W sumie to powiem Ci, że nie mam pojęcia, czy przewodnik ten będzie krótki czy długi a nie mam z tego powodu, że w jakiś - wciąż mi bliżej nieznany acz karkołomny sposób - połączę w jednym wpisie starożytność (w postaci Seneki) z historią nowożytną (w postaci Talleyranda) z postacią nam całkowicie współczesną, czyli Floydem Mayweatherem. A wszystko to po to by zbliżyć się do prawdziwej i obowiązującej w realnym świecie strategii BYCIA GRACZEM.
Sceptyczny & makiawelliczny
Oto, i to już na wstępie, myśl przewodnia tego wpisu: nie ma znaczenia jaką GRĄ się w życiu zajmujesz - biznesem, polityką czy inną formą relacji ze sobą lub innymi. Jeśli chcesz być GRACZEM, jeśli naprawdę masz takie ambicje, to co robisz musi stać się dla Ciebie przede wszystkim GRĄ INTELEKTUALNĄ. SZARADĄ do rozgryzienia. ZAGADKĄ do rozwiązania. PUZZLAMI do ułożenia. A to realnie oznacza, że musisz postawić na intelekt, czyli chłodne, logiczne i racjonalne kalkulowanie a nie na afekt - czyli nie na emocje, odczucia czy hormony.
A to z kolej oznacza, że za pomocą TRENINGU DYSTANSU & DYSCYPLINY musisz iść pod prąd naturze ludzkiej. Co jest trudne, co jest bolesne oraz praco- i czasochłonne. I dokładnie z powodu tego, że jest to trudne i bolesne będziesz wygrywać. Będziesz wygrywać, bo większość ludzi pozostanie głupia i słaba, szarpana odczuciami i bez przerwy rzucana pomiędzy strachem a chciwością, zawiścią a próżnością.
Powtórzę to jeszcze raz bo jest to najważniejsza myśl tego wpisu. Jeśli naprawdę ją zrozumiesz, odmieni już na zawsze Twoje życie. GRACZE żyją na innej planecie. GRACZE myślą i kreują podczas gdy reszta jedynie czuje i reaguje. GRACZE to ludzie z planety JAK? a nie ludzie z emocjonalnej planety CZY? GRACZE są z planety logicznej a nie dramatycznej, z planety kalkulującej a nie pulsującej, z planety skuteczności a nie dogmatyczności i emocjonalności.
Sukces jest procesem logicznym, którym zarządzają istoty emocjonalne - Steve CHANDLER
GRACZE rozumieją bowiem bardzo prostą i często przegapianą prawdę. W życiu wygrywają ci, którzy popełnią mniej głupich, kardynalnych błędów. Tak się bowiem dziwnie składa, że podstawą wygrywania jest nie-przegrywanie, tak jak podstawą zarabiania jest nie-tracenie pieniędzy. A głupie i kardynalne błędy to te, które eliminują Cię z gry i których można uniknąć. Co jest główną przyczyną i matką głupich i kardynalnych błędów? Emocjonalność, czyli odwrotnością chłodnego, strategiczne myślenia, sceptycyzmu i bycia przygotowanym na różne warianty.
A tym samym, każdy GRACZ, świadomie lub nie, przestrzega trzech przykazań króla dyplomatów, WIELKIEGO GRACZA de TALLEYRANDA. O przykazaniach tych za chwilę, ale najpierw w pary słowach o tym, kim był Talley. Był on francuskim arystokratą i dyplomatą, przez chwilę nawet biskupem i jak mówi nam Wikipedia: "Do historii przeszedł jako zręczny dyplomata, cyniczny i bezwzględny. Stanowił najdoskonalsze wcielenie typowego dla swej epoki pragmatyka, amoralnego polityka i męża stanu, choć inni widzą w nim żarliwego patriotę niezmiennie walczącego o francuską rację stanu (...)."
Niech o jego wyrachowaniu i strategiczności świadczy ta oto piękna i krótka historyjka. Kiedy kanclerz Austrii, Metternich, który osobiście znał Talleyranda, dowiedział się o jego śmierci, spytał: "Jestem ciekaw po co to zrobił..."
