
Sign up to save your podcasts
Or


Ponad 20 samorządowców z Mazowsza i Podlasia apeluje do rządu o uratowanie szprychy nr 3 CPK. Ostrzegają, że wycofanie projektu zostawi region jako białą plamę na kolejowej mapie Polski.
Samorządowcy z terenów położonych wzdłuż planowanej linii kolejowej – tzw. szprychy nr 3 CPK – spotkali się we wtorek w starostwie powiatowym w Łomży. Podpisali wspólny apel do ministra infrastruktury, władz spółki Centralny Port Komunikacyjny i rządowego pełnomocnika, domagając się utrzymania dotychczasowych terminów realizacji inwestycji.
W wersji drugiej dokumentu wdrożeniowego usunięto kamienie milowe, które były kluczowe dla realizacji projektu– mówi wicestarosta ostrołęcki Artur Kozłowski. Chodzi o zapis o złożeniu wniosku o decyzję środowiskową do grudnia 2025 r. oraz wniosku o pozwolenie na budowę do grudnia 2030 r. Obu terminów w nowej wersji programu już nie ma.
Kozłowski podkreśla, że sygnatariusze apelu reprezentują różne środowiska polityczne, ale w tej sprawie występują razem.
To apel ponadpolityczny. Spotkaliśmy się, by solidarnie wyrazić wolę naszych mieszkańców, którzy chcą, by ta inwestycja powstała– zaznacza.
Dziennikarz Radia Wnet Jakub Pilarek mówi o swoim tekście podsumowującym największe fałsze w narracji o tzw. neoKRS. Uważa, że jej obalenie to ważne wyzwanie dla prezydenta Karola Nawrockiego.
Władimir Putin nie walczy o „kawałek Donbasu”. Jak przekonuje Marek Menkiszak z Ośrodka Studiów Wschodnich, celem Kremla jest podporządkowanie całej Ukrainy.
Kolejne cele to rozbicie systemu bezpieczeństwa w Europie i współtworzenie wraz z Chinami nowego, postzachodniego ładu światowego. Propozycje „planu pokojowego” mają być tylko narzędziem do osiągnięcia tych celów.
Trzy poziomy celów Putina
Zdaniem Marka Menkiszaka, Władimir Putin działa równolegle na trzech poziomach: ukraińskim, europejskim i globalnym.
Na poziomie lokalnym, czyli w relacji z Ukrainą, Kreml nie zrezygnował z maksymalizmu:
Jeśli chodzi o Ukrainę, to Putin chce tego samego, co wcześniej – w pełni podporządkować sobie państwo ukraińskie. Jeżeli miałby z tym trudności, to chciałby to państwo zniszczyć. Nie chce tak naprawdę jakiegoś kawałka terytorium, chce całej Ukrainy metodami militarnymi albo politycznymi.Drugi poziom to Europa. Tu rosyjskie ambicje są równie jasno określone:
Chce zniszczyć system bezpieczeństwa, jaki mamy w Europie, optymalnie rozłożyć, zlikwidować NATO, stworzyć strefę buforową bezpieczeństwa w Europie Środkowej i wyprzeć Amerykanów z Europy.Na poziomie globalnym Rosja widzi siebie jako junior partnera Chin w przebudowie porządku międzynarodowego:
Na poziomie globalnym chce razem z Chinami stworzyć nowy ład globalny postzachodni, w którym rola Zachodu będzie zmarginalizowana, a rola państw totalitarnych i autorytarnych będzie kluczowa, wokół hegemonii Chin, a Rosja będzie miała w nim autonomię strategiczną.Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo ostrzega przed skutkami dwóch rządowych projektów: ustawy wdrażającej DSA oraz ustawy o cyberbezpieczeństwie. Mówi o groźbie blokowania treści w internecie decyzją urzędnika, systemie „sygnalistów” premiującym donosy oraz o przepisach, które mogą zmusić firmy – od mediów po rolnictwo – do kosztownej wymiany sprzętu uznanego za „wysokiego ryzyka”. Według posła to krok w stronę państwa policyjnego i element wojny handlowej, w którą Polska daje się wciągnąć.
Dyrektor XLIV Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, Mariusz Graniczka, został 24 listopada zawieszony w pełnieniu obowiązków decyzją prezydenta miasta. Stało się to po zawiadomieniu Małopolskiego Kuratora Oświaty, który uznał, że dyrektor mógł naruszyć godność i prawa ucznia, kierując go – w czasie lekcji i bez wiedzy rodziców – do fryzjera. Sprawę zakwalifikowano jako „niecierpiącą zwłoki”, a wobec dyrektora uruchomiono procedury dyscyplinarne.
W rozmowie z Radiem Wnet Graniczka szczegółowo opisał swoją wersję wydarzeń. Na początku rozmowy zaznaczył, że głośny spór nabrał medialnego rozgłosu po publikacji w „Gazecie Wyborczej”, która powstała we współpracy z rodzicami ucznia.
Obwiniają mnie o to, że zmusiłem ich dziecko i wysłałem je do fryzjera w trakcie jego przyjścia do szkoły. To oczywiście byłoby skandalem, gdyby to wyglądało w ten sposób– mówi. Jednocześnie podkreślił, że – jego zdaniem – opis w mediach to „półprawdy”, a więc: „półprawda to manipulacja, czyli kłamstwo”.
https://wnet.fm/2025/11/24/dyrektor-xliv-lo-w-krakowie-zawieszony-to-sygnal-dla-rodzicow-i-uczniow-ze-moga-wszystko/
Przedstawił swój przebieg zdarzeń. Według jego relacji uczeń sam zgłosił się do niego po tym, jak wychowawczyni wysłała go do dyrektora by zapytał, czy może mieć taką fryzurę. Graniczka mówił, że rozmowa przebiegała spokojnie, bez presji i przy otwartych drzwiach sekretariatu.
On się pyta, czy tę fryzurę może nosić. Powiedziałem: przecież sam wiesz najlepiej, że nie– relacjonuje.
Dyrektor twierdzi, że to uczeń zapytał, kiedy powinien fryzurę poprawić i sam wyraził zgodę, by zrobić to tego samego dnia. Graniczka zaproponował jedynie możliwość umówienia wizyty u znajomego fryzjera obok szkoły.
Uczeń mówi: dobrze. Pyta, czy może wyjść teraz. Oceniłem sytuację – dojrzały chłopak, trzecia klasa – i podjąłem decyzję: dobrze, idź, umówię cię– dodaje. Według jego relacji uczeń wrócił zadowolony, pokazał efekt i żartował z sekretarką.
Napięcie narasta miesiąc później
Jak podkreśla dyrektor, przez kolejne tygodnie nie było żadnych sygnałów o skardze. Sytuacja wróciła dopiero po wyjściu klasowym do Muzeum Narodowego. Według relacji nauczycielek, trzech uczniów – w tym wspomniany już wcześniej – miało zachowywać się skrajnie niewłaściwie. Odebrano im telefony, a chłopcy zapowiedzieli, że zgłoszą to „do kuratorium”.
Podczas rozmowy z rodzicami Graniczka twierdzi, że usłyszał zaskakującą relację; rodzice ucznia poinformowali go, że wcześniej zwrócili się już na policję oraz do kuratorium, twierdząc, że nauczycielka bezprawnie zabrała chłopcom telefony.
Dyrektor przyznaje, że w rozmowie próbował wytłumaczyć rodzicom, iż w jego ocenie problemy wychowawcze mają głębsze przyczyny. Słowa te zostały jednak odebrane jako obraźliwe i spotkanie zakończyło się w napiętej atmosferze.
Graniczka podkreśla, że dopiero kilka dni później dowiedział się o oficjalnej skardze oraz o tym, że sprawą interesuje się prasa. Jego zdaniem odbyło się to bez próby wysłuchania jego strony, a decyzje wstępne zapadły pod presją medialnego rozgłosu. Zaznacza jednocześnie, że – według informacji, które docierają do niego od nauczycieli – w samej klasie chłopiec miał opowiadać o wizycie u fryzjera w sposób żartobliwy i bez poczucia krzywdy.
Coraz częściej można spotkać się z zarzutami wobec Steve'a Witkoffa, że działa on w interesie Rosji, a nie Stanów Zjednoczonych - relacjonuje dziennikarz.
Narastają obawy o przyszłość kanałów kierowanych do Polaków za granicą – TVP Polonia i TVP Wilno – oraz o kondycję całej telewizji publicznej (w likwidacji). Rzecznik rządu zapewnia, że TVP Polonia „nie zniknie”, ale za kulisami trwają rozmowy o cięciach, a pracownicy nie wiedzą, czy po świętach będą mieli pracę.
https://wnet.fm/2025/11/26/koniec-prawdziwej-tvp-polonia-wrobel-rozwalaja-zespol-i-mosty-z-polakami-za-granica/
Dla Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, wieloletniej dyrektor Biełsatu i byłej szefowej TVP Polonia, ten scenariusz brzmi bardzo znajomo.
To zapewnianie, że wszystko będzie, niezależnie od tego, czy będzie 5 groszy na to i od kiedy, jest bardzo podobne do tego, co przeżyliśmy w Biełsacie. Moja wiara w te zapewnienia jest bardzo mała. Myślę, że to po prostu jest w większości nieprawda– mówi.
Przypomina, że TVP Polonia jest wymieniona z nazwy w ustawie o radiofonii i telewizji, dlatego formalnie nie da się jej zlikwidować, ale można zostawić jedynie „kadłubek” kanału. Znacznie gorzej wygląda sytuacja TVP Wilno, które w ustawie nie figuruje i – jak zaznacza – można nim „dosyć dowolnie” rozporządzać.
Biełsat: z narzędzia soft power do „żałości”
Romaszewska-Guzy w ostrych słowach mówi o losie Biełsatu, który przez lata był – jak podkreśla – jednym z najważniejszych polskich instrumentów oddziaływania na Wschód. Dziś stacja została podzielona na trzy części: białoruską, rosyjską i ukraińską, co w jej ocenie rozbija pierwotną ideę jednego, silnego kanału.
Moim zdaniem to jest dosyć bezsensowne, bo myśmy to umyślnie trzymali razem, żeby to był taki nasz głos na wschód, niezależnie od tego, że zainteresowania tych różnych krajów są różne– podkreśla. I zwraca uwagę na drastyczne cięcia budżetowe.
Kiedy odchodziłam jeszcze w 2023 roku z telewizji Biełsat, to ona miała 63 miliony budżetu. (…) W tej chwili to jest po prostu żałość. (…) Niektóre materiały mają niesłychanie niską oglądalność– mówi.
Krytykuje również kierunek programowy: flagowym programem ma być dziś śniadaniówka pokazująca, jak żyje się emigrantom w Polsce.
Opowiadanie mieszkańcom Białorusi, jak fajnie żyje się emigrantom w Polsce, może tylko do pewnego stopnia budzić entuzjazm u ludzi zamkniętych u Łukaszenki. (…) Moim zdaniem nie ma w tym kompletnie żadnej koncepcji– ocenia.
Przypomina, że pierwotnie Biełsat miał być precyzyjnym narzędziem soft power – pomagając Białorusinom i Rosjanom poznawać rzeczywistość wokół nich, a nie jedynie reklamą Polski.
TVP Polonia i Wilno
Była szefowa TVP Polonia nie ukrywa, że od lat krytycznie patrzyła na ten kanał – ale nie z powodu samej idei, tylko braku spójnej koncepcji.
Już wtedy, lat temu 15, uważałam, że brak tej telewizji koncepcji. Że to nie chodzi o to, żeby ją likwidować, chodzi o to, żeby ją wymyślić na nowo, bo się zmieniają nam epoki– zaznacza.
