że taki papierek z obrazkiem jest dużo więcej warty niż „złoty” grosik.
    Nawyk oszczędzania
    Mój ośmioletni syn ma 3 osobne miejsca na pieniądze. Pierwszy to jego portfel, gdzie trzyma wszystkie monety i jakiś jeden banknot. Nosi go przy sobie i to są jego pieniądze do wydania na dowolne cele. Są to skromne środki,
    16 min
  • OF048 – Cudowne życie bez kredytu hipotecznego
    Cudowne życie bez kredytu hipotecznego. Dziś opowiemy sobie o kupnie własnego mieszkania za gotówkę. Jest to możliwe dla większości z nas jeśli mamy wyznaczony cel i konsekwentnie do niego dążymy. Musimy być w stanie się poświęcić i pójść na liczne kompromisy. Ale nagroda w postaci swojego mieszkania jest tego warta. Uważam, że jest to najlepszy sposób na zakup nieruchomości.
    Po pierwsze podzielę się z Wami radosną wiadomością:

    Hura! Dziś stałem się właścicielem swojego pierwszego mieszkania. Kupione za gotówkę. Banki mogą mnie ugryźć.
    Następny wpis będzie opisywał moje wrażenia z tego procesu – zapraszam na blog.
    — Opiekun Finansów (@OpiekunFinansow) March 14, 2018