Tak więc Talleyrand wśród GRACZY nie jest legendą. On jest gracza IKONĄ i ucieleśnieniem - a oto jego trzy podstawowe zasady postępowania w życiu, polityce i biznesie:
WIELKI GRACZ Talleyrand - czyli DYSTANS & DYSCYPLINA
Nigdy nie jesteś równie daleko od celu jak wtedy, kiedy nie wiesz dokąd zmieszasz:
Musisz - absolutnie musisz - wiedzieć czego chcesz. Czyli musisz wiedzieć o co grasz. Nie możesz ułożyć strategii (czytaj - nie możesz być GRACZEM) jeśli nie wiesz co chcesz ugrać. Za każdym razem kiedy brakuje Ci jasności, w Twoim świecie następuje ciemność. Musisz wiedzieć czego chcesz! O tym czego chciał Talleyrand dowiesz się już wkrótce w dalszej części wpisu!
Wystrzegaj się swoich pierwszych odruchów (zazwyczaj bywają szlachetne):
Wszyscy jesteśmy wynikiem programowania - tak społecznego jak i pewnych wrodzonych tendencji, które nie zawsze pomagają nam osiągnąć to, czego chcemy. Praktycznie dla wszystkich bycie emocjonalnym jest znacznie łatwiejsze niż bycie racjonalnym. Struktura determinuje funkcję a taka jest struktura naszego mózgu. A to oznacza, że musisz nieco posparować ze swoją biologia, czyli z trybem domyślnym. Jak? Musisz stworzyć BUFOR pomiędzy bodźcem a Twoją na ten bodziec reakcją. W tej właśnie przestrzeni, w przestrzeni pomiędzy bodźcem a reakcją znajduje się CAŁA Twoja SIŁA, WOLNOŚĆ & WŁADZA.
Jak to zrobić? Musisz ZWOLNIĆ. Co zwolnić? Wszystko zwolnić. Masz się WEWNĘTRZNIE spowolnić. Masz zacząć się obserwować i masz zacząć analizować. Analizować w oparciu o to czy to co właśnie chcesz zrobić przybliża Cię do Twojego celu czy też nie. Navy SEALS mają rację:
WOLNO TO PŁYNNIE, PŁYNNIE TO SZYBKO
W wielkim skrócie i po naszemu, musisz przestać być pierdolonym psem Pawłowa i zacząć formować się samemu. O ile chcesz przenieść się do elitarnej kasty DUCHOWEJ ARYSTOKRACJI, oczywiście. Tak jak strażak, który wyucza się do tego by wchodzić w ogień kiedy wszystko co żywe od ognia ucieka, Ty musisz WYTRESOWAĆ SIEBIE by nie reagować automatycznie jak cała reszta ubranych i gadających małp zwanych górnolotnie i mocno na wyrost ludźmi... Musisz pozbyć się dogmatów i zjebanych nawyków czy założeń. A do tego potrzeba KRYTYCZNEJ POZBAWIONEJ EMOCJI OBSERWACJI SAMEGO SIEBIE.
Nigdy nie pozwól podniecać się swoją pracą:
Emocje są super a ekscytacja jest niezbędna i fantastyczna. Dla AMATORÓW. Jeśli chcesz być GRACZEM, to nie emocje i odczucia rządzą Tobą. To Ty zarządzasz emocjami i odczuciami. To Ty masz je kontrolować. To Ty ODWRACASZ GRĘ i stajesz się ich alfonsem i to Ty używasz ich do osiągania swoich celów - a nie one Ciebie. I żadnego pierdolenia o pozbywaniu się EGO. Niczego się nie pozbywasz. EGO zaprzęgasz do własnych celów. Ma być Ci sługą, nie Panem!
W jego rękach WSZYSTKO JEST ŚRODKIEM PROWADZĄCYM DO CELU, nawet dobre uczucia - Orieux
Odwieczne pytanie: kto tu rządzi?
DYSTANS & DYSCYPLINA! Zauważaj to co czujesz i akceptuj to co czujesz, wszak to część rzeczywistości. Ale nie oznacza to wypinania emocjom i odczuciom tyłka z podawaniem wazeliny. Zauważaj i akceptuj to, że jest jak jest. A potem Z PREMEDYTACJĄ rób co trzeba by było tak jak chcesz. Proste i ...logiczne, prawda?
Talleyrand służy wyłącznie własnej ambicji i interesowi (...) On służy innym wyłącznie po to, by służyć sobie. Zgina się jedynie po pieniądze i władzę... - Orieux
Tak więc, do zapamiętania z tej części lektury, proste zalecenie:
MNIEJ SPONTANICZNOŚCI, WIĘCEJ STRATEGICZNOŚCI
MNIEJ AFEKTACJI, WIĘCEJ PREMEDYTACJI
Głos zabierze Talleyrand:
"W polityce, podobnie jak gdzie indziej, nie trzeba angażować się całym sercem, nie trzeba kochać ZANADTO, powoduje to bowiem komplikacje; SZKODZI JASNOŚCI spojrzenia i nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. Owo NADMIERNE przejmowanie się bliźnim, przywiązanie, które każe nam zapomnieć o sobie, szkodzi osobie kochanej często, a kochającej ZAWSZE; sprawia, że staje się ona mniej POWŚCIĄGLIWA, mniej ZRĘCZNA, a nawet mniej PRZEKONUJĄCA."
Jeden z licznych domków Talleya...
Przeczytaj ten cytat uważnie: Talley nie mówi Ci, że masz nie czuć. On mówi, że nie możesz dopuścić do tego, by stracić kontrolę, dystans i dyscyplinę. Nie możesz dopuścić do tego, by samemu dać się pozamiatać. Mówiąc jeszcze prościej - nie możesz się wkręcać.
Dlaczego? Dlatego, że pod wpływem słabości zwanej emocjonalnością popełniać będziesz głupie, kardynalne błędy. Błędy, których można unikać, błędy, które spowolnią Cię lub wyeliminują. Mówiąc inaczej - przegrasz z własnej winy i na własne życzenie. Przegrasz przez własną słabość. I przy okazji zwróć również uwagę jakie trzy cechy podkreśla stary lis dyplomacji i służenia samemu sobie: powściągliwość, zręczność i umiejętność bycia przekonującym. Dziwisz się, że do dziś jest symbolem dyplomacji rozumianej jako prowadzenie wojny metodami pokojowymi?
Swoją drogą - wszyscy trzej, czyli wspomniany Talleyrand oraz Seneka oraz Floyd, których za chwilkę umówimy znani są ze swoich umiejętności komunikacyjnych. Tak się bowiem dziwnie składa, że to inni ludzie mają wszystko to czego pragniesz i to ci inni ludzie muszą chcieć Ci to coś dać. Dlatego skrajnie ważnym jest by rozumieć, że:
Perswazja NIE polega na namawianiu ludzi do robienia tego, czego robić NIE chcą. Perswazja polega na dawaniu im wymówki do robienia tego, czego pragną w taki sposób, by wierzyli, że robią to dla siebie...
To właśnie po mistrzowsku robili Seneka i Talleyrand i to po mistrzowsku, na naszych oczach, robi Mayweather. Dziś bardziej, bardziej niż kiedykolwiek, by być skutecznym (długodystansowym) DRAPIEŻNIKIEM, trzeba nauczyć się być DYPLOMATĄ. I nawet "jaskiniowiec" TRUMP, potrafi (gdy chce i gdy mu się to opłaca) roztoczyć wokół siebie urok i charyzmę, którym - jak mówią ci, którzy poznali go takim osobiście - trudno się oprzeć.
Być przyjemnym i dowcipnym: oto był jego [Talleyranda] luksus - Orieux
Swoją drogą, jeśli nadal uważasz, że uda Ci się - długoterminowo - załatwiać sprawy metodami siłowymi i na jaskiniowca, pozostawiając po sobie zgliszcza i stosy zwłok, obejrzyj fenomenalny dokument o szympansach "Armia Małp" i przeanalizuj to co stało się z brutalnym samcem alfa Loftym i w jaki sposób, oraz przez kogo, został on z tronu zrzucony. Skrajnie pouczająca lekcja a dokument ten, mimo, że o małpach, powie Ci o ludziach więcej niż większość podręczników psychologii i rozwoju osobistego razem wziętych.
https://youtu.be/Sa4r14AuULo
A wracając do Talleyranda, czyli do sztuki bycia życiowym dyplomatą:
"Zachowywał się z pewną cechującą go od dzieciństwa POWŚCIĄGLIWOŚCIĄ i był raczej chłodny, choć MIŁY W OBEJŚCIU. NIGDY NIE TRAKTOWAŁ LUDZI SZORSTKO. Osobom ze swojego otoczenia pozwalał zachowywać się