Instytut Pileckiego inauguruje działalność swojej nowej siedziby w Nowym Jorku. Jak podkreślił na antenie Radia Wnet dyrektor Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego Karol Madaj, otwarcie placówki na Manhattanie wpisuje się w szerszą koncepcję budowania międzynarodowej osi pamięci i debaty historycznej.
– „Instytut Pileckiego miał już oddział w Berlinie, który działa świetnie od 2019 roku. Mamy też od zeszłego roku oddział w Augustowie. Ideą było, żeby taka była oś: Augustów, Warszawa, Berlin, Nowy Jork. Miejsc, gdzie opowiadamy o dwóch totalitaryzmach” – powiedział Karol Madaj.
Nowojorska placówka powstawała najdłużej, ale – jak zaznaczył dyrektor – właśnie tam Instytut chce docierać do opiniotwórczych środowisk, naukowców i szerokiej publiczności. Celem jest pokazanie amerykańskim odbiorcom tego fragmentu europejskiej historii, który nie jest tam powszechnie znany: doświadczenia niemieckiego i sowieckiego totalitaryzmu oraz losów Polaków, którzy przeciwstawiali się przemocy.
– „Chcemy zapraszać publiczność, liderów opinii, naukowców, wspólnie debatować na temat historii dwóch totalitaryzmów, której akurat właśnie w tamtym miejscu doświadczenia nie ma” – podkreślił Madaj.
– „Na tym polega misja Instytutu Pileckiego w Nowym Jorku. Tak żeby pokazywać nasze doświadczenie, którego tam nie ma, i żeby mówić o naszej historii, o historii Witolda Pileckiego, o historii takich bohaterów jak Ładoś i jego grupa czy Rafał Lemkin” – dodał.
Siedziba Instytutu została ulokowana w wyjątkowym miejscu – przy Greenwich Street 92, niedaleko Wall Street, kościoła Trinity Church i memoriału 11 września. To punkt położony w historycznym centrum dolnego Manhattanu, przez który codziennie przechodzą tłumy mieszkańców i turystów.
– „To jest samo serce Manhattanu, niedaleko Wall Street, niedaleko kościoła Trinity Church. To jest takie miejsce naprawdę centralne, do którego dociera wiele osób, ale też które mija wiele osób” – mówił gość Radia Wnet.
– „Ten nasz portal, który przenosi nas do historii Witolda Pileckiego, który jest widoczny przez szybę, zwłaszcza wieczorami naprawdę robi wrażenie i pozwala już nawet tym, którzy nie przekroczą progu, zapoznać się z historią Witolda Pileckiego” – zaznaczył.
Instytut zamierza rozwijać w Nowym Jorku te formy działalności, które sprawdziły się wcześniej w Polsce i w Berlinie: debaty, wykłady, wystawy, wydarzenia kulturalne i udostępnianie materiałów archiwalnych. Już inauguracja miała być zarazem zapowiedzią programu na kolejne miesiące.
– „Używamy tych samych form, których używaliśmy dotąd, które są wypracowane i najskuteczniejsze, czyli jako instytut badawczy, który ma na celu upamiętnianie i edukację, stosujemy przede wszystkim debaty naukowe, wykłady” – powiedział Madaj.
Podczas otwarcia odbyła się debata o lekcjach płynących z procesów norymberskich, a także prezentacja wystawy poświęconej grupie Ładosia. W programie znalazło się też spotkanie z dr. Mordechajem Paldielem i Heidi Fischman, córką jednego z ocalonych przez działania polskich dyplomatów.
– „Mieliśmy debatę na temat Norymbergi, lekcji, która wypływała z Norymbergi, z tych procesów dzisiaj. Mieliśmy dwie wystawy, ale premierę wystawy o grupie Ładosia” – relacjonował dyrektor Instytutu.
Ważnym elementem działalności oddziału ma być także dostęp do zasobów archiwalnych. Instytut Pileckiego dysponuje jednym z największych archiwów cyfrowych w Polsce, obejmującym miliony zeskanowanych dokumentów z polskich, niemieckich i ukraińskich zbiorów. Część materiałów, ze względu na licencje, będzie dostępna na miejscu w Nowym Jorku.
– „Instytut Pileckiego jest jednym z większych archiwów cyfrowych w Polsce. Mamy ponad 6 milionów zeskanowanych dokumentów z polskich archiwów, ale też przede wszystkim z archiwów niemieckich, z Bundesarchiv czy z archiwów ukraińskich” – powiedział Madaj.
– „Nie trzeba jechać do Bundesarchiv, żeby zobaczyć dokumenty dotyczące okupacji Polski niemieckiej. Wystarczy pójść do naszego punktu” – podkreślił.
Placówka będzie też miejscem pracy z książką, wystawami i świadectwami ofiar wojny. Dyrektor zwrócił uwagę na projekt „Zapisy Terroru”, w ramach którego Instytut tłumaczy relacje świadków na język angielski i udostępnia je badaczom, dziennikarzom oraz wszystkim zainteresowanym.
– „To była misja Instytutu od początku: tłumaczymy dokumenty, świadectwa na angielski przede wszystkim. Tak, żeby naukowcy, badacze, dziennikarze mieli łatwy dostęp” – wyjaśnił.
– „Te świadectwa tam promujemy i jednym z takich elementów naszego otwarcia była taka wielka ściana, gdzie były kartki z fragmentami właśnie tych świadectw po angielsku” – dodał.
Nowojorski oddział ma jednak nie tylko edukować, ale też budować most między historią, kulturą i współczesną debatą publiczną. Podczas inauguracji odbył się również koncert Urszuli Dudziak, a Instytut planuje kolejne wystawy, w tym ekspozycję „Modern Freedom” oraz stałą wystawę poświęconą Witoldowi Pileckiemu.
– „Te różne elementy, które mamy sprawdzone w działaniach naszych edukacyjnych, popularyzatorskich, ale też naukowych, po prostu przeszczepiamy na grunt amerykański” – podsumował.
Nowa siedziba Instytutu Pileckiego na Manhattanie ma więc być nie tylko kolejnym punktem na mapie polskich instytucji za granicą, ale również miejscem, w którym polska historia będzie przedstawiana w sposób zrozumiały dla międzynarodowej publiczności – poprzez dokumenty, świadectwa, debatę i kulturę.