    Nie ma nic za darmo
    Nastawienie
    Jeśli ktoś nie jest gotowy na duże kompromisy, na rezygnację z przyjemności, na poświęcenie, na ciężką pracę, obcinanie wydatków, oszczędzanie sporej części dochodów przez wiele lat – nigdy nie oszczędzi na mieszkanie. Musi kupić mieszkanie na kredyt i się z nim użerać przez 30 lat. Dług będzie nad nim wisiał niczym miecz Damoklesa przez większość życia a może i straszył jego spadkobierców po śmierci. Ja brzydzę się długami, biurokracją i służalczością. A kredyt hipoteczny to perfekcyjna kombinacja wszystkich tych rzeczy w jednym produkcie.
    Jest wiele sposobów jak uzbierać pieniądze na zakup swojego pierwszego mieszkania. Można mieszkać z rodzicami, teściami lub można wynajmować małą, obskurną kawalerkę. Można też poświęcić się całkowicie zarobieniu dużej kwoty pieniędzy szybko: założyć własną firmę lub wyjechać za granicę. Ja wybrałem najłatwiejszą dla mnie metodę – emigrację do Wielkiej Brytanii.
    11 lat w Anglii
    Gdy opuszczałem Poznań w 2006 roku nie był on jeszcze rajem dla programistów, takim jakim jest teraz. Upatrywałem w Wielkiej Brytanii szansę na szybki zarobek i doszkolenie języka. Pierwsza praca jaką dostałem była w Szkockim miasteczku Hamilton. Jako programiście zaoferowano mi 20 000 funtów, a wtedy było to ponad 100 000 zł. Nowe mieszkania w Poznaniu kosztowały dwa razy tyle. Moja naiwna arytmetyka wykazała, że przez 2-3 lata uzbieramy na mieszkanie. Niestety już wtedy rozpoczynał się bum mieszkaniowy. Ceny poszybowały w górę a mój pracodawca splajtował po 6 miesiącach 🙁
    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Po dwóch tygodniach znalazłem sobie pracę w Londynie. Najpierw na okres próbny, kiedy to pracowałem z domu. Po kilku tygodniach gdy  dostałem ofertę pracy na etat przeprowadziliśmy się do stolicy. Zarobki się podwoiły, podobnie koszty życia i ceny nieruchomości w Polsce. Tak więc zostaliśmy na trochę dłużej i nie wiadomo kiedy minęły te planowane 3 lata.
    Moja kariera dostała kopa gdy w 2008 roku zatrudniono mnie na kontrakt w banku RBS. Poznałem smak prowadzenia własnej firmy i pracy za stawkę dzienną. Były to pieniądze dużo lepsze niż na etacie. Na dodatek można było wykorzystać różne (legalne) sposoby optymalizacji podatkowej, by płacić dużo niższe daniny. Potem praca i życie nabrało tempa. Przeprowadziliśmy się niedaleko Cambridge a potem znów do Londynu. Urodziło nam się dwoje dzieci. Zdobywałem kolejne kontrakty: uniwersytet w Cambridge, Bank of America Merill Lynch, bank inwestycyjny Barclays. Za każdym razem wzrastała płaca ale również natężenie pracy, stres i frustracja.
    W końcu w 2016 roku oznajmiłem wszystkim że wracamy do Polski w wakacje przyszłego roku. I tak się stało, że 29 lipca 2017 roku siedziałem w ciężarówce z całym naszym dobytkiem na promie z Dover do Calais. O tym ostatnim roku to chyba napiszę kiedyś książkę. Ogromna liczba zadań i stres by zamknąć dekadę życia w jednym kraju i przenieść ją do innego były jednym z najbardziej pracowitych etapów mojego życia.
    Poświęcenie
    A gdzie tu poświęcenie i kompromisy? Takie pytanie zadawać może tylko ktoś,
    21 min
  • OF047 – Rób przemyślane prezenty
    Rób przemyślane prezenty. Odcinek 47 podcastu i 43 z cyklu „od zera do milionera”
    Dziś opowiemy sobie o miłym temacie jakim jest dawanie prezentów. Jednak jako osoby oszczędne musimy obdarowywać mądrze. Tak by było to z korzyścią dla nas – niedrogie – i dla osoby obdarowywanej – użyteczne. Dlaczego warto to robić? Jakie prezenty dawać a jakich unikać? Zapraszam do lektury.
    Drobne ostrzeżenie. Ja jestem zaciekłym wrogiem głupich prezentów. Na pewno będzie to widać w dalszej części wpisu. Nie owijam w bawełnę tylko nazywam rzeczy po imieniu. Bezpośrednio jestem w stanie powiedzieć komuś, że dał mi zbędny prezent i tylko wywalił pieniądze w błoto. Cóż, takie mam podejście. Ale nie musiałbym tego robić gdyby ludzie się trochę zastanowili nad tym czy ich podarunek ma sens i czy się przyda. Niektóre prezenty, które dostawaliśmy trafiały prosto do kosza, na portal aukcyjny jeśli miały jakąś wartość, albo nigdy nie zostały użyte i gdzieś leżą na półce lub w kartonach.
    Dlatego nie obrażajcie się tylko wyciągajcie wnioski!
    Tło historyczne
    Już dawno odeszły do lamusa czasy kiedy to przedmiot dany na prezent miał jakąś wyjątkową wartość. Chodzi mi o lata 80-te dwudziestego wieku i wcześniej kiedy w sklepach niewiele dało się kupić. Wtedy każda rzecz była dużo cenniejsza niż wydane na nią pieniądze. Bo do tego trzeba było odstać swoje w kolejce, mieć kartki albo dolary, znajomości, przywileje a często dawać łapówki. Jestem za młody by to pamiętać ale kiedyś nowe sprzęty AGD dostępne były wyłącznie dla młodych małżeństw. Dziś dla niech jet tylko specjalny kredyt – ha! ha!.
    Czterdzieści lat temu nowa lodówka, telewizor, odkurzacz, żelazko, garnki, sztućce, szklanki, kosz na śmieci, szufelka i zmiotka, wazonik pseudo-kryształowy, zabawki, książki, kredki miały zupełnie inną wartość niż teraz. Dziś idziemy do sklepu i mamy do wyboru dziesiątki jak nie setki różnych modeli, ogranicza nas tylko dostępny budżet. Ba! Nawet nie musimy nigdzie wychodzić, bo w sklepie internetowym nie dość, że mamy jeszcze większy wybór, to przywiozą nam towar do domu.
    Sytuacja ta, w mojej ocenie, rodzi kilka problemów. Po pierwsze, jakie sensowne prezenty dawać skoro osoba lub rodzina wszystko co potrzebuje już ma? Po drugie, w sklepach są miliony towarów, ale nie każdy z nich nadaje się na prezent. Można kupić coś pozornie użytecznego ale będzie to kompletnie nietrafiony podarek i zmarnowane pieniądze.  Po trzecie, większość produktów w zasięgu normalnego budżetu na prezent jest kiepskiej jakości. Nawet jeśli podarunek będzie trafiony to nie posłuży za długo bo się zepsuje. Jak tym problemom zaradzić? Czytajcie dalej.
    Szanujmy pieniądze
    Pierwszym i głównym powodem, dla którego musimy dawać prezenty mądrze są oczywiście nasze finanse. Podarunki kupujemy zazwyczaj za ciężko zarobione pieniądze, dlatego powinno nam zależeć by nie były one zmarnowane. Przecież dla siebie nie kupilibyśmy dziesiątego wazonu, książki z promocji w spożywczaku, pluszowego misia dla chłopca w wieku szkolnym itd.

