Po dwóch pierwszych miesiącach roku budżet państwa zanotował ok. 46 mld zł deficytu. Janusz Szewczak – finansista i były wiceprezes Orlenu – uważa, że to tempo narastania dziury budżetowej jest sygnałem ostrzegawczym, którego nie da się przykryć politycznym hałasem.
Najgorszy minister finansów wiezie nas szeroką autostradą ku pełnej katastrofii finansów publicznych
– mówi Szewczak.
W jego ocenie problemem nie jest wyłącznie sam deficyt, ale mechanizm, który zaczyna dominować w finansach państwa: coraz większa zależność od pożyczania i rosnący koszt obsługi długu.
Deficyt rośnie, dług puchnie, odsetki przyspieszają
Szewczak wskazuje, że dług publiczny przekroczył już 2 bln zł i – jego zdaniem – będzie rósł lawinowo, bo drożeje pieniądz, a stopy na obligacjach idą w górę. Wprost mówi też o skali wydatków na same odsetki.
Obsługa tego starego długu będzie nas kosztowała 100, 120… nawet miliardów złotych
– podkreśla.