Mahmoud Khalifa ocenił, że odpowiedź Iranu na ataki była nie tylko ograniczona, ale także politycznie błędna. W jego opinii szczególnie niebezpieczne jest to, że uderzenia zostały skierowane również w kraje arabskie, co – zamiast budować zaplecze – może tylko zwiększać liczbę przeciwników Teheranu.
Ambasador mówił wprost, że bombardowanie Kataru, Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej czy Omanu oznacza strategiczny błąd. Zwłaszcza że część tych państw pełniła wcześniej role mediacyjne albo starała się zachować dystans wobec konfliktu.
To niestety błąd, wielki błąd, jeżeli chodzi o politykę Iranu
– powiedział Khalifa.
Groźba większej wojny
W rozmowie wybrzmiała też obawa, że konflikt nie zatrzyma się na starciu Iranu z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Zdaniem ambasadora w region mogą zostać wciągnięci kolejni gracze, a to znacząco zwiększa ryzyko dłuższej i znacznie bardziej niebezpiecznej wojny.
Khalifa podkreślał, że w regionie znajduje się już wystarczająco dużo uzbrojenia, by skutki dalszej eskalacji były bardzo poważne. Jego zdaniem dziś nikt nie jest w stanie wiarygodnie przewidzieć, jak długo potrwa ta wojna.
Zbliżamy się do wielkiej wojny. I broń Boże, żeby do tego doszło
– zaznaczył.