    Czasami lepiej jest nie dać prezentu w ogóle, niż dać coś co spowoduje frustrację u obdarowanego.
    — Opiekun Finansów (@OpiekunFinansow) March 12, 2018

    Pracując w Anglii jako programista byłem w tej „komfortowej” sytuacji, że zarabiałem więcej niż (prawie) każdy członek mojej bliższej lub dalszej rodziny. I nie mogłem wyjść z podziwu jak wiele osób marnuje pieniądze na prezenty dla nas i dla naszych dzieci. Dawanie im kolejnych zabawek, podczas gdy w całym mieszkaniu było ich pełno, było naprawdę zbędne.
    23 min
  • OF046 – Zarób dodatkowo 100 zł
    Zarób dodatkowo 100 zł. Odcinek 46 podcastu i 42 z cyklu „od zera do milionera”
    Dziś opowiem o drugim kroku do zwiększania dochodów – zarobieniu dodatkowych 100 zł poza naszym głównym źródłem zatrudnienia. Udało mi się znaleźć 233 sposoby na dodatkowe zarobki.
    Krok pierwszy za nami
    We odcinku 35: Zarób dodatkowe 10 zł omówiliśmy podstawy dodatkowych dochodów. Opowiedziałem Wam, że możemy sprzedać nasz czas, talent lub produkt. Opisałem trzy fundamenty niezbędne by cokolwiek dorobić: pozytywne nastawienie, znalezienie potrzeb i reklama. Na koniec przedstawiłem 20 prostych sposobów na zarobienie dziesięciu złotych. Polecam przeczytanie lub wysłuchanie tamtego odcinka by się z tymi podstawami zapoznać.
    Jeśli przeszliście przez ten pierwszy etap to już osiągnęliście co najmniej 90% sukcesu. Nawet jeśli zarobiliście tylko to minimum – 10 zł. Teraz wystarczy zrobić to dziesięciokrotnie i macie stówę. Jeśli zarobiliście więcej to liczba powtórzeń jest proporcjonalnie mniejsza: 5 razy przy 20 zł, 2 razy przy 50 zł. A może wykonaliście jakąś dużą pracę i już zapłacono Wam 100 zł lub więcej? Doskonale!
    Krok drugi – 233 sposoby na dodatkowe zarobki
    Ja nie chciałbym odkrywać ponownie koła gdyż Internet pełen jest pomysłów na dodatkowe zarobki. Poniżej podaję linki do kilku wartościowych artykułów na innych blogach i portalach. W sumie podają one 233 porady (choć część może się powtarzać) jak dorobić do pensji:

    * Finanse Bardzo Osobiste – Marcin Iwuć – Jak zwiększyć swoje zarobki? (18 sugestii)
    * Nie poddawaj się – Łukasz Chrząszcz – Jak dorobić do pensji – 53 pomysły na dodatkowy zarobek
    * Jak oszczędzać pieniądze – Michał Szafrański 101 sposobów na oszczędzanie i zarabianie i Praca dodatkowa poza etatem – 30 pomysłów
    * Praca w sieci – Praca w domu – 12 sprawdzonych sposobów dla każdego
    * Finanse po ludzku – Artur Sarnecki –19 prostych sposobów na dodatkowe dochody

    Śmiem twierdzić, że jeśli ktoś nie podejmie się zdobycia dodatkowego zarobku to nie będzie to związane z tym, że na powyższej liście nie znalazł nic dla siebie. Powodem będą standardowe wymówki: jestem zmęczony, mam inne obowiązki, nie chce mi się, nie warto, ktoś inny o mnie zadba (rodzina, ZUS, państwo), nie wiem jak, jestem za stary lub schorowany itd.
    Owszem, te rzeczy mogą być prawdą ale czy rzeczywiście dyskwalifikują nas przed dorobieniem sobie stówki? Musimy się przełamać i najpierw zarobić cokolwiek.