Zwraca uwagę na ogromne zróżnicowanie potrzeb Polaków w różnych krajach i na fakt, że dziś Polonia ma dostęp do wielu treści internetowych. Jej zdaniem telewizja polonijna mogłaby stać się nowoczesnym, globalnym projektem, który: stawia na programy dla dzieci uczące języka polskiego, korzysta z sieci lokalnych korespondentów (Nowy Jork, Chicago, Żytomierz, Madryt), realnie angażuje widzów w tworzenie treści.
TVP Wilno widzi jako potencjalnie ważne narzędzie, które powinno „promieniować interesującą kulturą polską” na Litwie i jednocześnie przyciągać także litewską widownię, zainteresowaną lokalnymi problemami Wilna i regionu wileńskiego. Ale – jak mówi – nie wie, w jakim kierunku kanał faktycznie poszedł i co będzie dalej po zmianach władz.
„Reforma i obecna władza to rzeczy nie do połączenia”
Pytana wprost, czy mamy do czynienia z reformą czy z rozmontowywaniem telewizji publicznej, Romaszewska-Guzy nie pozostawia złudzeń.
Ja zupełnie nie mam wiary, że to jest reformowanie. Uważam, że tu nie ma żadnej koncepcji. Naprawdę żadnej. I nie widzę jej ani w Białsacie, ani w Polonii, ani w Wilnie. Tu po prostu nie ma kompletnie żadnej koncepcji, dla kogo i po co my nadajemy te treści– mówi.
Krytykuje też inne kanały, m.in. TVP World po angielsku.
Jest kanał World w telewizji polskiej, w języku angielskim i ja pojęcia nie mam, po co my go robimy, po to żeby pokazywać pana Sikorskiego jakiś czas tam w tym Worldzie?– ironizuje.
Jej zdaniem obecne kierownictwo telewizji i rząd nie potrafią zdefiniować widza, jego potrzeb ani celu nadawania. Brakuje badań, burzy mózgów, odwagi i fachowości.
Reforma i obecna władza to są rzeczy nie łączące się ze sobą. Oni po prostu w ogóle się nie zastanawiają nad celowością tego, co robią– ocenia.
Surowa ocena rządu i polityki wschodniej
Romaszewska-Guzy rozszerza tę krytykę na całą politykę państwa, zwłaszcza wschodnią.
Uważam, że obecny rząd bardzo słabo sobie radzi, w bardzo wielu dziedzinach. Polska w zasadzie prawie nie prowadzi polityki wschodniej obecnie– mówi.
Wspomina rozmowy z Jadwigą Emilewicz o tym, jak wiele pracy wymagało choćby zwiększenie przepustowości jednego przejścia granicznego z Ukrainą – codzienne zabiegi, przekonywanie partnerów, nieobrażanie się, szukanie rozwiązań. Tymczasem dziś – jak twierdzi – brakuje zarówno „pomyślunku”, jak i odwagi do podejmowania ryzyka.
Za symbol utraconej szansy uważa los Biełsatu.
Za stosunkowo niewielkie pieniądze można było mieć narzędzie porównywalne do Deutsche Welle. A nasz rząd wziął i moją ciężką pracę, 17 lat ciężkiej pracy, w zasadzie prawie że zniszczył do zera. Zostały jakieś resztówki, rozwalone w drobny mak– mówi.
„Te rządy wykończą telewizję publiczną”
Na koniec rozmowy prowadzący pytał wprost, czy w kwestii TVP Agnieszka Romaszewska-Guzy widzi jakiekolwiek powody do optymizmu.
Ja się obawiam, że te rządy wykończą telewizję publiczną i nie jestem w tych obawach osamotniona. Wiele osóļ uważa, że nastąpi rozmontowanie telewizji publicznej. Spada drastycznie oglądalność. Ona nie ma najmniejszych pomysłów się dostosować do współczesności– dodaje.
Zwraca uwagę, że formalna „likwidacja” TVP jest pozorna – instytucja istnieć musi, bo jest powołana ustawą.
To jest całkowicie pozorna likwidacja, ale niesie ze sobą nie tyle likwidację instytucji, co jej rozkład i upadek oglądalności, upadek wpływów i rozkład instytucji– podkreśla.
Przypomina, że Telewizja Polska była największą telewizją publiczną w Europie Środkowo-Wschodniej, a dziś jej znaczenie gwałtownie maleje.
Doprowadziło się do upadku jej znaczenia i będzie to niezwykle trudno odbudować– kończy.
Wyczekując Adwentu, gościmy ks. Sebastiana Picura — duchownego i tiktokera. Niedawno światło dzienne ujrzała jego kolejna książka„Spowiedź na 5”. Publikacja to praktyczny poradnik, przygotowujący czytelnika do przystąpienia do sakramentu spowiedzi:
W tej książce odnosimy się do pięciu warunków dobrej spowiedzi, staramy się przeprowadzić osobę, która korzysta z sakramentu pokuty i pojednania poprzez głębsze spojrzenie na ten sakrament. Być może część z nas chodzi do spowiedzi od dawna, może od pierwszej komunii świętej i pojawiły się pewne oznaki rutyny, jakiegoś wypłycenia. Z drugiej strony jest to też poradnik, gdzie można sobie usystematyzować w sposób bardziej dojrzały pewną wiedzę, świadomość dotyczącą życia wiary, życia duchowego, a także sakramentu pokuty i pojednania.~ mówi duchowny. Zapytany o to, co go skłoniło do napisania książki, odpowiedział następująco:
Jako ksiądz, który uczy w szkole i ksiądz, który jest od kilku lat aktywny w mediach społecznościowych, spotykam się z ogromną ilością pytań na temat spowiedzi. Wydawać by się mogło, że już wszystko zostało powiedziane, a jednak nie. Trzeba przypominać o tych sprawach najprostszych, niby oczywistych. Trzeba na nowo tłumaczyć, wyjaśniać osobom w różnym wieku. I ufam, że to właśnie też jest pewna odpowiedź na te ludzkie problemy, dylematy.W audycji również rzut oka na Afrykę Północną i Bliski Wschód.
Na początek krótki komentarz Piotra Pietrygi do wiadomości z ostatniej chwili o mianowaniu kard. Grzegorza Rysia na metropolitę krakowskiego. Następnie rozmawiamy z pianistą jazzowym Arturem Dutkiewiczem. 20 listopada światło dzienne ujrzała nowa płyta spod szyldu Artur Dutkiewicz Trio: Od dźwięku do ciszy. Nowosielski Live. To zapis pięciu muzycznych medytacji inspirowanych dziełami Jerzego Nowosielskiego. Nasz gość mówi o swoim uznaniu wobez wybitnego polskiego malarza oraz odkrywaniu tajemnicy sztuki. Jutro (27 listopada) o godz. 19:00 odbędzie się koncert premierowy, który odbędzie się w ramach cyklu Jazz w Podziemiach Kamedulskich. Muzyce towarzyszyć będą wizualizacje - kolaże obrazów Jerzego Nowosielskiego tworzone na żywo.
Łączymy się też z ks. Sebastianem Picurem, który ma dla słuchaczy książkową propozycje na nadchodzący adwent. Spowiedź na 5, to poradnik oparty na pięciu warunkach dobrej spowiedzi, mający przygotować czytelnika do podejścia do tego sakramentu. Duchowny opowiada o istocie spowiedzi i jej wadze. Jak mówi, do napisania książki zainspirowały go liczne pytania, które kierowali do niego odbiorcy jego mediów społecznościowych. Redakcja Radia Wnet ma do rozdania trzy egzemplarze publikacji Spowiedź na 5! Wystarczy napisać wiadomość na adres: [email protected].
From the publisher's feed

10 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

23 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners