
Sign up to save your podcasts
Or


W Popołudniu Wnet Łukasz Jankowski rozmawiał z Piotrem Gursztynem – publicystą, historykiem i dziennikarzem, o politycznym krajobrazie końcówki roku: kondycji lewicy, gestach rządu wobec jej agendy oraz o tym, dlaczego premier Donald Tusk – zdaniem rozmówcy – znalazł się w trudnej pozycji w relacjach międzynarodowych i w sporze z prezydentem.
Punktem wyjścia była przyjęta przez rząd ustawa o statusie osoby najbliższej – przedstawiana jako krok w stronę postulatów lewicy. Gursztyn z góry studził temperaturę sporu, twierdząc, że temat nie będzie szeroko „niósł się” społecznie. W jego ocenie skończy się na przewidywalnym, medialnym teatrze.
Gursztyn zgadzał się z diagnozą prowadzącego, że lewica traci „ideologiczny szwung”, a w polskiej polityce nie jest już postrzegana jako źródło „ciekawych pomysłów”. Zaproponował przy tym swoją, kąśliwą definicję współczesnej formacji Czarzastego.
Najlepszym ujęciem tego, czym oni teraz są, to jest coś w rodzaju funduszu emerytalnego– stwierdził. Mówił o „fruktach” wynikających z obecności w instytucjach, o stanowiskach i mechanizmie trwania, a nie o ofensywie ideowej. Gursztyn poszerzył tę diagnozę, twierdząc, że lewica – nie tylko w Polsce – straciła dawną bazę społeczną i przestawiła się na agendę wielkomiejską, głównie obyczajową.
„Bosacki jak sabotażysta”. Tusk i kłopot z Ameryką
Druga oś rozmowy dotyczyła doniesień o słabszej pozycji premiera Tuska na arenie międzynarodowej i konieczności ułożenia relacji z prezydentem Karolem Nawrockim w kontekście rozmów o Ukrainie. Gursztyn zaczął od mocnej oceny słów wiceministra Bosackiego.
Wiceminister Bosacki zachował się jak jakiś sabotażysta. Niby chciał dobrze, a wyszło źle, bo wkopał premiera Tuska, pokazując go jako człowieka zlekceważonego– mówił. W jego ocenie problem Tuska jest głębszy i nie sprowadza się do jednego „telefonu”.
Donald Tusk jest politykiem, który nie lubi w ogóle Ameryki. Nie chodzi o Trumpa, tylko o całą Amerykę– komentował. Jednocześnie zaznaczał, że „z Amerykanami da się rozmawiać”, przywołując przykład relacji na poziomie resortu obrony.
Gursztyn mówił też o tym, że Tusk – jego zdaniem – nie zbudował sobie mocnej pozycji w Europie i w praktyce godził się na sytuacje, które tę pozycję osłabiały.
„Jak miał jechać do Kijowa, jechał w drugim wagonie… Polska obsługuje to połączenie, a on się na to zgodził.”Gdy rozmowa zeszła na zapowiedź inicjatywy spotkania premiera z prezydentem, Gursztyn nie przesądzał, czy to dowód defensywy Tuska. Dopuszczał, że może to być także kontrolowany przekaz – próba pokazania „wyciągniętej ręki”.
Może jest tak, że rura trochę zmiękła premierowi… ale może to jest typowy dla Donalda Tuska teatr: on jest przyjazny, wyciąga rękę, a ten zły Nawrocki odtrąca– zastanawiał się.
/fa
Niebieska Linia IPZ działa od 1995 roku jako Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Od trzech dekad wspiera osoby pokrzywdzone przemocą, ich rodziny i świadków, szkoli specjalistów oraz angażuje się w działania systemowe, edukację społeczną i konsultacje eksperckie.
Maja Kuźmicz, kierowniczka Niebieskiej Linii IPZ, w Odysei Wyborczej Radia Wnet mówiła o skutkach przedłużającego się chaosu wokół Funduszu Sprawiedliwości. Jak podkreślała, mimo zapowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości organizacje pomocowe znalazły się w sytuacji niepewności, która bezpośrednio uderza w osoby pokrzywdzone przestępstwem.