    Jeśli potrzebujemy dodatkowych pieniędzy to łatwiej jest je zdobyć pracą niż oszczędzaniem.
    — Opiekun Finansów (@OpiekunFinansow)
    10 min
  • OF045 – Zacznij oszczędzać 5% dochodów
    Zacznij oszczędzać 5% dochodów. Odcinek 45 podcastu i 41 z cyklu „od zera do milionera”
    Musimy oszczędzać co najmniej pięć procent naszych dochodów. Dlaczego? Jak to zrobić? Ile uzbieramy i jak szybko? Na te i inne pytania odpowiadam poniżej we wpisie i oczywiście w podcaście.
    Dlaczego pięć procent
    Dziś podnosimy poprzeczkę. W odcinku 26 zaczęliśmy od oszczędzania jedynie 1% naszych dochodów. Ale jak pokazałem w tamtym artykule niedaleko dojdziemy i niewiele uzbieramy. Po roku będzie to zaledwie 12% naszej pensji. By uzbierać równowartość całej naszej pensji potrzebowalibyśmy 100 miesięcy, czyli 8 lat i 4 miesięcy (dla uproszczenia pomijam uzyskane w tym czasie odsetki – bo będą mizerne).
    To zdecydowanie za długo. Jedynym sposobem na przyspieszenie jest odkładanie większych kwot. Oszczędzanie 5% z pensji to krok w dobrym kierunku. Po pierwsze, aż pięciokrotnie zwiększamy nasze dotychczasowe tempo. Po drugie, nadal jest to niewielka część naszych wpływów i na życie mamy pozostałe 95%. Po trzecie, jeśli zarabiamy średnią krajową, to już po 6 miesiącach będziemy mieć ponad 1000 zł, a po kolejnym roku odłożymy prawie całą naszą pensję.
    Sposoby na oszczędzanie
    Metoda na oszczędzanie tej i innych kwot jest prosta. Pisałem o niej wcześniej: płacimy sobie najpierw. Polega ona na tym, że pierwszą transakcja jaką robimy po otrzymaniu pensji jest transfer odpowiedniej kwoty do puli oszczędności.

    Oszczędzanie jest proste. Trudne jest przeżycie za to co pozostanie.
    — Opiekun Finansów (@OpiekunFinansow) March 7, 2018

