
Sign up to save your podcasts
Or


Francuska sieć Carrefour, obecna w Polsce od ponad 25 lat i prowadząca około 800 sklepów w różnych formatach – według medialnych doniesień – rozważa sprzedaż swoich aktywów w naszym kraju. Jak informowały media branżowe, nabywcą może być firma z kapitałem ukraińskim, co wzbudziło szeroką dyskusję o strukturze własnościowej polskiego rynku handlu detalicznego.
Do sprawy odniósł się w Poranku Radia Wnet europoseł PiS i były minister rozwoju Waldemar Buda. Jak przypomniał, za jego czasów w resorcie rozwoju funkcjonował plan budowy Polskiego Holdingu Spożywczego, który miał konsolidować państwowe firmy z branży rolno-spożywczej i wzmocnić krajowy kapitał na rynku handlu detalicznego.
Zunifikowaliśmy wszystkie spółki Skarbu Państwa w tym sektorze. To była baza wypadowa do zakupów i wzmocnienia polskiego rynku. Gdybyśmy wtedy mieli ofertę na zakup Carrefoura, kupilibyśmy go w pięć minut
– mówił Buda.
Według niego kilka lat temu nie było chętnych na sprzedaż, bo rynek był rozgrzany – w Polsce rosła konsumpcja, a napływ uchodźców z Ukrainy zwiększał obroty sieci handlowych. Dziś, gdy branża jest „schłodzona”, sytuacja się odwróciła: słabsi gracze się wyprzedają, ale – jak dodaje – rząd nie wykorzystuje tego momentu.
„Orlen już by to zrobił”
Buda podkreślił, że jeszcze niedawno Orlen miał potencjał do takich akwizycji, jednak po zmianach w kierownictwie – jego zdaniem – „utracił gospodarcze ambicje”.
Orlen zamienił się dzisiaj w podmiot, który zajmuje się wyłącznie paliwem, a który traci na znaczeniu z punktu widzenia gospodarczego, a nie wchodzi w nowe rynki, nie szuka swojej drugiej szansy. Petrochemię zablokował w inwestycjach, natomiast nie robią nic, jeśli chodzi o budowanie tego rynku, no bo takiego myślenia nawet nie ma
– ocenił.
Według Budy przejęcie dużej sieci sprzedaży byłoby nie tylko przedsięwzięciem biznesowym, lecz także narzędziem równoważenia relacji między producentami a detalistami.
Dziś wielkie sieci jak Biedronka czy Lidl dyktują ceny i warunki. Polski podmiot działałby inaczej – wspierałby rodzimych producentów, tworzył grupy zakupowe, wzmacniał rolników – dodał.
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Buda naprostowuje hasło Platformy Obywatelskiej "robimy, nie gadamy". Polityk uważa, że to, czym realnie zajmuje się PO, to okłamywanie wyborców.
W Poranku Radia Wnet poseł PiS Tomasz Zieliński, członek sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu, odniósł się do wyników analiz dotyczących ostatniej kampanii prezydenckiej. Jak mówił, zarówno raport Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jak i opracowanie Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, wskazują na poważne uchybienia i brak równowagi w przekazie medialnym.
Raport KRRiT obnażył prawdę – od stycznia do czerwca w głównym wydaniu wiadomości nie było ani jednej pozytywnej informacji o Karolu Nawrockim. To już nie jest informacja, tylko dezinformacja – zaznaczył.
Konferencja o informacji i dezinformacji
Poseł mówił też o rozpoczynającej się w poniedziałek w Tomaszowie Lubelskim konferencji „Między informacją a dezinformacją”.
W natłoku informacji chcemy pokazać głos niezależnych dziennikarzy, działaczy społecznych, ludzi, którzy stoją na straży wolności słowa. Konferencja jest skierowana do wszystkich, ale przede wszystkim do młodzieży. Chcemy, by młodzi ludzie podchodzili krytycznie do tego, co widzą w internecie. Pokazujemy, jak łatwo manipulować odbiorcą – dorosłym i młodym
– wskazał.
Konferencja obejmuje panele o kampanii prezydenckiej, imigracji, mediach społecznościowych i roli mediów publicznych w kształtowaniu świadomości. Wśród gości pojawią się dziennikarze, eksperci oraz przedstawiciele środowisk akademickich.
Poseł zaznaczył, że celem konferencji nie jest indoktrynacja, lecz nauka samodzielnego myślenia.
Nie chcemy młodych ludzi kształtować według poglądów politycznych. Chcemy pokazać, jak odróżnić fakt od manipulacji
– mówił.
W Poranku Radia Wnet Józef Orzeł ocenił, że Donald Tusk kontynuuje probrukselską i proniemiecką linię sprzed lat, bowiem “jego polityka nie zmieniła się ani o jotę”. Wskazał, że szef rządu korzysta z bliskich relacji z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. W ocenie Orła skutkiem tego kursu będzie osłabienie pozycji Polski w unijnym budżecie i dalsze podporządkowanie decyzjom Niemiec.
Jednym z przykładów tej zależności – zdaniem naszego rozmówcy – jest sposób, w jaki premier reaguje na kwestie gospodarcze. Orzeł przypomniał wystąpienie Donalda Tuska w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie premier przekonywał, że Polska nie odczuje skutków umowy handlowej z państwami Ameryki Południowej.
To właśnie takie hasła pokazują oderwanie rządu od realiów. Umowa Mercosur oznacza dopływ taniej żywności z krajów, które nie muszą przestrzegać unijnych norm. Rolnicy w Europie nie będą w stanie z tym konkurować
– dodał.
Finanse państwa i codzienność obywateli
Według Józefa Orła rząd Tuska powtarza błędy poprzedników, ale z mniejszymi dochodami i większym ryzykiem zadłużenia.
Budżet ma takie same wydatki jak za rządów PiS, lecz administracja słabiej pilnuje podatków
– ocenił.
Jego zdaniem dopiero pogarszająca się sytuacja finansowa zwykłych Polaków może przynieść polityczne konsekwencje.
Dopóki ludzie nie zobaczą dna w portfelach, będą wierzyć w propagandę sukcesu. Ale kiedy zacznie brakować do pierwszego – wszystko się zmieni
– wskazał.
Chiny i geopolityczna gra o metale
W drugiej części rozmowy Orzeł odniósł się do rozpoczętego w Pekinie czwartego plenum Komunistycznej Partii Chin. Jego zdaniem decyzje Xi Jinpinga mogą w najbliższych latach przełożyć się na światową gospodarkę – również na Polskę.
Pekin rozpoczął wojnę ekonomiczną z Zachodem, ograniczając eksport metali ziem rzadkich, których kontroluje ponad 90 procent
– wyjaśnił. Według Orła to forma nowoczesnego szantażu technologicznego, który szczególnie uderzy w Europę.
W tym kontekście Polska ma – jak zauważył – pewne atuty, ale również ograniczenia. Położenie logistyczne, w tym terminal w Małaszewiczach, mogłoby uczynić nas ważnym punktem na Nowym Jedwabnym Szlaku, jednak rząd – jego zdaniem – nie potrafi wykorzystać tego potencjału.
Kiedy Polska zamknęła granicę z Białorusią, chiński minister przyleciał natychmiast, a Tusk po kilku dniach granicę otworzył. To pokazuje, że Pekin potrafi błyskawicznie postawić nas do pionu
– zauważył Orzeł.
Według gościa Poranka Radia Wnet rządząca koalicja Donalda Tuska zastąpiła politykę realną ideologiczną – liberalno-lewicową agendą.
To ma zastąpić realną politykę i to ma być ta polityka. Związki partnerskie mają być podstawowym wymogiem nowoczesnego państwa – oczywiście w cudzysłowie
– komentował.
Wildstein ostrzegł, że projekt związków partnerskich to nie marginalny gest, lecz kolejny etap rozmontowywania instytucji rodziny.
Jeśli młodzi ludzie mogą wiązać się umownie i dostawać te same przywileje, co małżeństwa, to po co mają się wiązać na stałe? Po co brać odpowiedzialność za dzieci?
– pytał.
Dziennikarz wskazał, że w oficjalnych dokumentach unijnych coraz częściej znika pojęcie rodziny, a zastępują je kategorie „państwa” i „dzieci”.
„Prawica skolonizowana przez lewicę”
Wildstein szerzej odniósł się do zjawiska, które – jak mówi – obejmuje całą zachodnią klasę polityczną.
Partie konserwatywne w Europie – torysi, CDU, republikanie we Francji – zostały skolonizowane przez liberalną lewicę. Przestały mieć tożsamość. W Polsce dzieje się to samo
– mówił.
Jego zdaniem politycy klasycznego centrum-prawicy ulegają modzie i naciskom środowisk ideologicznych, co powoduje zatarcie różnic między partiami.
Nie ma wyboru – bo co z tego, że mamy formalną lewicę i formalną prawicę, skoro one się od siebie niczym nie różnią poza twarzami liderów
– wskazał gość Katarzyny Adamiak.
Edukacja i „dobrostan bez wychowania”
Drugim obszarem krytyki stała się polityka edukacyjna minister Barbary Nowackiej. Jego zdaniem system, który koncentruje się na emocjach i dobrostanie, przestaje wychowywać i przygotowywać do życia.
Szkoły nie będą uczyły zasad, tylko dobrostanu. Tworzenie takich sztucznych rajów powoduje, że młodzi ludzie będą zupełnie nieprzygotowani na starcie z rzeczywistością
– ocenił.
Dr Bartłomiej Dźwigała i Łukasz Witkiewicz relacjonują II Bitwę pod Ramlą (1102 r.) Wyjaśniają, dlaczego batalia skończyła się klęską Królestwa Jerozolimskiego i zarysowują historyczny kontekst starcia.
W kolejnym odcinku Krucjat radiowych, dr Bartłomiej Dźwigała i Łukasz Witkiewicz relacjonują II Bitwę pod Ramlą (1102 r.), która zakończyła się klęską Królestwa Jerozolimskiego.
Prof. Łukasz Neubauer przybliża, kim był prof. Przemysław Mroczkowski - literaturoznawca, mediewista i anglista, zwany Tolkienem spod Wawelu.
Małgorzata Żaryn zaprasza na Narodowy Marsz Papieski w Warszawie, który odbędzie się w niedzielę 19 października w Warszawie. Jak mówi, wydarzenie ma na celu celebrowanie św. Jana Pawła II w obliczu kierowanych w Jego stronę ataków. Marsz rozpocznie się o 13:00, mszą świętą w Bazylice św. Krzyża, następnie pochód ruszy spod Kościoła w kierunku Placu Zamkowego.
Stanisław Bukowski zdaje relację z obchodów 176. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina i przygląda się atmosferze towarzyszącej kolejnym etapom Konkursu Chopinowskiego oraz zastanawia się nad kulturą osobistą pianistów i publiczności podczas przesłuchań.
W specjalnym odcinku Tolkieniady, prof. Łukasz Neubauer wyjaśnia kim był prof. Przemysław Mroczkowski i mówi, jaka była jego relacja z J.R.R. Tolkienem!
Podczas Kongresu Polska Wielki Projekt Piotr Dardziński – były wiceminister nauki i były prezes sieci badawczej Łukasiewicz, obecnie dyrektor Centrum Innowacji Politechniki Warszawskiej – mówił w rozmowie z dziennikarzami Radia Wnet o kondycji polskiej nauki i o tym, co hamuje jej rozwój. W jego opinii, w ostatnich latach udało się zbudować dobre podstawy dla współpracy nauki z biznesem, ale system nadal jest zbyt biurokratyczny.
Powstały centra innowacji, które mają pomagać naukowcom zajmować się nauką, a nie administracją. Biurokracja, wyceny, negocjacje – to nie są zadania badaczy. To wszystko powinno być organizowane wokół nich, by mogli robić to, w czym są najlepsi
– powiedział Dardziński.
Były minister wspomniał też o czasach, gdy kierował siecią Łukasiewicz. Wskazał, że dopóki instytuty działały niezależnie, kierowały się merytorycznymi kryteriami, a nie polityką.
Nie mieliśmy żadnego dyrektora z nominacji politycznej. Liczyła się tylko kompetencja i efektywność. Instytuty były rozliczane z tego, ile zarabiają na badaniach i sprzedaży własności intelektualnej. Dziś, niestety, kolejne nominacje są z innego klucza
– zauważył.
Zdaniem Dardzińskiego największym problemem polskiej nauki jest brak konsekwencji i cierpliwości.
Nie róbmy rewolucji co cztery lata. Może warto poprawić system grantowy, zwiększyć ulgi podatkowe, ale trzeba pozwolić, by to, co już zbudowano, zaczęło działać
– apelował.
Poruszony został też temat braku polskich laureatów Nagrody Nobla. Dardziński zwrócił uwagę, że Polacy są obecni w wielu zespołach badawczych nagradzanych Noblem, choć często już pod inną flagą.
To pokazuje, że talentów nam nie brakuje, tylko system nie daje im miejsca do rozwoju. Nie róbmy nauki po to, by dostać Nobla. Róbmy naukę doskonałą, a Nobel przyjdzie jako efekt uboczny – mówił.
Trwa kolejna edycja Kongresu Polska Wielki Projekt. To spotkanie środowisk intelektualnych, ekspertów i polityków, którzy od ponad dekady debatują nad przyszłością Polski i Europy. Wydarzenie relacjonują również dziennikarze Radia Wnet.
Nasz reporter Łukasz Jankowski rozmawiał z Waldemarem Budą, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, byłym ministrem rozwoju. Polityk przekonywał, że tradycyjny model kształcenia przestaje wystarczać. W jego ocenie “dzisiaj w ogóle rolę uniwersytetów trzeba napisać od nowa”.
Dzisiaj to wszystko jest dostępne w internecie. Pytanie, jaką rolę ma przyjąć uniwersytet, żeby przełożyło to się na zysk społeczny – na gospodarkę, nowe technologie i dobrobyt ludzi
– komentował.
Buda wskazał też na rozminięcie edukacji z rynkiem pracy:
Mamy ogromną liczbę studentów (…) a 60 proc. pracuje nie w swoim zawodzie i tej wiedzy w ogóle nie wykorzystuje
– dodał.
Polityk PiS argumentował, że nie da się jednocześnie finansować wszystkich wielkich celów publicznych na tym samym poziomie.
Nie można jednocześnie dbać o klimat i się zbroić oraz utrzymać zabezpieczenie socjalne ludzi na podobnym poziomie. Doszliśmy do ściany
– ocenił.
W tym kontekście pytał o wagę wydatków:
Czy ważniejsze jest to, że za 100 lat temperatura wzrośnie o stopień, czy to, że państwa polskiego – albo w ogóle Europy Zachodniej – może nie być w tej formule, jaka jest?”
Były minister ocenił, że w UE rośnie gotowość do korygowania polityki klimatycznej:
Kiedy na etapie planowania wszyscy byli za, nie mieli świadomości, że to uderzy w obywateli. (…) Obywatele biednieją, wiele przemysłów upada, bezrobocie rośnie, dlatego że ta polityka jest wdrażana
– wskazał.
From the publisher's feed

10 Listeners

9 Listeners

39 Listeners

44 Listeners

7 Listeners

42 Listeners

12 Listeners

14 Listeners

8 Listeners

60 Listeners

30 Listeners

24 Listeners

24 Listeners

34 Listeners

3 Listeners