Problem dotyczy konkursu ogłoszonego w lipcu 2025 roku, który do dziś nie został rozstrzygnięty. Resort zaproponował rozwiązanie w postaci projektu rozporządzenia przewidującego refundację kosztów poniesionych przez organizacje do czasu zakończenia procedury.
Rozporządzenie zakłada refundację kosztów, które organizacje poniosą do czasu rozstrzygnięcia konkursu. Założenie jest takie, że konkurs zostanie rozstrzygnięty 31 stycznia, ale już mamy informację, że prawdopodobnie jeszcze później– mówiła Kuźmicz. Jak zaznaczyła, problem polega na tym, że to wciąż tylko projekt, a wszystkie dotychczasowe umowy kończą się 31 grudnia.
Tak de facto nie wiadomo, kto ma realizować zadania w styczniu– dodała.
Ministerstwo zakłada, że organizacje powinny kontynuować działania „z nadzieją”, że koszty zostaną im później zwrócone. Zdaniem Kuźmicz to rozwiązanie obarczone ogromnym ryzykiem.
To jest konkurs, czyli żadna z organizacji nie ma pewności, że go wygra. Zwykle w jednym okręgu oferty składa kilka podmiotów, więc trudno mówić o jakiejkolwiek gwarancji zwrotu kosztów– podkreśliła.
Jej zdaniem najrozsądniejszym wyjściem byłoby czasowe przedłużenie obowiązujących umów.
Najlepszym rozwiązaniem byłoby przedłużenie istniejących umów do czasu rozstrzygnięcia konkursu. Wtedy przynajmniej wiadomo, kto to ma robić– argumentowała. Jak relacjonowała, resort twierdzi jednak, że „z powodów prawnych” nie ma takiej możliwości.
Niebieska Linia działa, ale w ograniczonym zakresie
Mimo niepewności Niebieska Linia nie zamierza całkowicie zawieszać działalności.
Nie widzimy takiej możliwości, żeby zamknąć drzwi dla osób, które korzystają z naszego wsparcia. Będziemy działać, ale w bardzo ograniczonym zakresie– zapowiedziała Kuźmicz.
Jednocześnie zwracała uwagę na mylące komunikaty sugerujące, że organizacje „mają środki” i poradzą sobie bez Funduszu Sprawiedliwości.
Organizacje pozarządowe działają poprzez realizację zadań zlecanych w konkursach. Oczywiście realizujemy też inne projekty, bo inaczej nie moglibyśmy funkcjonować, ale wsparcie dla osób pokrzywdzonych przestępstwem będzie teraz w dużym stopniu ograniczone– wyjaśniała.
Kuźmicz podkreślała, że dyskusja o procedurach i rozporządzeniach ma bardzo realny wymiar.
My kontaktujemy się bezpośrednio z ludźmi, którzy potrzebują pomocy. Oni fizycznie do nas przychodzą– mówiła. Chodzi m.in. o osoby będące w trakcie postępowań prawnych i terapii.
To osoby w procesach prawnych i psychologicznych. Budują relację, zaufanie, widzą drogę przed sobą. Bardzo trudno jest to nagle zawiesić albo zmienić– zaznaczyła. Jak dodała, do Niebieskiej Linii trafiają osoby z bardzo różnych grup.
Osobą pokrzywdzoną może być starsza osoba oszukana finansowo, kobieta doświadczająca przemocy domowej, dziecko, mężczyzna napadnięty na ulicy. To jest przekrój całego społeczeństwa– wskazała.
„To najbardziej kryzysowy moment od lat”
Choć podobne trudności zdarzały się wcześniej na przełomie lat, obecna sytuacja – jak podkreślała – jest wyjątkowo poważna.
Zdarzały się opóźnienia, ale mieliśmy podpisane umowy wieloletnie. Teraz wszystko się kończy. To jest najbardziej kryzysowy moment od długiego czasu– oceniła.
Na zakończenie rozmowy Kuźmicz skierowała apel do Ministerstwa Sprawiedliwości.
Trzeba myśleć i planować z wyprzedzeniem. Tylko wtedy takie systemy wsparcia mają sens– mówiła.
Zwróciła się też do słuchaczy Radia Wnet.
Jeśli państwo chcecie i macie możliwość, na naszej stronie można znaleźć informacje o darowiznach. Ważne jest też dobre słowo i mówienie o nas – to dla nas ogromne wsparcie– apelowała.
/fa
Donald Tusk nie ma się czym pochwalić – ocenia poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, wskazując na rekordowe deficyty, szybkie zadłużanie państwa i problemy w ochronie zdrowia.
Pierwszy rok prezydentury Donalda Trumpa to nie „złoty wiek”, lecz początek technologicznej ofensywy USA wobec Chin – ocenia dziennikarz Tomasz Grzywaczewski.
W rozmowie radiowej Basia Pospieszalska opowiadała o niezwykłej ciągłości rodzinnego kolędowania, które zaczęło się jeszcze przed jej narodzinami. „Cieszę się zawsze bardzo, że te kolędy można grać co roku… Ludzie wracają, przychodzą co roku i mówią, że tego okresu po prostu nie wyobrażają sobie bez kolęd Pospieszalskich” – mówiła.
Przypomniała również początki tradycji koncertowej. Pierwsza płyta kolędowa rodziny ukazała się w 1994 roku, a ona sama po raz pierwszy pojawiła się w nagraniach jako sześcioletnie dziecko. Dziś na scenie pojawia się już trzecie pokolenie. „To idzie jak sztafeta. Dziś utwory śpiewają Michalina i Stefania – kolejne pokolenie Pospieszalskich” – podkreśla.
Basia przyznaje, że choć tych koncertów były już dziesiątki, wciąż wzbudzają w niej radość i wzruszenie:
„Absolutnie mi się to nie nudzi. To jest część mojego życia – wyjazdy, wspomnienia, te brzmienia. Kocham je, bo są takie same jak kiedyś i ludzie mogą je pamiętać”.
Publiczność nie jest tylko widzem – jest współwykonawcą. „Należy śpiewać! Są momenty, kiedy wyłączamy się i śpiewa sama publika. O to chodzi w kolędowaniu – żeby śpiewać razem” – zaznacza Pospieszalska.
Artystka zdradziła też, że w tym roku udało jej się wprowadzić do programu jedną z ukochanych kolęd:
„Bardzo się cieszę, bo udało mi się przeforsować ‘Ach, ubogi żłobie’. To moja ulubiona kolęda obok ‘Anioł pasterzom mówił’. To połączenie tradycji z tym, co nowego wnosi młodsze pokolenie”.
Rodzina oprócz koncertów przygotowała także książkę o swojej historii. „Ludzie często się gubią, kto jest kim. Ta książka zbiera całą historię rodziny od pradziadków do dziś. Przepiękna, rodzinna, historyczna” – mówiła.
Pospieszalscy zapraszają na kolejne koncerty w całej Polsce: m.in. do Gdańska, Wrocławia, Warszawy, Łomży, Siedlec, Częstochowy i Lublina. W wielu miejscach bilety szybko znikają, ale – jak zapewnia Basia – warto spróbować:
„Na pewno każdy znajdzie gdzieś blisko siebie koncert. Zapraszamy – i do słuchania, i do wspólnego śpiewania”.
BILETY I DATY KONCERTÓW: https://pospieszalscy.pl/
Dziennikarz Radia Wnet podsumowuje mijający rok w wymiarze sprawiedliwości. Podkreśla krzywdzącą ocenę Adama Bodnara jako nieudacznika, któremu przeciwstawia się rzekomo sprawczego Waldemara Żurka.
Korespondentka i wolontariuszka na Ukrainie Monika Andruszewska zarzuca niemoralną politykę w sprawie agresji rosyjskiej prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi.
W Poranku Wnet minister Marcin Przydacz mówi o negocjacjach ws. zakończenia wojny na Ukrainie z udziałem Karola Nawrockiego. Jak podkreśla, prezydent uważa, że Rosja jest niewiarygodna i jej prawdziwym celem jest dalsza ekspansja w kierunku zachodnim.
Korespondent Radia Wnet na Ukrainie Dmytro Antoniuk mówi, w jak trudnej dyplomatycznie sytuacji znalazł się jego kraj, z uwagi na politykę prowadzoną przez Donalda Trumpa.
Korespondentka polskich mediów w Niemczech Aleksandra Fedorska krytycznie ocenia zdolności Friedricha Merza do budowy relacji z europejskimi przywódcami. Jest trudnym kanclerzem - podkreśla.
From the publisher's feed

11 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners