
Sign up to save your podcasts
Or


mówi Lucyna Pytlarz w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk. Podkreśla, że duńsko-grenlandzkie, pomimo trudnej przeszłości, układają się dzisiaj dobrze. Od 1923 r. wyspa ma status terytorium autonomicznego; w 2009 r. poszerzono zakres tej autonomii.
W kolejnej odslonie cyklu Co w trawie piszczy weterynarz Maciej Perzyna wprowadza nas w fascynujący świat kormoranów. Następnie przenosimy się w czasie i przestrzeni, czyli wracamy do Ukrainy w prawosławne Święto Chrztu Pańskiego (Święto Jordanu) Redaktor Konrad Mędrzecki podczas swojej ostatniej wizyty za wschodnią granicą porozmawiał z władyką Warsonofiuszem, który przybliża znaczenie, obrządek i specyfikę tego święta. Na koniec łączymy się z Rycerzem Jana Pawła II Bogumiłem Tomasiewiczem, który na gorąco komentuje słowa prawosławnego duchownego i dzieli się własnymi doświadczeniami z Ukrainy.
Meksyk, kraj katolicki, trafia do czołówki państw prześladujących chrześcijan. Kartel narkotykowy decyduje tam o losie parafii i wiernych. Szczegóły w rozmowie z Łukaszem Wilczyńskim.
Meksyk pod presją karteli. Chrześcijanie coraz częściej ofiarami prześladowań
Meksyk, postrzegany w Europie jako kraj głęboko katolicki, coraz wyraźniej pojawia się na mapie prześladowań chrześcijan. Jak wynika z najnowszego Światowego Indeksu Prześladowań Chrześcijan przygotowanego przez organizację Open Doors, sytuacja wierzących w tym kraju systematycznie się pogarsza.
Jak podkreśla Łukasz Wilczyński z Open Doors Polska, źródłem prześladowań nie jest tam państwo, lecz brutalna dominacja karteli narkotykowych, które w wielu regionach przejęły realną władzę.
W Meksyku są dwa główne źródła prześladowań i nie dotyczy to całego kraju, lecz przede wszystkim południowych stanów, położonych wysoko w górach, gdzie władza federalna praktycznie nie dociera.– mówi Łukasz Wilczyński.
Kościół między wiarą a mafią
W regionach kontrolowanych przez kartele duchowni oraz wspólnoty chrześcijańskie stają przed dramatycznymi wyborami. Kartel pozwala funkcjonować parafii tylko pod warunkiem podporządkowania się jego zasadom.
Przychodzi człowiek mafii i mówi: możecie mieć parafię i nabożeństwa, ale z tyłu kościoła postawimy stolik do sprzedaży narkotyków. Jeśli ksiądz się zgodzi – staje się księdzem mafii. Jeśli nie – zostanie wyrzucony albo zabity.– relacjonuje Wilczyński.
Presja dotyka również zwykłych wiernych, którzy żyją w ciągłym strachu przed represjami.
Spotkaliśmy chrześcijan, którzy zamiast godzinnego lotu wybrali szesnaście godzin jazdy samochodem i po drodze zmieniali auto, bo bali się, że mafia ich namierzy.– dodaje.
W założeniu, Digital Services Act ma uporządkować Internet i wzmocnić ochronę użytkowników, ale sposób jego wdrożenia w Polsce budzi poważne wątpliwości.
Zdaniem prof. Katarzyny Chałubińskiej-Jentkiewicz, prawniczki z Akademii Leona Koźmińskiego, spór wokół DSA to element szerszego konfliktu między państwami a globalnymi platformami.
Problemem jest zderzenie amerykańskiego podejścia do wolności słowa z europejskim, opartym na możliwości jej ustawowego ograniczania w imię bezpieczeństwa czy praw innych osób.
Kto ma kontrolować moderację treści?
Kluczowa kontrowersja dotyczy tego, kto w Polsce miałby nadzorować decyzje o usuwaniu lub blokowaniu treści. Projekt zakłada istotną rolę prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
To jest wątpliwość kluczowa - ocenia ekspertka. Organ odpowiedzialny za ingerencję w treści programowe powinien być niezależny od władzy wykonawczej.Jej zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wzmocnienie roli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jako organu kolegialnego. Dualizm regulacyjny może prowadzić do chaosu i niepewności prawa – dodaje.
– To droga na ścianę – mówi w Radiu Wnet prof. Elżbieta Chojna-Duch o sprawie zadłużenia Europy i rosnącego deficytu budżetowego w Polsce. Dodaje, że wzrost PKB nie wystarczy.
Europa znajduje się w stanie permanentnego zadłużenia, a Polska – mimo solidnego wzrostu gospodarczego – coraz szybciej zbliża się do niebezpiecznego progu kryzysu finansów publicznych – ocenia Elżbieta Chojna-Duch, profesor prawa finansowego.
Jej zdaniem szczególnie trudna sytuacja dotyczy strefy euro oraz Wielkiej Brytanii, ale Polska zaczyna podążać tą samą ścieżką poprzez wysoki, utrwalony deficyt budżetowy.
Europa jako taka – zwłaszcza strefa euro, ale także Wielka Brytania – znajduje się w stanie permanentnego długu. Polska powoli dołącza do tej grupy poprzez rosnący deficyt budżetowy.– mówi prof. Chojna-Duch.
Wzrost PKB nie chroni przed kryzysem
Jak podkreśla ekonomistka, paradoks polskiej gospodarki polega na tym, że wysoki wzrost PKB nie przekłada się na stabilność finansów publicznych.
W trzecim kwartale mieliśmy wzrost PKB na poziomie 3,8 procent, co jest wynikiem bardzo dobrym. A jednocześnie mamy ogromny deficyt budżetowy, który prowadzi do szybkiego narastania długu.– zaznacza.
Zwraca uwagę, że wzrost inwestycji – sięgający ponad 7 proc. – jest w dużej mierze zasługą sektora prywatnego.
To przedsiębiorstwa prywatne, mimo niesprzyjających regulacji i biurokracji, generują przychody i płacą podatki. Tymczasem deficyt budżetowy rośnie do poziomu około 7 procent PKB, choć nie powinien przekraczać 3 procent.– mówi profesor.
„Debt emergency” w Europie
Zdaniem Chojnej-Duch Europa znalazła się już w stanie tzw. „debt emergency”, czyli sytuacji kryzysowego zadłużenia.
Kraje takie jak Francja czy Wielka Brytania przekroczyły poziom 100 procent długu w relacji do PKB. Naszym osiągnięciem było niskie zadłużenie, a dziś szybko zbliżamy się do tego samego poziomu.– ocenia.
Jej zdaniem istnieje realne ryzyko naruszenia konstytucyjnych limitów zadłużenia w Polsce już w 2026 roku.
Projekt budżetu stwarza zagrożenie nie tylko dla stabilności finansów publicznych, ale także dla inflacji i całej gospodarki.– podkreśla.
Uwspólnotowienie długu i „doktryna odsetek”
Profesor Chojna-Duch krytycznie odnosi się do kierunku polityki fiskalnej Unii Europejskiej, zwłaszcza do idei uwspólnotowienia długu.
To dążenie do wejścia w europejski mechanizm zadłużenia realizowany przez Komisję Europejską. Obowiązuje doktryna, zgodnie z którą spłaca się wyłącznie odsetki, a nie kapitał.– mówi.
Przypomina, że dług zaciągnięty w ramach programu Next Generation EU przekracza 800 mld euro i będzie spłacany do 2058 roku.
To obciążenie kolejnych rządów i pokoleń, a jednocześnie dług, który nie doprowadził do realnego odbudowania europejskiej gospodarki.– zaznacza.
Reforma samorządowa i rosnący deficyt
Jednym z głównych źródeł problemów budżetowych w Polsce – zdaniem profesor – jest tzw. reforma samorządowa.
Przesunięto około 100 miliardów złotych rocznie dochodów z budżetu państwa na szczebel samorządowy bez przekazania równoległych zadań. To nie jest zgodne z konstytucją.– ocenia.