    Gotówka
    Jeśli używamy gotówki tak jak rekomendowałem w odcinku o płaceniu za zakupy gotówką lub budżetujemy systemem kopertowym to oszczędzanie jest najprostsze z możliwych. Z puli dostępnych pieniędzy, gdy tylko je otrzymamy lub wyciągniemy z bankomatu, wydzielamy 5%. Dla ułatwienia zaokrąglijmy je do pełnych 10 zł, żeby nie bawić się monetami. Banknoty odkładamy do skarbonki, koperty, słoika czy w inne bezpieczne miejsce.
    Proponuję dodać etykietę „oszczędności” i zapisywać aktualnie zgromadzoną kwotę na jakiejś kartce papieru w środku. Zyskamy na czasie przy comiesięcznym podliczaniu. A czas to pieniądz.
    Konto bankowe
    Jeśli trzymamy pieniądze na darmowym koncie rozliczeniowym i mamy konto oszczędnościowe to możemy stosować oszczędzanie automatyczne. Wystarczy, że ustawimy sobie miesięczne zlecenie stałe na dzień następujący po wpływie pensji na konto. Wyliczymy sobie ile wynosi 5% z naszych dochodów i tyle wpiszemy jako kwotę zlecenia. Tu nawet możemy używać końcówek złotowych i groszowych. Są to tylko liczby w bazie danych i system bankowy sam będzie je sumował, my nie tykamy banknotów ani monet.
    Raz stworzone zlecenie będzie wykonywać się samo bez tracenia czasu z naszej strony. Nie będziemy też mieć wymówek, że zapomnieliśmy czy nie zostało nam nic do odłożenia na koniec miesiąca.
    Ile jesteśmy w stanie oszczędzić
    Policzmy sobie ile jesteśmy w stanie oszczędzić w ten sposób.
    13 min
  • OF044 – Jak ocaliłem 21 000 zł czytając umowę
    Jak ocaliłem 21 000 zł czytając umowę – odcinek 44 podcastu.
    Dziś opowiem wam historię, która wydarzyła się w zeszłym tygodniu (między 26 lutym a 1 marca 2018). O mały włos nie zostałem reklamodawcą swoich usług w gazecie „Słowo Poznania„. Oferta promocyjna reklamy za 299 zł okazała się ostatecznie kontraktem na 24 emisje (około dwa lata) o łącznym koszcie 20 736,57 zł.
    Artykuł można podsumować jednym zdaniem: nigdy nie podpisujemy nic bez czytania. Bo nie pomoże nam żadne oszczędzanie, kontrola wydatków czy budżet domowy, jeśli zgodzimy się na niekorzystną dla nas umowę finansową.
    Korespondencja
    Pierwszy telefon
    Poniedziałkowy cichy poranek w biurze przerwał mi telefon. „Dzień dobry, tu Ania Kowalska. Dzwonię do Pana z gazety Słowo Poznania” – przedstawiła się miła Pani w telefonie. Imię mojej rozmówczyni zostało celowo zmienione a poza tym już go nie pamiętam. Pani Ania przedstawiła mi atrakcyjną ofertę zareklamowania moich usług  w jej czasopiśmie. Promocja była ograniczona czasowo. W chwili obecnej 4 moduły, 85 mm x 97 mm oferowane były w cenie 299 zł netto za emisję, zamiast 720 zł netto! Na szybko licząc była to obniżka o prawie 60%. Oczywiście kwoty były podawane bez podatku VAT – coś czego bardzo nie lubię, bo ukrywa to prawdziwy koszt. Ja na szczęście jestem na to uodporniony i mentalnie powiększam kwoty netto o jedną czwartą by uzyskać przybliżoną prawdziwą cenę.
    Oprócz niskiej ceny korzyści było jeszcze więcej. Po pierwsze, reklama miała ukazać się się przy artykule z mojej branży – doradztwa finansowego. Po drugie, byłbym jedynym reklamodawcą przy tym artykule. A po trzecie – i najważniejsze – nie byłby to artykuł o „zwykłych doradcach”, tylko promowałby wartości, którymi ja się kieruję: dobro klienta na pierwszym miejscu, niezależność od instytucji finansowych, pomoc przy wychodzeniu z długów, edukacja na temat oszczędzania i inwestowania. I tym argumentem mnie Pani Ania pozytywnie zaskoczyła.
    Zazwyczaj spławiam takich sprzedawców na drzewo ale dałem się złapać na ten trzeci haczyk. Poprosiłem o możliwość kontaktu z autorem lub jakieś streszczenie artykułu. Chciałem być pewny że moja ewentualna reklama nie ukaże się przy historii o doradcach-pośrednikach wciskających ubezpieczenia, kredyty i chwilówki.
    Pierwszy email
    Na odpowiedź Pani Ani nie trzeba było długo czekać. Następnego dnia, we wtorek o 13:24 otrzymałam maila, którego niestety nie mogę zacytować ponieważ w stopce był zapis, że nie mogę udostępniać jego treści w części lub w całości. Ale mogę opowiedzieć to własnymi słowami 😉
    Ponadto, nie wiem kto był autorem tego maila bo w żadnym nikt nie podpisał się z imienia i nazwiska, była tylko stopka firmowa. W każdym razie Pani Ania lub ktoś z redakcji potwierdził na piśmie wcześniejsze obietnice. Artykuł będzie obejmował:

    * zachęcenie do korzystania z usług profesjonalistów  w dziedzinie doradztwa finansowego.
    * skupienie się na niezależnych doradcach, niezwiązanych z bankami i kredytami, dla których klient jest priorytetem
    * opisanie nietradycyjnych aspektów naszych finansów jak: edukacja, pomoc w spłacie zadłużeń, oszczędzanie, i planowanie wydatków.

    Po tym mailu nastąpił telefon i mimo, że nadal wyraźnie nie powiedziałem „tak” Pani Ania już urabiała mnie jak ciasto.
    Projekt reklamy
    Częścią oferty promocyjnej było bezpłatne stworzenie grafiki. I już trzeciego dnia (w środę) po południu dostałem pierwsz...
    24 min
  • OF043 – Przegląd wydatków po 6 miesiącach
    Przegląd wydatków po 6 miesiącach – odcinek 43 podcastu i 40 z cyklu „od zera do milionera”.
    Dziś przypomnimy sobie co wiemy na temat kontroli wydatków. Opowiemy o kolejnym dużym przeglądzie, który wykonamy po pół roku naszego spisywania kosztów. Jego celem będzie głównie doprecyzowanie kategorii i oszacowanie limitów wydatków w budżecie domowym.
    Krótkie przypomnienie
    Na temat spisywania i kontroli wydatków mówiłem już wielokrotnie. Dla nowych czytelników i słuchaczy polecam zapoznanie się z tymi odcinkami również, ponieważ obecny jest już kontynuacją tego mini-cyklu o kontroli wydatków.
    W poprzednich odcinkach
    Po pierwsze zaczęliśmy zbierać rachunki i spisywać wydatki, czy to na kartce czy komputerze. Zapoznaliśmy się też z podstawowym równaniem finansów domowych:
    oszczędności = dochody – wydatki
    Następnie zdefiniowaliśmy sobie w miarę dokładnie nasze kategorie i wybraliśmy narzędzie, w którym będziemy prowadzić wydatki i budżet domowy. Gdy już wiedzieliśmy co wydajemy, określiliśmy listę priorytetów dla naszych pieniędzy. Na jej podstawie przestaliśmy kupować najpierw pierwszą zbędną rzecz a potem drugą. Powoli, drobnymi krokami by się nie zniechęcić. Na koniec opracowaliśmy strategię regularnego obcinania wydatków i stworzenia w tym celu specjalnego kalendarza. Polecam przesłuchać zamiast przeczytać, ponieważ notatki do tych wcześniejszych odcinków są bardzo pobieżne. Wszystko to i jeszcze więcej znajdziecie w poniższych podcastach:
    OF006 – Rozpocznij spisywać wydatki

    OF009 – Zrób pierwszy przegląd wydatków

    OF010 – Obetnij jeden wydatek

    OF016 – Obetnij drugi wydatek

    OF023 – Obcinaj wydatki regularnie

    OF024 – Przegląd wydatków po 3 miesiącach

    Przegląd wydatków po 6 miesiącach
    Ten wpis ma głównie charakter motywacyjny, podsumowujący i przypominający co już wiemy. „Można doprowadzić konia do wody ale nie można go zmusić by pił „- jak mówi przysłowie. Ja mogę Wam powiedzieć co wiem, dać wskazówki i przykłady co robić, ale to Wy musicie to wykonać.
    Kontrola wydatków podstawą sukcesu
    Jeśli ktoś nie zaczął zbierać rachunków bo nie chce to żadna ilość mojego gadania i pisania tego nie zmieni. Jedyne co mogę powtórzyć to fakt, że warto, bo bez opanowania wydatków nie ma wzrostu majątku.
    Jeśli ktoś zrobił tylko dwa przeglądy wydatków: po miesiącu i po trzech by zaspokoić minimum to musi zrobić kolejny. Choć pewnie będzie trudno bo przez trzy miesiące uzbierało się dużo nieprzetworzonych informacji na naszej liście kosztów.
    Cele i akcje
    Jeśli robimy regularnie budżet domowy to ten przegląd wydatków po 6 miesiącach nie jest niczym nowym ani nadzwyczajnym. Po prostu jeden z kolejnych. Przez ten czas wszystkie typy wydatków powinny już nastąpić więc znamy wszystkie kategorie. Wyjątkiem mogą być jakieś losowe lub jednorazowe opłaty typu ubezpieczenia. Pomyślmy więc czy takowe mamy i dodajmy do naszej listy kategorii w budżecie domowym.
    Następnie po podsumowaniu wydatków z ostatniego półrocza wyciągnijmy średnika dla każdej kategorii.
    10 min
  • OF042 – Sprzedaj pięć niepotrzebnych rzeczy
    Sprzedaj pięć niepotrzebnych rzeczy – odcinek 42 podcastu i 39 z cyklu „od zera do milionera”.
    Dziś zdobędziemy trochę gotówki sprzedając kilka kolejnych zbędnych przedmiotów. Przypomnę, że wcześniej udało nam się sprzedać jedną rzecz i mamy już utworzone konto na co najmniej jednym portalu ogłoszeniowo-aukcyjnym. Teraz kolej na następny krok: pozbycie się co najmniej pięciu kolejnych rzeczy, których nie używamy.
    Stopnie użyteczności, czyli co sprzedać
    Jak określić co jest nam potrzebne a co nie? Dla mnie wydaje się to oczywiste.  Dla innych, którzy lubią gromadzić rzeczy i niechętnie się ich pozbywają, przygotowałem prostą klasyfikację. Poniżej przedstawiam cztery klasy użyteczności.
    Użytek ciągły
    Rzeczy, które używamy codziennie lub co kilka dni. Niezbędne w naszej obecnej codziennej egzystencji. Tych rzeczy się nie pozbywamy. Każdy intuicyjnie wie jakie to są przedmioty więc nie będę tu podawał listy bo by mi miejsca nie starczyło 😉
    Użytek regularny
    Są to przedmioty, które używamy rzadko, raz lub kilka razy w roku ale będziemy ich używać na pewno. Tych też również nie możemy sprzedać ani wyrzucić bo będą nam niedługo potrzebne.
    Podam kilka przykładów: choinka i ozdoby świąteczne, sprzęty wakacyjne (narty, sanki, łyżwy, stroje kąpielowe, sprzęt do nurkowania, plecaki, śpiwory, karimaty, namiot), ubrania sezonowe (lekkie letnie koszulki, ciepłe zimowe buty).
    Roczniaki
    Rzeczy, których nie użyliśmy przez cały rok pieszczotliwie nazwałem roczniakami. Są one potencjalnymi kandydatami do sprzedaży. Pewnie wiemy, że części już nie będziemy potrzebować nigdy. Natomiast inne z sentymentu lub z nadzieją, że się jeszcze przydadzą, zostawimy.
    Ja proponuję te rzeczy zgromadzić w osobnych pojemnikach i składować w jednym miejscu, na przykład na strychu, w garażu lub w piwnicy. Wszystko co tam trafi powinniśmy zanotować na specjalnej liście na kartce lub w komputerze. W ten sposób gdy będziemy czegoś szukać, możemy sprawdzić, w którym kartonie się znajduje i czy w ogóle tam jest. Każdy karton powinien mieć kartkę z numerem, datą pakowania i opisem znajdujących się tam rzeczy. Te same informacje wpisujemy na liście.
    Wraz z upływającym czasem będą tu trafiać: ubrania za małe lub za duże na nas lub dzieci, zabawki, którymi nikt się nie bawi, książki, niepotrzebne prezenty, których żal się pozbyć, stare meble w dobrym stanie i wiele innych rzeczy.
    Trzylatki
    Co jakiś czas, może raz w roku robimy przegląd naszych kartonów w schowku. Patrzymy na datę i właściwie wszystko co ma 3 lata lub więcej bez namysłu możemy sprzedać. Stąd nazwa kategorii – trzylatki. Bo skoro przez tyle lat czegoś nie potrzebowaliśmy, to na pewno już tego nie użyjemy. A kto wie, może są tam rzeczy, których potrzebowaliśmy ale nie znaleźliśmy i kupiliśmy inne, nowe.
    Nasza przeprowadzka do Polski z Anglii była doskonałą okazją do gruntownego przeglądu rzeczy. Część niepotrzebnych i starych gratów została sprzedana. Natomiast przyznam się, że niektórych rzeczy żal było się pozbyć więc wróciły z nami do Polski. Jednak niedługo czeka nas kolejna przeprowadzka, tym razem w obrębie jednego miasta. Ponieważ będzie to proces, który może trwać kilka dni lub tygodni postanowiliśmy, że przyłożymy się do selekcji i będziemy zabierać jedynie niezbędne rzeczy.
    Gdzie ukrywają się zbędne rzeczy
    Poniżej lista, kilku miejsc, na których powinniśmy skupić nasze poszukiwania na początku.
    Strych i piwnica
    Jeśli ktoś mieszka w mieszkaniu to pewnie ma piwnicę. W domach to rzadkość ale za to one mają strych oraz pomieszczenia gospodarcze. Są to chyba ulubione miejsce na składowanie zbędnych p...
    22 min
  • OF041 – Zyskaj 1142% sadząc jadalną roślinkę
    Zyskaj 1142% sadząc jadalną roślinkę – odcinek 41 podcastu i 38 z cyklu „od zera do milionera”.
    Posadzenie w domu choć jednej jadalnej rośliny to kolejny sposób na alternatywne oszczędzanie pieniędzy. Lokaty, obligacje, akcje a nawet kryptowaluty bledną przy takich zyskach. I jest to inwestycja solidna, odporna na wszelkie inżynierie i machlojki finansowe. Na dodatek przyniesie nam zyski na wielu polach, nie tylko finansowym ale też edukacyjnym i zdrowotnym.
    Siedem powodów dlaczego
    Poniżej opiszę kilka zalet, które niesie wyhodowanie sobie w domu choć jednej jadalnej roślinki.
    Oszczędzanie pieniędzy
    Jak już wspomniałem w tytule wyszło mi, że średnio sadząc jadalne warzywo w domu można osiągnąć ponad jedenastokrotny zysk. Wziąłem pod uwagę cztery przykładowe rośliny: rzeżuchę, bazylię, sałatę i pomidor. Hodowla nie jest trudna, wystarczy postępować według instrukcji na paczce z nasionami. Specjalnie wybrałem takie warzywa, które rosną praktycznie same. A ponieważ sadzimy w domu to nie ma znaczenia pora roku, bo w pomieszczeniu zawsze mamy ciepło.
    Skąd się bierze ta oszczędność? Otóż naszym kosztem jest paczka nasion i trochę ziemi. W przypadku kiełków ta nawet nie jest potrzebna bo wystarczy płaskie naczynie wyścielone watą lub ręcznikiem papierowym. Nie musimy kupować żadnych doniczek bo wystarczą plastikowe opakowania od jogurtów, serków, czy ścięte butelki po napojach. Ładna doniczka będzie pełnić jedynie funkcję estetyczną.
    Z kolei zyskiem są pieniądze, które nie wydamy na produkt, który wyhodowaliśmy. I to nie będzie tylko jedna sztuka ale dziesiątki! Z paczki nasion pomidora uzyskamy kilkadziesiąt roślin, a każda  da nam co najmniej kilogram owoców. Paczka nasion bazylii pozwoli obsadzić nam co najmniej 20 pojemników, każdy kosztujący w sklepie kilka złotych. Jak pokażę poniżej wydane 7 zł na nasiona i ziemię da nam ponad 113 zł zysku, co daje stopę zwrotu około 1746%. Wymaga to jedynie trochę naszej pracy i konsekwencji by dbać o te rośliny.
    Szacunek dla producentów jedzenia
    Wystarczy wychodować jedną roślinkę a już zmieni się nasza postawa w stosunku do procesu produkcji jedzenia. Zobaczymy, że nie jest to takie proste. Zrozumiemy, że jedzenie magicznie nie pojawia się w naszej lodówce czy supermarkecie. Ktoś musi się napracować by posadzić i zebrać rośliny lub wyhodować zwierzęta i przerobić je na mięso.
    Z tak nowo nabytym szacunkiem do jedzenia będziemy je rozsądniej kupować i mniej marnować. A co za tym idzie równocześnie oszczędzać pieniądze.
    Świeża przekąska
    Obecnie produkty mogą leżeć dniami, tygodniami a nawet miesiącami w specjalnych warunkach. Banany są zrywane zielone, niedojrzałe i transportowane są do Europy statkami tysiące kilometrów. Potem są trzymane w specjalnych chłodniach by nie dojrzewały. Tak samo jabłka, mogą leżakować w warunkach niskiej temperatury, ciemności i obniżonej ilości tlenu nawet rok! Ile przez ten czas traci się witamin i innych mikroelementów?
    Nie ma nic zdrowszego i świeższego niż listek sałaty czy kiełki zerwane tuż przed zjedzeniem. Warzywa nie muszą rosnąć w ogrodzie bo ten sam efekt uzyskujemy gdy rosną w doniczce na parapecie okiennym w domu. Produkty takie nigdzie nie leżały i nie straciły cennych właściwości. Nie były niczym pryskane. W przeciągu kilku minut od zerwania i bycia żywą rośliną trafiają do naszych żołądków. Żaden sklep nigdy, przenigdy tego nie pobije!
    Urozmaicenie zapasów
    Oszczędzamy robiąc zapasy – ale jest to jedzenie strasznie nudne i bardzo przetworzone. Suche ziarna, makarony, warzywa, mięso i ryby w puszkach szybko nam się przeje. Jeśli będziemy musieli skorzystać z naszej spiżarni o ileż lepiej będzie podać obok ryżu i makreli z puszki świeżą sałatkę z młodej sałaty, ziół i kiełków.
    19 min

About E-FINANCIAL

From the publisher's feed

FINANSE I BIZNES