Jak dodaje, środki trafiły głównie do dużych miast, co dodatkowo pogłębia nierównowagę finansową.
Ta reforma będzie pogłębiała deficyt i dług publiczny. Powinniśmy się z niej wycofać.– mówi Chojna-Duch.
Energia, transformacja i „droga na ścianę”
Profesor ostrzega również przed skutkami kosztownej transformacji energetycznej i systemów takich jak ETS.
Transformacja energetyczna generuje koszty liczone w bilionach euro. Państwa są po prostu niewydolne finansowo.– podkreśla.
Jej zdaniem rok 2026 może być momentem przełomowym.
Jeżeli ta polityka będzie kontynuowana, to jest to droga na ścianę. Ostatni moment, by ją zatrzymać.– ocenia.
Mercosur i zagrożenie dla rolnictwa
Chojna-Duch krytycznie odnosi się także do umowy Mercosur, którą postrzega jako zagrożenie dla europejskiego, a zwłaszcza polskiego rolnictwa.
Mercosur oznacza ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Polska jest krajem rolniczym, a nasze bezpieczeństwo zależy od rodzimych producentów.– mówi.
Zwraca uwagę, że do Europy trafiają produkty niespełniające unijnych norm, a umowa została sztucznie podzielona na część polityczną i handlową.
To wprowadza opinię publiczną w błąd.– dodaje.
„Europa traci swoją moc”
Na zakończenie profesor Chojna-Duch kreśli pesymistyczną diagnozę przyszłości Unii Europejskiej.
Europa traci swoją siłę gospodarczą. Żyjemy w iluzji, a uwspólnotowiony dług europejski nie będzie nam sprzyjał.– podsumowuje.
Jej zdaniem konieczna jest gruntowna rewizja unijnej polityki gospodarczej.
Nie można iść na ścianę. Ta polityka musi zostać zmieniona.– zaznacza.
W Radiu Wnet Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki i jeden ze skarżących uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, relacjonował przebieg głośnej rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Jak podkreślał, sprawa przyciągnęła ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej.
„Temat przyciągnął wielu obserwatorów. W zasadzie sala była wypełniona mediami. My mieliśmy w ogóle jako strona skarżąca problem z uzyskaniem kontaktu wzrokowego ze składem sędziowskim, bo praktycznie sala była obgadana operatorami kamer.”Rozpatrywane były cztery skargi: wojewody małopolskiego oraz trzy obywatelskie – gminy Skawina, samego Krzycha i posła Andrzeja Adamczyka. Sąd jednak zdecydował się rozpoznać jedynie skargę wojewody, co wywołało u rozmówcy poczucie głębokiego rozczarowania.
„W mojej ocenie ten wyrok jest antyobywatelski z dwóch powodów. Po pierwsze sąd odrzucił wszystkie skargi obywatelskie, czyli rozpatrywał tylko skargę wojewody, i to w bardzo wąskim zakresie.”Radny zwracał uwagę na fakt, że orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 2 do 1 i że jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, które nie zostało odczytane na sali.
„Ten wyrok zapadł stosunkiem 2 do 1. Jeden pan sędzia miał zdanie odrębne, którego nie wygłoszono. To był ten sam sędzia, który dwa lata temu orzekał przy unieważnieniu pierwszej uchwały o strefie.”Pewne fragmenty uchwały jednak uchylono. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Krakowa oraz ograniczenie zwolnień z zakazu wjazdu tylko do publicznych placówek medycznych.
„Sąd usunął z definicji mieszkańca obowiązek zameldowania. A jeśli chodzi o placówki zdrowia, uznał, że nie można ograniczać tego tylko do publicznych – zwolnienie musi dotyczyć również prywatnych.”Radny wskazywał jednak, że w jego ocenie problem z definicją mieszkańca jest znacznie głębszy.
„Według uchwały mieszkańcem Krakowa może być ktoś, kto odprowadza podatek rolny do miasta. Ale taki podatek może płacić mieszkaniec Wieliczki czy Warszawy, jeśli ma działkę w Krakowie. To absurd.”W dalszej części rozmowy Bartłomiej Krzych zapowiedział, że sprawa na tym etapie się nie kończy. Skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo prawdopodobna, a kolejne obywatelskie skargi już wpływają.
„Ja będę wspierał osoby, które będą jeszcze wnosić skargi. Już wpłynęła jedna, która nie była rozpatrywana, bo przyszła za późno. Prawdopodobnie będzie ich więcej.”Radny przywołał też argumenty posła Andrzeja Adamczyka i dane o jakości powietrza, wskazujące – jego zdaniem – że poprawa w Krakowie nastąpiła dzięki infrastrukturze, a nie strefie.
„Od kiedy została otwarta Północna Obwodnica Krakowa, w 2025 roku stężenia tlenków azotu w centrum były już w normie na wszystkich stacjach.”Na koniec rozmowy Radny Wieliczki opisał nastroje panujące wśród mieszkańców po pierwszych 15 dniach funkcjonowania SCT.
„Ludzie nadal nie rozumieją, jakie są wymogi. Infolinia jest tak oblężona, że w kolejce jest czasem kilkaset osób. Nawet urzędnicy nie są pewni swoich odpowiedzi.”Szczególnie krytycznie oceniał absurdalne procedury dotyczące wjazdu do placówek medycznych.
„Osoba starsza, która nie obsługuje Internetu, żeby zgłosić wizytę, musi jechać do urzędu w centrum Krakowa, który też jest w strefie. Czyli żeby skorzystać ze zwolnienia, musi najpierw wjechać do strefy.”Rozmówca podkreślał, że wiele zależy teraz od pisemnego uzasadnienia wyroku i od zdania odrębnego sędziego.
„Podkreślam to zdanie odrębne, bo to daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.”Paweł Łatuszka ocenia spotkanie z prezydentem RP jako wyraźny sygnał ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności.
Spotkanie przedstawicieli białoruskich sił demokratycznych z prezydentem RP było – zdaniem Pawła Łatuszki – wyraźnym sygnałem politycznego i ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności.
Jak relacjonuje zastępca szefa Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Rządu Białorusi, podczas rozmowy padły słowa, które miały dla strony białoruskiej szczególne znaczenie.
Jesteście na swojej długiej drodze do niepodległości i suwerenności. Na tej drodze Polska was nigdy nie zostawi.– powiedział prezydent RP.
Zdaniem Pawła Łatuszki był to gest o ogromnym znaczeniu symbolicznym i politycznym.
Zdaniem Jurija Felsztinskiego Trump i Putin próbują zmusić Ukrainę do kapitulacji, co w jego ocenie otworzyłoby drogę do rosyjskiej agresji na Europę.
Jurij Felsztinski – rosyjsko-amerykański historyk, politolog i publicysta, specjalizujący się w historii ZSRR, rosyjskich służbach specjalnych oraz współczesnej polityce Rosji. Autor wielu książek poświęconych Kremlowi i Władimirowi Putinowi, od lat krytyczny wobec rosyjskiego imperializmu. Wywiad z nim przeprowadził dziennikarz Radia Wnet, Mikołaj Murkociński.
Nagrania NABU i SAP obciążają Julię Tymoszenko. Zdaniem Dmytra Antoniuka wizerunek byłej premier jest dziś politycznie nie do odbudowania.
Ujawnione nagrania, wykonane przez ukraińskie instytucje antykorupcyjne NABU i SAP, obciążają byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko – relacjonuje korespondent Radia Wnet w Kijowie, Dmytro Antoniuk.
Nagrania zostały wykonane jeszcze przed Nowym Rokiem, ale ujawniono je dopiero teraz. Jak mówi Antoniuk, wyraźnie słychać na nich głos byłej premier.
Na tych nagraniach wyraźnie słychać głos Julii Tymoszenko, która mówi, że za głosowanie za konkretną uchwałą w parlamencie ukraińskim trzeba zapłacić 10 tysięcy dolarów.– relacjonuje Dmytro Antoniuk.
– To proces do unieważnienia – mówi w Radiu Wnet mec. Krzysztof Wąsowski. Obrońca ks. Michała Olszewskiego podważa legalność składu sądu i sposób prowadzenia sprawy.
Proces ks. Michała Olszewskiego, który ma rozpocząć się 21 stycznia, może w ogóle nie ruszyć albo zostać w całości unieważniony – twierdzi jego obrońca, Krzysztof Wąsowski. Powodem mają być poważne wątpliwości dotyczące składu sądu, w szczególności udziału ławników.
Jak podkreśla mecenas, dwóch ławników wylosowanych do sprawy ponad rok temu poinformowało sąd, że nie może uczestniczyć w rozprawach z powodu innych obowiązków. W odpowiedzi sąd miał rozpocząć poszukiwania tzw. ławników rezerwowych.
Problem polega na tym, że oni nie są wylosowani do tej sprawy i tak naprawdę nie ma kto ich wyznaczyć– mówi Wąsowski.
Według obrony pojawiają się sygnały, że przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Justyna Kostka-Janusz, zamierza samodzielnie wyznaczyć nowych ławników. Zdaniem mecenasa nie ma do tego podstaw prawnych.
„240 tysięcy stron akt w dwa tygodnie”
Dodatkowym problemem – jak wskazuje obrona – jest skrajna dysproporcja czasu na przygotowanie się do procesu. Nowi ławnicy mieliby zaledwie dwa tygodnie na zapoznanie się z aktami liczącymi około 240 tysięcy stron.
Poprzedni ławnicy mieli na przygotowanie rok. Nowi mieliby dwa tygodnie. To całkowicie pozbawia ich realnej możliwości aktywnego udziału w procesie– podkreśla Wąsowski.
Adwokat przypomina, że ławnicy są pełnoprawnymi członkami składu orzekającego i mogą przegłosować sędziego zawodowego. – „To nie mogą być statyści czy, jak mówiono, paprotki” – zaznacza.
„Proces do unieważnienia”
Zdaniem mecenasa, jeżeli rozprawa ruszy w takim składzie, sąd będzie „nienależycie obsadzony”, co stanowi bezwzględną przesłankę nieważności postępowania.
To będzie tylko kwestia czasu, która instancja i kiedy ten proces unieważni– mówi.
Wąsowski zwraca również uwagę na ogrom materiału dowodowego przekazanego przez prokuraturę.
Z naszego pobieżnego oglądu wynika, że około 90 procent akt jest całkowicie nieprzydatnych i tylko zaciemnia obraz sprawy– ocenia.
Jak dodaje, w aktach brakuje części nagrań, które wcześniej były prezentowane w mediach.
Wątpliwości wokół świadków
Obrońca odniósł się także do kwestii tzw. świadków koronnych.
Nie ma żadnego świadka koronnego. Jest co najwyżej kandydat – pan Mraz – oraz drugi świadek, którzy w ogóle nie są oskarżonymi– wyjaśnia.
Według Wąsowskiego obrona została pozbawiona udziału w kluczowych przesłuchaniach na etapie postępowania przygotowawczego.
To jest pogwałcenie prawa do obrony w maksymalnym zakresie– ocenia.
„Efekt medialno-polityczny”
Mecenas nie kryje sceptycyzmu wobec intencji prowadzenia procesu w obecnym kształcie.
To wygląda na efekt pijarowo-medialno-polityczny. To nie ma nic wspólnego z prawem– mówi. Jak dodaje, nie wierzy już w sprawność wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, ale – jak podkreśla – „wierzy w prawo”.
„Sąd sam ułatwia nam zadanie”
Zapytany o swoje nastawienie przed rozprawą, Wąsowski odpowiada bez wahania:
Ja się cieszę. Nie mogę się doczekać. To moi klienci się denerwują – co jest całkowicie zrozumiałeJak podsumowuje, „sąd robi wszystko, żeby ułatwić obronie zadanie”.
W kluczowym procesie obecnej władzy wszystko wygląda tak, jakby ktoś chciał ten proces zniszczyć od samego początku– dodaje.
From the publisher's feed

11 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners